"Przy stworzeniu świata Bóg dał Europejczykom zegar a Afrykańczykom czas"

Etiopia-Ale-Czat_Martyna-Wojciechowska,images_product,3,978-83-7596-064-8CO TO JEST CZAT?
A. Pogawędka w cyberprzestrzeni?
B. Państwo położone w centralnej Afryce?
C. Tlenek węgla?
D. Roślina pobudzająca?
Jeżeli, nie umiecie odpowiedzieć na to pytanie, nie wiecie, co to jest misłak, yndżera i tedż, powinniście koniecznie przeczytać subiektywny przewodnik po Etiopii autorstwa Martyny Wojciechowskiej. Obecna redaktor naczelna magazynu National Geographic, zwiedziła niemal całą kulę ziemską i dziś przedstawia czytelnikom pierwszą książkę z podróżniczej serii dokumentującej jej przygody. Ze wszystkich, 61 krajów, do których dotarła to właśnie Etiopia zrobiła na niej największe wrażenie. Nowe dzieło Martyny Wojciechowskiej to wartka i dowcipna relacja z jej licznych perypetii, przeplatana wieloma praktycznymi informacjami i spostrzeżeniami na temat realiów tego afrykańskiego kraju, życia jego mieszkańców i bogatej historii. Począwszy od komicznych opisów nieustannych spotkań z „etiopską władzą”, po mrożące krew w żyłach wizyty w wioskach dzikich plemion. (merlin.pl)

Świetna relacja Martyny Wojciechowskiej z podróży przez Abisynię. Przepiękne zdjęcia! Dla smaczku fragment tutaj.

Co to jest ten „czat” w tytule? Hehe, nigdy nie domyśliłabym się, że to roślinka, którą się żuje, a która w działaniu przypomina działanie amfetaminy, człowiek czuje się pobudzony, szczęśliwszy ale niestety jak już zacznie to nie ma zmiłuj, głód narkotyczny taki jak po amfie.

Ileż się dowiedziałam z tej książki o historii, wspominany często cesarz (bohater „Cesarza” Kapuścińskiego) Hajle Syllasje, pierwszy czarny król, uważany przez Rastafarian za wcielenie Mesjasza, król, który panował przez bodajże 40 lat , znany ze zniesienia niewolnictwa, ale również z władzy absolutnej i wydawania mnóstwa kasy na tzw ‚imprezy’ dworskie podczas gdy jego lud głodował i umierał. Ciężka była jego ręka, system kar, wprowadzenie instytucji katów, w wieku 83 lat zdetronizowany.

Ileż się dowiedziałam o młodych mężczyznach, którzy, jeśli interesujecie się lekkoatletyką, mają ogromny talent do biegania. Wiadomo, że w maratonach startują głównie Etiopczycy. Są po prostu niezwykle utalentowani, trenują od małego:

„ Już podczas pierwszego przejazdu przez Adis Abebę moją uwagę przykuwa pewien dziwaczny widok – o piątej rano, (bo zwykle o tej godzinie zaczynamy pracę), na Meskel Square w samym centrum stolicy, widzę Tabuny biegających ludzi. Dzielę się tym spostrzeżeniem z resztą ekipy.


– Słuchajcie, to świetny temat. Musimy tu wrócić. – Wszyscy przytakują. Postanawiamy, że w czasie kolejnego przymusowego pobytu w stolicy pojedziemy tam, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o tym treningu.

…………..

Większość przyszłych maratończyków trenuje z ogromnym zacięciem, często bez butów albo z braku pieniędzy na adidasy – w gumowych klapkach. Zamiast strojów sportowych mają dziwaczne ortaliony, nonirony, poliestry. Natychmiast przypominają się wypowiedzi polskich sportowców, którzy na pytanie, dlaczego nasza reprezentacja osiąga takie słabe wyniki żalą się na kiepskie obiekty sportowe i słaby sprzęt do biegania czy gry w piłkę.

