"o takim jednym co wyruszył w świat, żeby strach poznać".

powrot-do-domu_bernhard-schlinkimages_product25978-83-247-0472-9Wybitna powieść jednego z najlepszych współczesnych pisarzy niemieckich rozgrywa się przez ostatnie pół wieku. Łączy zaskakującą historię rodzinną z wytrawną psychologią i refleksjami natury moralnej.

Peter Debauer, prawnik i intelektualista, przeczytał w dzieciństwie fragment książki o niemieckim żołnierzu, który wraca z Syberii do domu i zastaje żonę u boku innego. Próbując po latach zidentyfikować powieść i jej autora, nieoczekiwanie odkrywa tajemnicę swych rodziców i poznaje ukochaną kobietę. Prywatne „śledztwo” każe mu – i nam – zastanowić się nad sensem dobra, zła, odpowiedzialności za słowa i za czyny, i nad miłością, która nie wszystko usprawiedliwia. (merlin.pl)

Kurde, na początku jakoś nie byłam przekonana co do tej książki. Ciężko mi się czytało, ale potem poszło jak burza. Fajna powieść o „takim jednym co wyruszył w świat, żeby strach poznać”.  Dzieciństwo Petera spędzane głównie u dziadków: ” W moich wspomnieniach wakacje to czas spokojnego głębokiego oddychania, powtarzalnego życia, w którym wciąż zdarza się to samo, tylko odrobinę inaczej. Życia nad wodą, gdzie fale nadchodzą równomiernie, jedna po drugiej, a jednak żadna nie jest dokładnie taka sama jak poprzednia. U dziadków lubiłem czuć się dzieckiem, któremu wolno być takim jakim jest, i do którego podchodzi się poważnie i z miłości”. Potem dojrzewanie, wyjazd do Stanów, kurs masażu, powrót do Niemiec „jadąc pociągiem z lotniska do rodzinnego miasta przez całkowicie zabudowany krajobraz, przez zadbane miasteczka z porządnie wypucowanymi domami, zadbanymi ogródkami, malutkimi płotami i zroszonymi przez deszcz,lśniącymi czystością ulicami, z rozpaczą uświadamiałem sobie, jak fałszywy jest to świat i że mimo wszystko stanowię jego część i nie potrafię go opuścić”.

Cała książka oparcia na micie Odyseusza, dość filozoficzna i momentami ciężkostrawna, niemniej jednak cholernie mądra i mocna historia. Dlaczego powracamy do domu, do przeszłości, do starych wspomnień, historii? Bo chcemy zrozumieć, uczyć się, uciec. Bądź wracamy z miłości, tęsknoty, żalu za czymś utraconym, wracamy też bo żywimy nadzieję na inne losy, na coś nowego. Bo się boimy, albo chcemy zmierzać się z naszym strachem. Stąd tytuł.  Stąd na kartach książki walka z samym sobą i ze swoim charakterem, bo a nuż los by się inaczej potoczył  „chciałbym taki być – ironiczny, zdystansowany, niezależny. Zamiast tego byłem dziecinny”.

Świetny wątek Petera z Barbarą, ich zagubionej, utraconej ale potem odzyskanej miłości. Jak przepięknie opisuje tzw. rutynę miłości : „czułem się szczęśliwy z Barbarą, szczęśliwy z powodu wstawania razem i brania prysznica, mycia zębów, czesania się, nakładania przez nią makijażu, gdy ja goliłem się tuż obok, jedzenia śniadania połączonego z ustalaniem listy zakupów, spraw do załatwienia i wieczornych przedsięwzięć, szczęśliwy z powodu powrotów do domu, gdy już na mnie czekała, wstawała od biurka i obejmowała mnie za szyję, albo gdy jej jeszcze nie było, a ja robiłem to czy tamto i czekałem na nią, szczęśliwy z powodu wieczorów poza domem i w domu, wspólnego zasypiania i wspólnych nocy, w czasie których budząc się przypadkiem słyszałem jej oddech i musiałem tylko wyciągnąć rękę, obrócić się lub przesunąć, by jej dotknąć, przytulić się albo obudzić”.

Książka która ma wiele wątków, bo i sporo w niej historii, między innymi rozpad muru berlińskego, nawiązań, które naprawdę się świetnie ze sobą łączą. Motyw niedokończonej powieści powiązany z szukaniem ojca, odnalezieniem i zrozumieniem wielu różnych kwestii. Takie prawdziwe zagłębianie się w sobie, we własnej psychice, historii. Nie jest to łatwa powieść, być może nie każdemu przypadnie do gustu,  bo i wiele recenzji że kicz, jest być może miejscami jest zbyt ciężka, lub może zbyt nadmuchana  ale podobała mi się w sumie.  Traktuje o wielu ważnych sprawach, może nawet banalnych ale i banały są istotne.

I że czasem ważniejszy jest nasz wykreowany świat, obraz osoby niż prawda o nich. Boli mniej.

6 uwag do wpisu “"o takim jednym co wyruszył w świat, żeby strach poznać".

  1. nie sądzę, żebym to teraz przeczytała, bo mam nastrój na lekkie i przyjemne (ehe!), ale jak mnie najdzie, na poważnie, to zajrzę :)

    Polubienie

  2. ależ ja wiem, że nie piszesz „to musicie przeczytać”, a „tego nawet do reki nie bierzcie”, piszesz o tym co Ty czytasz. nikogo do niczego nie namawiasz, toć nie taki jest zamiar tego blogaska, prawda?

    a co to Lessing, to ja zaczęłam czytać tego „Bena” (co mówiłam kiedyś) i jakoś mi nie ten. zaczęłam też czytać „Mrowisko” i to już bardziej, ale teraz zatapiam się w Kingu, więc Lessing leży i nią pogardzam.

    Polubienie

  3. lubię takie książki, które czasem mocno nas „kopną”…dla mnie ostatnio takimi książkami, które dawały do myślenia i wręcz „uwierały” były trzy wydane u nas książki Aglaya Vetranyi.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.