[o ksiazkach]

"W cieniu magnolii" – Marina Mayoral

Ta książka to druga część „Jedno drzewo, jedno pożegnanie” o której już pisałam. „W cieniu magnolii” jest wypowiedzią Paco, dawnego przyjaciela Laury. Jest jego spojrzeniem na całą sytuację, na to symboliczne posadzenie przez Laurę drzewka magnolii, spojrzeniem na miłość jaka łączyła obydwoje i o tym jakie to wszystko może być niejednoznaczne. Wystarczy popatrzeć z innego punktu widzenia.
Punt widzenia mężczyzny jest kompletnie różny. To co kobiecie się wydaje, bądź czego jest wręcz pewna, okazuje się kompletną fantazją, ponieważ mężczyzna traktuje pewne rzeczy zupełnie inaczej. Laura będąc małą dziewczynką zachwycała się momentem, kiedy Paco stanął w jej obronie przed wściekłym psem. Czuła, że to właśnie ten moment zaważył na fakcie, że zakochała się w Paco – natomiast Paco.. hmm.. potraktował sytuację instynktownie. Jak samiec broniący odruchowo samicy, ale bez żadnych podtekstów miłosnych. Jakże się różni nasze postrzeganie świata…
Niemniej jednak Laura była mu bardzo bliska, na pewien sposób ją kochał, współodczuwał razem z nią, wiedział, że nie opuściła go dla innego mężczyzny (ha, jak to samiec, był wręcz tego pewien że w konkurencji ON I JA – JA wygrało), a jedynie dla życia w innym świecie. Odczuwał jednak żal po jej wyjeździe do Madrytu, miał jej za złe, że opuściła swojego ojca, który ciągle przeżywał żałobę po swojej żonie, oskarżał ją wręcz, że zostawiła go dla własnego widzimisię.
Jednak darzył ją wielkim uczuciem, cholera wie czy to była miłość, czy przyjaźń, czy jeszcze coś innego, ale jest to bardzo silne i głębokie. I teraz kiedy Laura już nie żyje a jej prochy pochowane są w ogrodzie pod zasadzoną przez nią magnolią, Paco ciągle tu bywa

„Tutaj przychodzę codziennie, siadam na ławce pod magnolią i rozmawiam z tobą. W życiu czasem tak jest.. Ty zawsze byłaś kobietą moich marzeń. A teraz nie mam kogo wziąć w ramiona. Dlatego przychodzę codziennie tutaj. Z nią (z żoną) nigdy nie mogłem porozmawiać tak, jak rozmawiam z tobą, a ty jesteś dla mnie w dalszym ciągu tym samym, czym zawsze byłaś. Dlatego przychodzę…”

Warto przeczytać dwie części po kolei, bo wtedy łatwiej jest zrozumieć. Bo zawsze nawet jeśli jest jedna historia miłosna, to są co najmniej dwie jej wersje.  Monolog prowadzony przez starego już Paco pokazuje nam jak czasem ciężko jest rozdrapywać rany, jak ciężko jest mówić o złudzeniach, marzeniach, ale za to jak bardzo warto jest pamiętać. I rozmawiać.

Reklamy

2 thoughts on “"W cieniu magnolii" – Marina Mayoral

  1. Ostatnio zastanawiałam się, czy nikt Mayoral nie czyta, bo na półka biblioteczna puchła aż od jej powieści, podczas gdy innych autorów brakowało (choćby Marqueza). I pomyślałam, że może kiedyś się skuszę, ale nie wiem nawet od czego i jak zacząć.
    A teraz widzę, że jednak są tacy, którzy czytają :)
    Następnym razem w bibliotece poszukam „Jedno drzewo, jedno pożegnanie”. A może od razu obu części?
    Zobaczę :)

    Pozdrawiam!

  2. Czytałam „Jedno drzewo, jedno pożegnanie” za grosze kupiłam w Matrasie i oddałam do biblioteki.
    Sama nie wiem co o tej książce powiedzieć drugiej części już nie czytałam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s