czarownice i islandzkie zorze

czarownice-z-salem-falls_jodi-picoultimages_product3978-83-7469-661-6Jack St. Bride, nauczyciel w prywatnej szkole dla dziewcząt, nie ma innego wyjścia – musi całkowicie zerwać ze swoim dawnym życiem, które legło gruzach z powodu zakochanej w nim uczennicy. Szukając miejsca, w którym mógłby się ukryć i pogrzebać przeszłość, trafia do sennego miasteczka Salem Falls w Nowej Anglii. Powrót do nauczania nie wchodzi w grę, zostaje więc pomywaczem w małej restauracji należącej do Addie Peabody. Wkrótce między właścicielką a skromnym, bezpretensjonalnym Jackiem rodzi się uczucie. Niestety, w sielskim miasteczku mieszka też czwórka skrywających mroczne tajemnice nastolatek, które obierają sobie Jacka za cel niecnych knowań. Rozpętuje się współczesne polowanie na czarownice i Jack po raz kolejny musi walczyć z wymiarem sprawiedliwości oraz z uprzedzeniami. (merlin.pl)

To pierwsza książka Jodi Picoult z jaką się zetknęłam, jaką pochłonęłam i jaka sprawiła, że z chęcią sięgnę po następne. Opowieść o człowieku, który znalazł się kiedyś w niewłaściwym miejscu i czasie, przypadkiem został wplątany w głupią sytuaję i niewinnie osądzony.  Jakiś czas później sytuacja się powtarza.  Jest to opowieść o poszukiwaniu prawdy i udowadnianiu jej. Świetnie nakreślona historia z lekkim wątkiem miłosnym (który, nie ukrywam, cholernie mi się podobał – całe to zauroczenie, podchody a potem już tylko i wyłącznie uczucie rozkwitające w pełni między Jackiem a Addie). Książka dotyczaca problemu stereotypowego postrzegania człowieka, niemniej jednak też o tym, że należy dawać szansę i wierzyć w sprawiedliwość. Cholernie zaskakująca końcówka.  Polecam.

Po jaką książkę teraz Jodi Picoult powinnam sięgnąć?

…………………………………………………………………………

[Sny miałam nieziemskie. Islandia (wiem, że to był właśnie ten kraj) Niebo iskrzące się od zorzy polarnej. Różowo i zielono. Granatowo-błękitne morze i stada (chyba) mew, mgły opadające nad wodą i świeże, mroźne powietrze. Śnieg.  Latałam. Widziałam to z góry, czułam się jak ptak, wolna i swobodna. Obudziłam się i chciało mi się wyć…

Snuję się teraz jak cień i myślę, co ten sen mógł oznaczać. Oprócz tego, że własnie czuję się zupełnie przeciwstawnie (chyba sama sobie odpowiedziałam).]

……………………………………………………………………..

aha – przeczytałam jeszcze książkę S. Clarke’a „Jak rozmawiać ze ślimakiem” – ja pitolę – uśmiałam się okrutnie. Usmiałam się bo tyle w tym ironii, prześmiewczego sarkazmu, a co najfajniejsze – ja się z tym wszystkim zgadzam!. Pracuję z Francuzami od 7 lat – cholera, wszystko to najprawdziwsza prawda. Generalizując oczywiście, no ale cała ta francuska kultura, kuchnia, sposób życia jest jednak cholernie denerwująca. No i to porównanie Anglika i Francuza, ech cudo…  jak wiadomo przecież obydwa kraje niekoniecznie się ‚kochają’ a chyba się od wojny stuletniej zaczęło.. :))

A tutaj kilka fragmentów

978-83-7414-391-2_33842_f1Jak zostać dobrze obsłużonym (albo w ogóle obsłużonym) w paryskiej restauracji? Jak prowadzić negocjacje biznesowe i jak romansować z Francuzką? Jak radzić sobie z francuskim sąsiadem i do czego służy tamtejsza służba zdrowia?

„Mieszkanie we Francji to umiejętność, nad którą trzeba pracować. Spędziłem tu połowę swego dorosłego życia i wciąż się uczę. Ta książka jest podsumowaniem wszystkiego, czego nauczyłem się dotychczas” – pisze we wstępie Stephen Clarke. W istocie, Clarke podaje esencję wiedzy zgromadzonej podczas badań terenowych, które od dwunastu lat prowadzi nad Sekwaną. Z tego pełnego błyskotliwych anegdot, sarkastycznych komentarzy i bon motów na każdą okazję podręcznika survivalu dowiemy się na przykład, że Francuz zawsze ma rację (a w każdym razie nigdy nie przyzna, że się myli). (merlin.pl)

Polecam :))) Pewnie sięgnę też kiedyś po inne książki tego Pana ;)

7 uwag do wpisu “czarownice i islandzkie zorze

  1. ale Ty masz sny, pozazdrościć ;))
    bohaterka Małyszewej, którą teraz czytam – swoją drogą zmienia się to u mnie okropnie ;) – też ma niezłe sny, ale z gatunku takich przerażających …
    a o „Czarownicach…” już drugą zachęcającą recenzję dziś czytam :) może trzeba pomyśleć o ściągnięciu ich z regału … ? :)

    Polubienie

  2. Kurcze – co tu wejdę to nowy design… Tym razem bardzo wiosenny ;) Pozdrawiam serdecznie z małych wakacji na południu Polski!

    Polubienie

  3. ja czytałam kiedyś „Jesień cudów” i „Zagubioną przeszłość” tej J.Picoult; czytało się dobrze, z tego, co pamiętam, bo to było dawno.

    Polubienie

  4. Slimak jest swietny! Przeczytalam wszystko, co do tej pory wyszlo (po ang.) i mowie ci, kupa smiechu! Moja ulubiona to ‚Merde happens’ – what happens when an Englishman, an American and a Frenchwoman drive across the USA in a Mini? (Nie wiem, czy wyszlo to po polsku).

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.