trochę mi się nie chce siedzieć w pracy

brzemienna-madonna_peter-henischimages_product7978-83-06-03143-0Motta powieści Henischa – jedno z Novalisa, drugie z Jimiego Hendrixa – pozwalają się domyślać, że będziemy mieć do czynienia z zestawieniem, czy nawet przeciwstawieniem, wartości świata przeszłego i teraźniejszego. Tak też się dzieje. Henisch przedstawia historię z pogranicza popkultury i tematyki biblijnej, pełną odniesień kulturowych, symboli. Wszystko ubiera w płaszczyk nowoczesnej powieści drogi. Oto dwoje bohaterów – Józef i Maria (imiona znaczące). On, mężczyzna pod pięćdziesiątkę, utraciwszy sens życia, pragnie ze sobą skończyć. Kradnie stojący na parkingu samochód i rusza przed siebie. Ona, osiemnastoletnia uczennica, przerażona faktem, że jest w ciąży ze swoim nauczycielem religii, który jej unika, czekając na niego w jego własnym samochodzie, usypia. Józef kradnie samochód, w którym śpi Maria. Tak zaczyna się ich pięciotygodniowa wyprawa przez zimowe (sic!) Włochy. Brzemienna Madonna to nieomal kryminalna historia (a przy okazji dokładny przewodnik po Włoszech sezonu nieturystycznego), trzymająca bezustannie w napięciu, opowiedziana z ogromnym ciepłem, subtelnością, pełna autoironii i niebłahego poczucia humoru. (merlin.pl)

Doskonała książka. Podróż w celu rozpoczęcia nowego życia. Nie każdego na to stać. Nie każdy ma na tyle odwagi, niemniej jednak warto.. warto zmieniać, dbać o siebie, żyć dla siebie a nie tylko dla innych. To powieść o życiu.  O tym, że póki w nas młodość wszystko się udaje. Potem niekoniecznie, chociaż bardzo byśmy chcieli. Dlatego też, warto czerpać z życia, nie odkładać niczego na póżniej, bo potem .. kto wie? Mogą spotkać nas tylko kłopoty? nie jest to oczywiście wyznacznik, ale bohater zaplątał się w dziwną grę. Historię, która mogłaby mieć przecież inną puentę, ale może wtedy życie nie byłoby takie ciekawe? Świetnie opowiedziane, dynamicznie, barwnie, aż chce się po tej książce wbiec na jakikolwiek parking, włamac do jakiegokolwiek samochodu i odjechać. Najpierw z lekką obawą, lękiem co dalej i po co ? a potem już tylko ze spokojem, że co ma być to będzie. JA się liczę. Ja i MOJE szczęście. I nie, absolutnie nie chodzi mi tu o egoizm. Chodzi mi o taki podstawowy szacunek dla własnych potrzeb. Josefowi się nie bardzo udaje ale Maria jest jak ptak. I tego ludziom zazdrościmy czasem. Że potrafią być wolni. Bo w życiu przecież głównie o wolność chodzi..

Bardzo dobra książka.

„Widziałem przed sobą perspektywę takiej wolności, jakiej do tej pory nie zaznałem. Tak, comissario, o to chodziło, o tę perspektywę i związaną z nią radość, że się jest, a więc przede wszystkim, że się jest tam, na tym placu, w tej chwili. I może o uczucie, że uciekłem od tego, co jeszcze do wczoraj uważałem za swoją rzeczywistość, w dziedzinę możliwości.”

Jedna uwaga do wpisu “trochę mi się nie chce siedzieć w pracy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.