"Mój pionowy świat" Jerzy Kukuczka

„Po raz pierwszy dotknąłem skały w sobotnie popołudnie 4 września 1965 roku. Od tej pory wszystko przestało się liczyć. Zrezygnowałem nawet z wycieczek w Beskidy, które były oderwaniem się od naszej czarnej, śląskiej rzeczywistości, tą odrobiną zielonego i8 wolności, choćby tylko w niedzielę. Przywieziony przez kolegę do Podlesic,w 20-metrowe wapienne skały, zobaczyłem, że ludzie wspinają się nawet po pionowej ścianie. Dotknąłem, podciągnąłem się na rękach, wyczułem, że nie tylko jakoś się tej skały trzymam, ale potrafię ją nawet pokonać.
Tak odkryłem zupełnie dla mnie nowy p i o n o w y   ś w i a t.”

Tak zaczyna się cudowna, piękna, mądra książka Jerzego Kukuczki – drugiego człowieka na świecie, który stanął na wszystkich głównych wierzchołkach czternastu szczytów Ziemi, które swoją wysokością przekraczają 8000 m. n.p.m.

Jak pisze na okładce „kiedy wrócił do Polski po zdobyciu ostatniego brakującego mu szczytu do kolekcji czekała na niego depesza od Reinholda Messnera, która brzmiała „Nie jesteś drugi, jesteś wielki!”

Tak. Wielki to był człowiek. W „Moim pionowym świecie” pokazuje nam swoją miłość do gór, zacięcie, odwagę, pragnienie zdobywania, jego osobiste zapiski sprawiają, że lektura jest naprawdę fascynująca, szczególnie dla miłośników gór i ich potęgi. Fascynuje radość osiągnięcia szczytu, niebotyczne zmagania z własnym organizmem, odważne decyzje (w czasach kiedy wymagano wielu pozwoleń, druczków, dokumentów, kiedy nie było pieniędzy na zorganizowanie profesjonalnych eskapad), decyzje które czasem rozczarowywały ekipę „idziemy z tlenem czy bez tlenu” , „damy radę czy nie”, tragedie, wzruszające opisy – CUDOWNA książka. Po prostu….

Wielki szacunek.. Wielki. Zawsze podziwiałam wszystkich alpinistów, zazdrościłam odwagi i podziwiałam bez reszty. I nadal podziwiam. Trzymam kciuki i szanuję.

„Wreszcie najwspanialszy moment w każdej wspinaczce. Chwila, kiedy od szczytu dzieli mnie już tylko kilka kroków, kiedy wiem, że już nic nie stanie mi na przeszkodzie, kiedy wiem, że zwyciężyłem… Zwyciężyłem nie górę czy pogodę, lecz przede wszystkim siebie, swoją słabość i swój strach. Kiedy mogę już podziękować górze, że i tym razem była dla mnie łaskawa. Tych chwil nie oddam nikomu za żadne skarby i jeżeli muszę w drodze do szczytu pokonywać przeszkody i ocierać się o nigdy nie określoną granicę między kalkulowanym ryzykiem a ryzykanctwem, to trudno, zgadzam się. Zgadzam się na walkę ze wszystkimi niebezpieczeństwami, które na mnie czyhają. Zgadzam się na wiatry, które tygodniami biją w ściany namiotów i doprowadzają do granicy szaleństwa. Zgadzam się na drogi prowadzone na granicy wytrzymałości. Zgadzam się na walkę. Nagroda, którą otrzymuje za te trudy, jest niebotycznie wielka. Jest nią radość życia.”

Dokładnie… mnóstwo tu takich opisów… A po co w ogóle się wspinać?

„Nie ma w książce odpowiedzi na uparcie przez wielu stawiane pytanie o sens wypraw w wysokie góry.

Nigdy nie odczuwałem potrzeby podobnej definicji. Szedłem w góry i  pokonywałem je. To wszystko”

Tak. To wszystko. W październiku minie 21 lat od śmierci J. Kukuczki na południowej ścianie Lhotse. Na górze od której zaczynał swoją przygodę z Himalajami. W zeszłym roku wyszedł piękny kalendarz w 20 rocznicę śmierci Kukuczki.

Dla takich widoków warto..

Jedna uwaga do wpisu “"Mój pionowy świat" Jerzy Kukuczka

  1. Wcale nie jestem wielką górską pasjonatką, ale książki o górach mają w sobie to coś. Poszukam tej książki. Dzięki.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.