"Anima Vilis" – Krzysztof T. Dąbrowski

Anima vilis to nędzna dusza, podła istota – wg łacińskiego tłumaczenia. Cóż, w książce „Anima Vilis” sporo mamy jeśli chodzi o dusze, duchy i inne podłe stwory.

„Budząc się nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak wiele może się tego dnia zmienić, czy nie będzie on naszym ostatnim – choćbyśmy tryskali zdrowiem i energią, nigdy nie możemy mieć pewności że akurat dziś nie stanie w naszym progu gość z długą kosą. Nim nastanie noc i przyjdzie pora by przyłożyć głowę do poduszki, możemy wygrać w totka, stracić fortunę, zakochać się lub rozstać na zawsze. Możemy też przeżyć swój największy koszmar i zetknąć się z nieznanym…”. To tak tytułem wprowadzenia.

Książka jest zbiorem opowiadań, od których często jeży się włos na głowie, które dają czytelnikowi wiele emocji od strachu, poprzez odrazę, obrzydzenie, niechęć aż do nienawiści a wręcz łez (również tych ze śmiechu, jak przy okazji opowiadania „Uprowadzenie’)

Prawie wszystkie te emocje czułam czytając na przykład pierwsze z opowiadań zatytułowane dokładnie  jak książka. Pierwsze i 3 inne tworzą pewną logiczną całość, dotyczą tych samych osób i opowiadają historię, którą pochłania się jednym tchem. Mamy małą dziewczynkę – Martynkę i jej rodziców. Pewnej nocy, kiedy grzecznie zasypia w łóżeczku ze swoim misiem Maurycym słyszy za oknem dziwne prychanie i charczenie. Wygląda i widzi sanie ze Świętym Mikołajem zaprzęgnięte w stado reniferów, tyle że te renifery są przerażające, mają łby wielkich psów a jeden z nich łeb jej pieska, którego Martynka kiedyś miała. Postać Mikołaja to postać która nawiedza Martynkę co noc ni to w snach ni to na jawie. Postać odrażająca, o twarzy starca którego skóra odchodzi płatami, ma okropne odchodzące od żółtych zębów dziąsła i .. chce ją zabić. Dlaczego? Otóż okazuje się, że postać ta to duch jej dziadka, który pozostał na ziemi aby się na Martynce zemścić. Za co? przecież to mała niewinna dziewczynka.. Oj, wcale nie, nic nie jest takie jak się wydaje. Duch, który pozostał na ziemi może też się wcielać w osoby innych i tak się też dzieje..

Czytając akapity pisane z perspektywy jej pieska (tak!) ma się ochotę zamordować ojca dziewczynki, który bezczelnie kłamie mówiąc córce, że piesek odszedł do Krainy Piesków.. Oj wcale nie. Wczuwając się w rolę pieska (bo pisarz daje nam taką możliwość) czułam tak ogromny żal, przerażenie i nienawiść, że ciężko to opisać.

Trzy następne opowiadania, w których również występuje Martynka i w których cofamy się też nieco w czasie, by poznać losy innych postaci jakie się pojawiają, są równie emocjonujące. Mamy tu starą kobietę której „bardzo bliską” koleżanką jest wiedźma. Dlaczego „bardzo bliską”? sami się dowiedzcie.

Najbardziej podobały mi się te właśnie powiązane ze sobą historią opowiadania. Pozostałe trzy również tchną niesamowitością, czasem absurdem, czasem czarnym humorem. Polecam bardzo opowiadanie „Biwak”, które faktycznie mrozi krew w żyłach. Uwielbiam horrory i właśnie to chyba jest najbliższe temu gatunkowi. Nie znam niestety innych dokonań pana Dąbrowskiego, a szkoda. Pasowałoby się zapoznać gdyż naprawdę warto. Nie czytałam nigdy takiej literatury, nie byłam przekonana czy mi się spodoba, ale muszę przyznać, że wydawnictwo Initium sprawiło mi nie lada niespodziankę, która pochłonęła szybciutko dwa moje wieczory. Wszystko napisane lekko, sprawnie, bez jakiegoś zadęcia, po prostu fajnie się czytało. Polecam. (Jedyne co mnie trochę mierzi to ta okładka…)

Jest to druga książka Krzysztofa T. Dąbrowskiego, stawianego przez recenzentów obok takich autorów, jak Topor, Bierce, Mrożek, a nawet klasyków grozy, jak Poe i Masterton.
Opowiadania Dąbrowskiego były publikowane w prasie zagranicznej (USA, Anglia, Rosja, Czechy, Słowacja, Węgry, Niemcy, Izrael, Hiszpania, Brazylia, Meksyk, Argentyna). W 2009 roku jedno z jego opowiadań ukazało się w „Playboyu”. W polskiej prasie drukowany był m.in. w „Science Fiction Fantasy i Horror” oraz w „Lśnieniu” i „Grabarzu Polskim”.

6 uwag do wpisu “"Anima Vilis" – Krzysztof T. Dąbrowski

  1. Twórczości pana Dąbrowskiego również i ja nie znam, ale jeśli bywa porównywana do twórczości Topora, to rzeczywiście musi coś w niej być. Topora swego czasu strasznie lubiłam – choć gorszył lub wprowadzał w konsternację.

    Idą wakacje (tak, tak, ciągle mierzę rok tymi kategoriami^^’) i zauważyłam, że jakoś ciągnie mnie do fantastyki.

    Pozdrawiam!:)

    Polubienie

  2. @Mary: Mnie bardziej klimaty Sapkowskiego wciągają (magia, elfy, miecze), więc z Lemem nie bardzo mamy po drodze – kiedyś między nami zazgrzytało (kiedy, nie pamiętam, bo to dawno było) i od tego czasu jakoś nas do siebie nie ciągnie;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.