Deszczem zlecę ku świerkom nastroszonym…

c1d59ba372779a5cbf5c913d538833acCienie ciemnogranatowe
gdzie olszyny
mchami całe poplątane
dojrzewają już
jeżyny
asfalt się roztapia w niebie
pełen olśnień
i cholernie ciągnie ciebie
w Polskę w Polskę

Takim wierszem rozpoczynają się ‚Podróże do Polski” J. Iwaszkiewicza. Autor sam go napisał, kilka słów, prostych i banalnych ale od razu czuć chęć podróżowania, odwiedzania, bycia w wielu miejscach.

„Podróże do Polski” to opisy wypraw zarówno do pięknych miast – Warszawy, Poznania, Krakowa, Sandomierza, Lublina, jak i na prowincje – miejsc nacechowanych przeszłością i wspomnieniami. Całość przeplata się z elementami autobiografii i refleksjami natury historycznej, kulturalnej i estetycznej.
Publikacja ta, okraszona wspaniałymi zdjęciami, stanowi wyjątkowy obraz Polski z punktu widzenia jednego z najważniejszych twórców literatury polskiej XX wieku.” (merlin.pl)

Przepiękny zbiór esejów, który jest niesamowitą skarbnicą wiedzy o naszym kraju. Myślę, że każdy z nas powinien to przeczytać. Jakaż jest w Iwaszkiewiczu wrażliwość i miłość do naszego kraju (egzotycznego w sumie, bo przecież pisarz pochodził z Ukrainy) skoro pisze tak:

„Dlaczego na przykład wjeżdżając w lasy starachowickie, między Iłżą a Brodami Iłżeckimi, za każdym razem doznaję uczucia głębokiego, niewytłumaczalnego szczęścia? I las ten jest jak las, i wieś pośrodku lasu, naiwne Marcule, jest jak wieś, i jest w Polsce może wiele więcej piękniejszych lasów. A tutaj czy to na wiosnę, czy w jesieni, kiedy pomarańczowe graby tak kontrastują z ciemnią jodeł, czy w zimie, kiedy każdą gałąź, każdą igłę pokrywa szreń, jak w opisach Żeromskiego, nawet nie zastanawiając się nad tym, nawet nie widząc tego wszystkiego, tylko niejako czując naskórkiem, jestem taki szczęśliwy.

Tak samo nieokreslonym uczuciem radości napełnia mnie pejzaż z okolic Brzezin. Tu już bardziej uzasadnione uczucie radości, bo wywołuje on wspomnienie wczesnej młodości, niepokoje i radości tej epoki, kiedy przemierzałem ten pejzaż różnymi drogami, to bryką, to karetką żydowską, to piechotą. Kiedy ściany okolicznych domów przykrywała gęsta siatka wiśniowych owoców, kiedy noc pokrywała te drogi zapachem lipowym albo świeża ulewa pozostawiała na nocną wędrówkę niewyraźne kałuże. Nie wiedziałem wtedy dokładnie, czy kochałem, czy tęskniłem, czy jakby mi się tak wydawało. Z takich nieokreslonych uczuć, impresjonistycznych obrazów, bezideowych rysunków składać się będzie moja książka”

I tak jest. Jest przepięknie. Nie będę wiele pisać, bo zachwyty moje nad prozą Iwaszkiewicza już zdążyliście poznać – jest tu wiele opowieści z życia kulturalnego, teatru, opowieści o zabytkach Krakowa, Warszawy, wspomnienia przecudowne z Żelazowej Woli, Zakopanego, opisy górskiej przyrody (rany!!) … Można się delektować i delektować i delektować…..

Jedna uwaga do wpisu “Deszczem zlecę ku świerkom nastroszonym…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.