Tutejsi sportowcy po prostu TRENUJĄ. Biegają jak opętani. Niektórzy są zrzeszeni w jakichś klubach i ich trening ma znamiona czegoś na wpół profesjonalnego. Ale cała reszta, choć daje z siebie absolutnie wszystko odnoszę wrażenie, że nie do końca ma pojęcie, co i jak robić – i dlatego zapamiętale bez wytchnienia biega przez kilka godzin. A potem jak gdyby nigdy nic idzie do pracy czy szkoły. Nigdy nie widziałam w jednym miejscu tylu ludzi w jednym miejscu, którzy z własnej i nieprzymuszonej woli biegają w tę i powrotem.
…………………………..

Prowadzę coraz ciekawsze rozmowy:

– Biegasz tutaj codziennie?

– Tak, biegam

– Myślisz o jakiejś poważnej karierze sportowej?

– Nie, raczej nie.

– Chciałbyś wystąpić na olimpiadzie? – drażę.

– Nie mam szans, ale i tak biegam.
Czy to nie jest ładna odpowiedź?

………………………….

Ileż można się dowiedzieć o plemionach, które ozdabianie swojego ciała traktują bardzo poważnie, ale dla nas turystów są to rzeczy wprost niewyobrażalne, szokujące.

Ileż tu biedy, głodu, prażącego słońca, głosu hien, aromatycznej i mocnej kawy, przepięknych dzieci zarabiających między innymi czyszczeniem butów na ulicach, ludzi przepełnionych godnością i dumą, mimo iż żyją na tzw Czarnym Lądzie postrzeganym przez Europejczyka jako kraj biedy i dzikusów, ale pełnego historii, ludzi wiedzących, że „ci którzy jedzą z jednego talerza, nigdy się nie zdradzą”, ludzi pełnych pokory i skromnych.

Jak mówi jedno z pięknych przysłów abisyńskich „Jak bliskie wydaje się niebo, gdy nie sięga się po nie”.

Oj, mnie również wpadło do serca ziarnko saharyjskiego piasku. Bardzo polecam, a książkę muszę mieć na własność, nie tyko ze względu na talent autorki do pisania prosto z serca, ale również dla pięknych,  podkreślam, PIĘKNYCH fotografii.

5 uwag do wpisu “"Przy stworzeniu świata Bóg dał Europejczykom zegar a Afrykańczykom czas"

  1. Czyżby kolejna przeprowadzka?
    No to oprócz kolejnej pasji jaką są podróże mamy następną wspólną cechę -ciągła potrzeba zmian:D

    Właśnie skończyłam czytać Mongolię B.Uryna(czeka na zrecenzowanie)i zaczęłam Etiopię Martyny ,jestem dopiero na początku ale już teraz stwierdzić mogę ,że to książka z zupełnie innym klimatem,dalece odbiegająca od relacji z podróży innych podróżników.Mam tu na myśli choćby serię ‚Poznaj Świat’.Martyna piszę prosto ,jednak wyczuwa się tę niezwykłość,autentyczność…

    Pozdrawiam,zregenerowana Alejka :)

    Polubienie

  2. ja tę babę lubię za jedną rzecz – że nie robi z siebie wielkiego podróżnika-zdobywcy, że potrafi przyznać, że nie we wszystkim jest jednakowo wyśmienita. pamiętam, jak na forach górskich wielcy panowie znawcy rechotali, że ekipa szerpów wciągnęła ją na Everest. być może. ale oni tam nie byli.
    a propos Etiopii, nie wiem, czy to jest do znalezienia, bo ja mam strasznie stare wydanie, ale gorąco polecam Brandysa „Z panem Biegankiem w Abisynii” – Afryka w latach 50. opisana z nieprawdopodobnym humorem i wdziękiem :) fajna jest też pierwsza część cyklu, „Śladami Stasia i Nel”, o Egipcie i Sudanie. a pan Bieganek – do zakochania.
    i znowu się nagadałam…

    Polubienie

  3. scarabee
    no własnie, Martyna jest taka normalna, nie robi z siebie bóg wie kogo. walczy ze swoimi blokadami, przesuwa horyzont jak mówi :) i to mi sie podoba… ze jest nienachalna.

    dzieki za namiary na kolejne książki… bede szukac :)))

    neta
    no :):)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.