"Dym" Wayne Wang, Paul Auster

Wczoraj wieczorem natrafiłam na Ale Kino na cudny film, który bagatela ma już 15 lat bo został nakręcony w 1995. Słyszałam o nim wiele razy, ale dopiero wczoraj miałam okazję obejrzeć. I muszę stwierdzić, że jest genialnym obrazem, takim który zapada w serce na długo.

Mamy nowojorski Brooklyn, mały sklep tytoniowy, w którym pracuje Auggie (w tej roli REWELACYJNY Harvey Keitel), a gdzie spotykają się różni ludzie przychodzący po papierosy, cygara… Mamy  więc pisarza, Paul’a  który cierpi po stracie żony (William Hurt). Pewnego dnia idąc ulicą mało co wpada pod samochód. Ratuje go czarnoskóry chłopak Rashid, który jak się potem okaże skrywa sporo tajemnic i nie jest tym za kogo się podaje. Spotykamy również Ruby, dawną miłość Auggie’go, która po 18 latach nagla zjawia się w trafice oznajmiając, że potrzebuje pieniędzy dla ICH ciężarnej córki narkomanki. Auggie po 18 latach dowiaduje się o tym, że ma córkę. Jak się dalej potoczą ich relacje? Zobaczcie sami.

Auggie to w ogóle bardzo fajna postać. Wyrazisty, samotny, z niezwykłym hobby polegającym na robieniu codziennie o tej samej porze rano zdjęć z tego samego miejsca.

Są to zdjęcia jego ulicy, jego kawałka świata jak mówi „dlatego nie mogę nigdzie wyjeżdżać, muszę tu być codziennie o tej samej porze”.

Kiedy Paul ogląda te wszystkie 4000 zdjęć stwierdza „ale po co Ty to robisz? przecież wszystkie są takie same”. Czy na pewno? Na każdym jest przecież inne światło, inny poranek, ludzie czekający na przejściu, spieszący się do pracy… Auggie mówi „życie mija tak szybko, zwolnij trochę, nie oglądaj tak pobieżnie, przystań, zwolnij”. Paul nagle zauważa na jednym ze zdjęć swoją zmarłą ukochaną….

Rewelacyjna rola również Foresta Whitaker’a, który autentycznie wzrusza, ale więcej nie powiem… Jeszcze może tylko tyle, że końcówka filmu opowiada przepiękną historię świąteczną…

Wszystko spowite dymem z papierosów, który jak życie czasem drapie w gardło, ale jednocześnie przynosi spokój, wycisza, daje pozorne złudzenie radości…  Zycie jest jak ten dym, waży niewiele, jest ulotne, ale warto przystanąć, zachwycić się, łapać chwile i cieszyć się nimi, szanować i wyciągać wnioski.

BARDZO POLECAM!

(i ten przepity Tom Waits w końcowym utworze…:))

Advertisements

4 uwagi do wpisu “"Dym" Wayne Wang, Paul Auster

  1. Widziałam dawno temu, ale pamiętam, że bardzo mi się podobał. Cieszę się, że jest na Ale Kino, muszę go wyśledzic, bo oni powtarzają. Może nawet sobie nagram, bo lubię wracac do ulubionych obrazów.

  2. O tak! „Dym” to genialne kino. A oglądałaś „Brooklyn Boogie”?, to kontynuacja. Polecam. Zresztą Harvey Keitel to jedne z moich ulubionych aktorów. Za rolę w „Złym poruczniku” i „Fortepianie” uwielbiam go. Jest niesamowity!

  3. „Zły porucznik” to naprawdę mocny film, z gatunku: był sobie policjant i walczył z przestępczością. Ale jaki był ten policjant i jak walczył, ech…, niesamowita opowieść, może gorszyć, wzbudzać kontrowersje, ale dla mnie to wyjątkowy film. Obok filmów z Alem Pacino -„Człowiek z blizną”, „Życie Carlita”- „Zły porucznik” to mistrzowskie kino akcji!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s