"Zaklęci w milczeniu" – Susan Hill

Seryjny morderca terroryzuje ciche angielskie miasteczko. Nieuchwytny strzelec zabija młode kobiety. Dlaczego morduje? Dlaczego wybiera właśnie te – pozornie przypadkowe – ofiary? Inspektor Serrailler usiłuje przewidzieć następny ruch Snajpera, zapobiec kolejnemu zabójstwu. Mieszkańcy Lafferton oczekują, że schwyta szaleńca, że ich ochroni. Nie wiedzą, że Simon Serrailler mierzy się nie tylko z obłędem zbrodni; zmaga się także z osobistym dramatem…. (merlin.pl)

Nie znam niestety wcześniejszych książek z inspektorem Serraillerem w roli głównej, a ta jest ponoć 4 z serii. Niemniej jednak bardzo mi się podobała. Może nie jest ważna tutaj intryga kryminalna, zabójstwa młodych kobiet przez psychopatycznego szaleńca, ale psychologiczny aspekt osobowości. Wielu osobowości. Simon Serrailler – inspektor który nie ma zbyt fajnego życia, jest przybity, zdołowany osobistymi problemami. Mamy też siostrę Simona – Cat, której mąż cierpi na nieuleczalnego w żaden sposób raka mózgu. Mamy też ojca Simona – Richarda, który po śmierci żony wiąże się z inną kobietą. Mamy też tą kobietę – Judith – nie akceptowaną w żaden sposób przez Simona, no bo przecież jak obca kobieta może mu zastąpić matkę. Mamy w końcu psychopatycznego mordercę, który chce udowodnić sobie swoją własną wartość i działa jak automat wybierając przypadkowe ofiary. Rozpiera go duma, gdy trafia prosto w serce. Łamie się, gdy strzał nie jest taki jak powinien. Ale i tak okazuje sobie wręcz samouwielbienie dla własnej postawy.

„Zobaczył ją. Wycelował prosto w serce. Ale ułamek sekundy później jakaś dziewczyna w śmiesznym, kowbojskim stroju potknęła się i wyciągnęła przed siebie rękę. Pocisk, zanim trafił do celu, powalił też kowbojkę. I nie ugodził Claire prosto w serce. To nie był czysty strzał. Na zewnątrz kroki robiły się coraz głośniejsze. Chaos. Na strychu panował spokój. Włożył karabin do skrytki, umieścił panel na miejscu, a potem ruszył pewnym krokiem, lekko, po połamanych krokwiach i przez drzwi. Opuścił drewnianą osłonę. Skręcił ku metalowym schodom pożarowym i szybko ześlizgnął się po linie. Za jego plecami krzyki wzmagały się, aż wreszcie były niczym pisk tysiąca lecących za nim mew”.

Świetnie się czyta, choć na początku może być męczące wczuwanie się w kilka postaci, bo narracja prowadzona jest z wielu perspektyw, z punktu widzenia tych wymienionych wcześniej osób (i innych również). Niemniej jednak, kiedy już się człowiek w to wpasuje, to wciąga strasznie. Dobra książka. Fajny kryminał ale i mocno wzruszająca opowieść o cierpieniach ludzkiej duszy. Polecam.

3 thoughts on “"Zaklęci w milczeniu" – Susan Hill

  1. Dzięki za zdjęcia z koncertu. ;)) Fajnie na nich popatrzeć.
    ;) A widzę, że czytasz „Groteskę” Natsuo Kirino. Japonia do kwadratu! ;) Mnie książka przypadła do gustu, choć „Ostateczne wyjście” było chyba jednak lepsze. ;))

    Polubienie

  2. Lubię wielowątkowość-wielowymiarowość narracji, dlatego poszukam jej u siebie. Wprawdzie najlepsze trillery piszą mężczyźni, ale może tym razem miło się zaskoczę :)

    pozdrawiam :)

    Polubienie

  3. Czytałam w ubiegłym roku „Ludzi czystego serca” z cyklu z inspektorem Serrailler’em i bardzo mi się nie podobało. Baaardzo. Podobno dwie wcześniejsze części są dużo lepsze i nawet widziałam je ostatnio w bibliotece, ale postanowiłam ćwiczyć silną wolę i trzymać się postanowienia, że tego cyklu zgłębiać nie będę.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.