[o ksiazkach]

"Okruchy dnia"- Kazuo Ishiguro

(fotka ze strony filmowo.net)

Film był cudowny. Wzruszający, ze wspaniałymi głównymi rolami : Anthony’ego Hopkins’a i Emmy Thompson. Dawno temu go widziałam i w sumie pasowałoby go odświeżyć, ale pamiętam tego nieśmiałego kamerdynera, chłodnego i zdystansowanego, pracującego wręcz jak robot. Teraz po przeczytaniu książki, stwierdzam, że ta rola jest GENIALNIE zagrana.

„Uhonorowana Bookerem trzecia powieść Ishiguro. Ogromny rozgłos przyniosła jej ekranizacja z Anthonym Hopkinsem, wyróżniona 8 nominacjami do Oscara. ” (merlin.pl)

Książka jest na wskroś angielska, napisana tak genialnie, że naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem.

Kamerdyner Stevens pracujący u niejakiego amerykańskiego lorda Farradaya w posiadłości Darlington Hall jest uosobieniem drobiazgowości, wyolbrzymionego strachu przed pomyłką, uchybieniem, niedopilnowaniem czynności. Stevens stawia pracę ponad wszystko, nawet w obliczu śmierci własnego ojca, w momencie gdy ten w pokoju na górze dostaje wylewu, Stevens biegnie służyć swojemu lordowi, gdyż wtenczas są goście i nie wypada by służba czekała na jakiekolwiek polecenia. Zresztą Stevens uważa, że gdyby zachował się inaczej zaszkodziłby swojej własnej godności, a tym samym zranił ojca, który podobnie jak on był całe życie kamerdynerem, służąc jeszcze u lorda Darlingtona, i który z niesamowitym przejęciem wykonywał swoje obowiązki starając się by jego tzw godność i wielkość nie zostały niczym zbrukana.

A cóż to ta godność i wielkość w pojęciu Stevensa?

„Godność jest nieodłącznie związana ze zdolnością kamerdynera do zachowania niewzruszonej postawy zawodowej. Zły kamerdyner to taki, który z byle powodu zastępuje postawę zawodową postawą prywatną. Dla takich osób zawód kamerdynera jest czymś w rodzaju roli w pantomimie; najmniejszy poślizg, najdrobniejsze potknięcie i już spada maska, za którą ukrywał się aktor. Wielki kamerdyner jest taki dlatego, że potrafi dopasować się, i to całkowicie do swej roli; nie wytrącą go z niej nawet najbardziej nieprzewidziane, niepokojące czy denerwujące wydarzenia. Nosi swą postawę zawodową tak, jak prawdziwy dżentelmen swój garnitur; nie pozwoli, by ktokolwiek czy cokolwiek odarło go z niej przy innych; odkłada ją wtedy i tylko wtedy, gdy sam tego chce, i zawsze wtedy jedynie, gdy jest sam”.

Tylko czy przez takie podejście do pracy i do postawy życiowej, nie stajemy się niewolnikami własnych reguł? Czy wtedy możemy mówić o godności kiedy działamy jak maszyny, roboty stworzone tylko do jednego celu? Kiedy swoje własne zdanie i opinie wręcz spychamy na dno świadomości, byle tylko zgadzać się z lordem któremu służymy… ? Czy nie jesteśmy wtedy małpą w cyrku, która żyje jak jej każą, robi co jej każą, a jeszcze dodatkowo się ośmiesza?

Taki właśnie był Stevens, który po latach pracy wyrusza w samodzielną podróż do Kornwalii, by spotkać się z dawną gospodynią, panną Kenton i omówić z nią jej ewentualny powrót, oraz harmonogram służby. Ta samodzielna podróż, krótki urlop od obowiązków podczas którego cofamy się wraz ze wspomnieniami Stevensa w dawne czasy jego służby, sprawiają, że chłopina biedny, zamknięty w gorset swoich własnych narzuconych zasad, reguł, być może po części nabytych i przejętych od ojca, zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę wcale nie było warto się zaharowywać. Przemknęło mu koło nosa uczucie jakim darzyła go skrycie panna Kenton, przemknęło mu tyle dni, które nie były wykorzystane jak należy. Całe swoje życie Stevens oddał służbie i co z tego ma? Nikt nie docenia jego pracy, poświęcenia, nikt nie śmieje się z jego mozolnie wyuczonych żartów…..

Ale cóż.. Będzie nadal się starał, bo po co grzebać się w przeszłości, kiedy przed nami jeszcze tyle czasu? … Należy łapać te okruchy dni i wyciągać z nich wnioski, nauki, czerpać radość….

Reklamy

4 thoughts on “"Okruchy dnia"- Kazuo Ishiguro

  1. Bardzo lubię ten film – chyba go sobie obejrzę w najbliższym czasie po raz kolejny:) A i po książkę sięgnę, bo jakoś mi głupio znać film, a nie znać literackiego pierwowzoru.

  2. O rany, żeby znaleźć klik do dodania komentarza, to trzeba się naszukać…
    Przyłączam się do zachwytów nad filmem, piękny, ze znakomitą grą aktorską.
    Książki nie czytałam, ale na pewno kiedyś się uda.

  3. oooo, to mi znalazłaś film na dzisiejsze popołudnie. kocham ten film, nawet nie wiem, ile razy go widziałam. i poszukam książki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s