zasypiam + stosik

w pracy szaro i kicha. spać się chce. kawę piję pogryzając bananem. obserwuje informacje powodziowe. czemu ta pieprzona woda musiała się tak namnożyć?? koleżanka z pracy widząc zdjęcie w gazecie pana z dwoma psami na balkonie w zalanym domu stwierdziła : „oo, jakie FAJNE zdjęcie!” Ciekawe podejście do sprawy, ale tępota ludzka mnie już specjalnie nie dziwi, jeno wkurwia. dopiero by rozpaczała jakby jej zalało wszystkie tipsy, błyskotki i ciuszki. grr. zamordować to mało. pustak goni pustaka w tej mojej pracy, dobrze, że są dwie osoby z którymi jako tako można tu pogadać, na piwo pójść, bo inni to ech.. pożal się boże.

kupiłam sobie jogurt z czekoladowymi kulkami – porzygam się pewnie jak nic, po tym bananie, ale cóż. ;) tak pieprzę od wczoraj bo mi się nic nie chce, poruszam się jak mucha w smole, przysypiam o 20tej, czytać mi się nie chce, zastanawiam się cały czas czy jechać na te Targi Książki w sobotę. trochę mi się nie chce, trochę chce, tzn chciałabym żeby mi się bardziej chciało. no i nie wiem. trzeba by sie 3 godziny pociągiem telepać w jedną stronę, potem w drugą, walczyć z tłumem na targach (jak ostatnio) .. no ale z drugiej strony jak nie pojadę będę żałować… ech. i mam zagwozdkę. głupią bo głupią, ale mam.

no i tak.. :) a jeszcze wracając do koleżanki o której powyżej było :

dialog

ja – wiesz, chyba pojadę do Warszawy jutro albo pojutrze

ona – to uważaj PO DRODZE bo we Wrocławiu jest fala powodziowa!

(dodam tylko, że mieszkam w Częstochowie)

……………

update

doszłam do wniosku, że jednak nie pojadę na te Targi. Szkoda mi kasy na pociąg. Przeliczając sobie dzisiaj transport stwierdziłam, że mam za to 2-3 książki – tak więc poszłam sobie do księgarni i wyszłam z tymi 2-3 książkami + 4 na łez otarcie :))

1. Imogen Robertson „Narzędzia piekła” bo już miałam na to ochotę od dłuższego czasu
2. Anne Perry „Brama zdrajców” bo wiktoriańska Anglia, a wcześniej podobała mi się „Świąteczna podróż”.
3. Rani Manicka „Matka ryżu” bo saga i Malezja czyli egzotyka jak dla mnie
4. Marek Krajewski „Erynie” bo Marek Krajewski :)

Reklamy

12 uwag do wpisu “zasypiam + stosik

  1. Ja też ciągle się zastanawiam – jak uodpornić się na głupotę ludzką, nauczyłam się wyobrażać sobie taką wielką gumę, która wymazuje to, co niektórzy mówią – oni mówią, guma maże… Ale w domu wieczorem, gdy usiądę i przemyślę to na spokojnie, to nie mogę uwierzyć, że są tacy…

  2. Jechać! Zawsze masz bliżej niż ja, a to oznacza dużo mniej godzin i kilometrów i jaka oszczędność czasu z tego wynika. Choćby dla tej oszczędności czasu warto, bo czas to książka.:) No i wszystko wiadomo:D

  3. może się wrocław teleportował i jest po drodze, a Ty nic nie wiesz? :P

  4. Ja bym pewnie nie pojechała na Targi, biorąc pod uwagę pogodę. Poza tym nie lubię tłumów. Gratuluję książek. „Matka ryżu” bardzo mi sie podobała. „Narzędzia piekła” też ostanio nabyłam. Muszę zainteresowac się blizej „Bramą zdrajców”. Hmmm

  5. nieźle sobie przeliczyłaś i jak dla mnie dobrze wybrałaś, kierując swoje kroki ku księgarni; byłam na targach dwukrotnie (dawno temu) i jakoś niespecjalnie mnie ciągnie

  6. I dobrze zrobiłaś!!!

    A koleżanki w pracy…rozbawiły mnie. Ostatecznie uodporniłam się na ludzką głupotę i tipsowe komentarze. Czego więcej oczekiwać??

    „O czytasz książkę. A gdzie są obrazki?”

  7. Mam to samo wydanie Erynii :) Też lubię Krajewskiego :P
    Matkę Ryżu jeszcze nie czytałam, ale wiem, że jest w mojej bibliotece, tylko ktoś mnie ubiegł. A co do reszty… Masz słuszność, moja droga Mary :) Lepiej kupić u siebie parę książek niż dać zarobić tym przebrzydłym kolejom. Nie jeżdżę nimi od czasów studiów, za punkt honoru stawiam sobie nie dać im ani złotówki. Wszystkie nasze pieniądze zamiast w modernizację wkładają do swoich sakw a nam każą tłuc się w brudzie, smrodzie i ubóstwie. Buuu… :) Ja tam wolę swój rowerek. Rok temu kupiłam sobie holenderski z koszem z przodu i wszędzie nim jeżdżę :)

    Pozdrawiam cieplutko :)

  8. a ja tęsknię za targami, byłam kilka razy, nawet raz z Irlandii specjalnie lecialam, lubię ten klimat, gdzie wszyscy sa podniecenie kupowaniem nowości i spotkaniami z pisarzami. Ale też rozumiem twóje niechcenie, czasem tak jest. Poza tym masz świadomość, że zawsze możesz, jak nie w tym roku, to w następnym
    A ja mam w Częstochowie rodzinę, moją ulubiona ciotkę, ciotkę seniorkę, i kuzynów. Właściwie jedyna moja rodzina poza mamą i babcią. Lubię to miasto

  9. Rzekłabym, że cztery książki to całkiem uczciwa zamiana :)

    A co do głupoty ogólnej, mieszkam w Warszawie i nad Wisłą woda jest jakiś metr od barierek, niby nic nie zalewa, ale ludzie, którzy mieszkają w okolicy jednak się stresują odrobinę. A inni inteligentni sobie atrakcję turystyczną robią, stoją wyżej na brzegu i cykają dzikie foty – można się załamać, naprawdę.
    Właściwie to nie rozumiem, co jest interesującego w wodzie? Żeby aż zdjęcia…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s