"nawet podróż licząca dziesięć tysięcy mil zaczyna się od pierwszego kroku".

powiedzial-mi-wrozbita-ladowe-podroze-po-dalekim-wschodzie_tiziano-terzaniimages_product21978-83-7506-213-7Tiziano Terzani – wybitny, światowej klasy reportażysta – ostrzeżony w Hongkongu przez wróżbitę, że nadejdzie rok, gdy latanie samolotem będzie dla niego śmiertelnym zagrożeniem, postanowił przemieszczać się tradycyjnie, jak dawni podróżnicy. Powiedział później: „Decyzja okazała się znakomita, a rok 1993 – jednym z najbardziej niezwykłych. Przepowiedziano mi śmierć, a tymczasem odżyłem”. Pieszo, łodzią, autobusem, samochodem i pociągiem odwiedził Birmę, Tajlandię, Laos, Kambodżę, Wietnam, Chiny, Mongolię, Indonezję, Singapur i Malezję. Wszędzie szukał kontaktów z wróżbitami, jasnowidzami i szamanami, co sprawiło, że z coraz większym zrozumieniem i szacunkiem odnosił się do dawnych zwyczajów i przekonań, dziś zagrożonych przez agresywne formy zachodniej nowoczesności. (merlin.pl)

Książka, której nie oceniam, wiem że różne są opinie. Mnie wciągnęła bez reszty. Fantastyczna opowieść o ludziach, krajach, wiele w niej mądrości bo   Terzani fajnym człowiekiem był. Po prostu. Szukał w każdym kraju ciekawych ludzi, ciekawych historii, szukał wróżbitów, porównywał ich opinie często się z nich nabijając, szukał swojego miejsca, które po części znalazł w Bangkoku, ale i w sumie wszędzie chyba mógłby mieszkać. Świetna opowieść o życiu, o tym, że podróż jest celem. Fragment m.in o podróży koleją transsyberyjską, o jakiej marzę i ja – genialny, świetne obserwacje walki wschodu z zachodem porównanie do Yin i Yang (równowaga musi być :)). Jak dla mnie jedna z lepszych książek, jakie czytałam w ogóle. Bardzo jeszcze teraz marzę o „Nic nie zdarza się przypadkiem”

„Wielka książka wpisująca się w najlepszą tradycję literackiego dziennikarstwa… Książka głęboka, bogata, przeniknięta skupionym namysłem”. powiedział Ryszard Kapuściński.

I kilka cytatów:

czyż to nie kwintesencja zawodu reportera :

„Jest pewien aspekt zawodu reportera, który niezmiennie mnie fascynuje,a zarazem niepokoi: fakty niezarejestrowane nie istnieją. Ileż na świecie wydarza się masakr, trzęsień ziemi, ile tonie statków, wybucha wulkanów, jak wielu ludzi jest prześladowanych, torturowanych, zabijanych. Jeśli jednak nie znajdzie się ktoś kto to zobaczy, opisze, sfotografuje to wydarzenia te jakby się zupełnie nie odbyły, cierpienie jakby nie miało znaczenia, miejsca w historii, ta bowiem istnieje tylko wtedy, kiedy ktoś ją opowiada. To smutne, ale takie jest życie. Niewykluczone, że właśnie to przekonanie, iż nawet drobny opis zaobserwowanej rzeczy może się stać zasiewem w glebie pamięci, sprawia że trzymam się mego zawodu”

„Każde miejsce to kopalnia złota, trzeba tylko dać sobie trochę czasu, posiedzieć w herbaciarni przy stoliku, przyglądając się przechodniom, postać trochę przy straganie na rynku, pójść do fryzjera. Podchwyci się jakiś trop – słowo – spojrzenie, rozmowę z przyjacielem którejś ze znanych nam osób, a najbardziej nieefektowne, niepozorne miejsce staje się zwierciadłem świata, witryną życia, ludzkim teatrem”

no i tak naprawdę to nie cel jest ważny ale sama podróż „nawet w mym poszukiwaniu wróżbity właściwie samo poszukiwanie było dla mnie najważniejsze”. Bo życie na życiu przecież polega.

…………………………..

no a wogóle to popadało znów:

dscf09871

3 uwagi do wpisu “"nawet podróż licząca dziesięć tysięcy mil zaczyna się od pierwszego kroku".

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.