"świt wstawał nad zatoką Clew i malym irlandzkim miasteczkiem Ballinacroagh"

Zupa-z-granatow_Marsha-Mehran,images_product,29,978-83-7414-179-6Ballinacroagh, małe miasteczko we wschodniej Irlandii. Trzy piękne siostry Aminpour, uciekinierki z ogarniętego islamską rewolucją Iranu, otwierają egzotyczną Babylon Cafe. Zaczynają kusić mieszkańców miasteczka tradycyjnymi perskimi potrawami i rozmaitymi smakołykami, które roztaczają wspaniałe aromaty kardamonu, cynamonu, szafranu i podawanej do posiłku, parzonej w starym samowarze jaśminowej herbaty. Początkowo mieszkańcy nie akceptują sióstr Aminpour, ich obcość budzi powszechną nieufność, a egzotyczne zapachy i smaki kojarzą się z diabelską pokusą. Wkrótce jednak miasteczko przyjmie siostry, a one zaszczepią w nim upodobanie do perskiej kultury i kuchni.

Marsha Mehran stworzyła baśniową opowieść utrzymaną w konwekcji realizmu magicznego i wypełniła ją pobudzającymi apetyt zapachami, tajemniczymi przyprawami, nieznanymi smakami oraz prawdziwymi przepisami kulinarnymi. Książka zabiera czytelnika w podróż do serca perskiej kultury oraz irlandzkiej codzienności. (merlin.pl)

Czasem żałuję, że razem z książką nie sprzedaje się dodatkowych gadżetów, np. zapachów, albo próbek potraw, lub jak chociażby w tym przypadku woreczka z przyprawami, które tak cudownie współgrają z potrawami przedstawionymi w książce.

3 piękne siostry pochodzące z Iranu : Mardżan Bahar i Lejla  po przyjeździe do Ballinacroagh mają na początku pewną trudność w przystosowaniu się do nowych warunków, nowego miejsca. Wszak Iran i Irlandia mają ze sobą wspólną tylko pierwszą literę z nazwy.  A że dla wielu narodów po tzw „przejściach” bądź tych na etapie różnych kłopotów i braku przyszłości, wszystkie drogi prowadzą do Irlandii, Zielona Wyspa stała się i dla nich przystanią. By zaklimatyzowac się, zająć się czymś, zjednać do siebie ludzi a przede wszystkim upierdliwego Thomasa McGuire’a (właściciela barów i niezłomnego człowieka interesu), otwierają restaurację Babylon Cafe.  Nie dziwię się, że irlandzkie miasteczko pokochało (nie tak od razu, ale jednak) to miejsce


„Albo tu pachnie niebem, albo nie wiem czym…” mówią mieszkańcy

I tu się zatrzymam. Szczerze mówiąc, tyle już było recenzji tej książki, porównań do „Czekolady” J. Harris, że nie widzę sensu pisania czegoś więcej. Mnie się bardzo bardzo podobało. Niesamowita podróż, byle nie na pusty żołądek ;))) i już nie mogę się doczekać kiedy sięgnę po „Wodę różaną i chleb na sodzie”.

Dla zachęty  kilka oryginalnych przepisów kuchni perskiej np na napój jogurtowy, na gorące letnie dni :

DUGH

2 szklanki jogurtu naturalnego
3 szklanki wody mineralnej lub źródlanej
3 łyżki siekanej mięty
1 łyżeczka soli
½ łyżeczki mielonego czarnego pieprzu
liście mięty do przybrania

Składniki wymieszać w dużym dzbanku. Mieszając, powoli dodawać lód. Przybrać liśćmi mięty.

albo gołąbki o wdzięcznej nazwie : DOLME

30–40 marynowanych liści winorośli
2 cebule, drobno posiekane
¼ kg mielonego mięsa, jagnięciny lub wołowiny
oliwa z oliwek
⅓ szklanki świeżego cząbru
½ szklanki świeżego koperku
⅓ szklanki świeżego estragonu
¼ szklanki świeżej mięty
2 szklanki ugotowanego ryżu basmati
½ szklanki świeżego soku z limony
1 łyżeczka soli
½ łyżeczki mielonego czarnego pieprzu

Liście winorośli opłukać i odłożyć na bok. Cebulę z mięsem smażyć w oliwie na średnim ogniu, aż mięso zbrązowieje. Dodać posiekane zioła i smażyć jeszcze 3 minuty. Zdjąć z ognia. W dużej misie wymieszać usmażone mięso, cebulę i zioła z ryżem, sokiem z limony, solą i pieprzem. Liść winorośli ułożyć żyłkowaniem do góry na czystej powierzchni. Na środek nałożyć jedną łyżkę farszu ryżowo-mięsnego. Zwinąć, poczynając od nasady liścia i podwijając brzegi do wewnątrz, w szczelną kieszonkę. Nadziać w ten sposób wszystkie liście. Blachę nasmarować tłuszczem, ułożyć ciasno nafaszerowane liście, zalać ¾ szklanki wody, przykryć folią i zapiekać w piekarniku o temperaturze 100oC przez 45 minut.

Czyż nie samakowite? :) Magiczne :)

4 uwagi do wpisu “"świt wstawał nad zatoką Clew i malym irlandzkim miasteczkiem Ballinacroagh"

  1. Mm, jak tu miło u Ciebie i ile książek, które sama chciałabym przeczytać! Np tę, o której piszesz :) Będę odwiedzać!

    Polubienie

  2. Ha! Cieszę się, że i Ciebie zachwyciła „Zupa”. Co do „Wody” to trochę mnie rozczarowała, ale i tak przeczytałam z przyjemnością. A moim zdaniem „Zupa” do „Czekolady” ma się nijak. I dosłownie i w przenośni.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.