[o ksiazkach]

"Ostateczne wyjście" Natsuo Kirino

„Yoshie przyglądała się, jak Masako rozkłada w myślach mapę i czyni dalsze plany na rano. „Traktuje to wszystko jak pracę” pomyślała. „Pracę, którą trzeba dobrze wykonać”. Później przypomniała sobie jednak, jak szybko pieniądze sprawiły, że i ona zapomniała o swoich skrupułach. Czuła niemal nieznośny wstyd.
– Wiesz – mruknęła – wszystkie zmierzamy wprost do piekła.
– Owszem – przyznała Masako, posyłając jej smętne spojrzenie – To jak jazda z góry bez hamulców.
– Chcesz przez to powiedzieć, że nie ma jak się zatrzymać?
– Nie, oczywiście, że się zatrzymujesz. W chwili zderzenia.
„Z czym się zderzymy?”, zastanawiała się Yoshie. Co czeka nas za rogiem? Ta myśl przyprawiła ją o drżenie”.

Po przeczytaniu tej książki nic nie jest już proste, czyste, jednoznaczne.

Kto wie jakbym się zachowała w sytuacji Masako, która decyduje się na ćwiartowanie zwłok?  Kto wie jakbym się zachowała w sytuacji Yoshie, która rozwozi kawałki ciała po śmietnikach? Kto wie jakbym się zachowała w sytuacji Kuniko, która desperacko potrzebuje pieniędzy i decyduje się pomóc koleżankom? I kto wie co zrobiłabym na miejscu Yayoi, która zabija swojego męża?

Morderstwo zatuszowane idealnie. Wydawałoby się. Jednak kilka worków z kawałkami ciała zostaje odnalezionych. Policja rozpoczyna śledztwo. Najbardziej podejrzanym jest właściciel kasyna Satake , do którego mąż Yayoi często chadzał, a w noc zaginięcia doszło między nimi do kłótni. Tyle że Satake jest sprytny i bardzo szybko dowiaduje się, kto naprawdę popełnił zbrodnię. Ma swoje sposoby. I co zrobi z tą wiedzą?

W książce nie chodzi o kryminalną intrygę. Nie ma znaczenia kto zabił i czy ja o tym napiszę, bo to wiadomo od pierwszych stron, a nawet na streszczeniu okładki. Tu ważne są emocje, mroczne zakamarki ludzkiej duszy, zło które w momencie przekroczenia pewnej granicy wychodzi z ukrycia. Jak wiele tu nienawiści. … Do siebie, potem po kolei każda z kobiet odczuwa ją wzajemnie. Nienawiść przepełnia również  Satake, który sporo tutaj namiesza. Jest brutalnie, jest momentami tak drastycznie, że odwracałam wzrok od kartek, ale potem wracałam i chłonęłam dalej ten japoński świat. Biedny, zły, ponury świat. Rzeczywistość od której każdy chciałby uciec, albo przynajmniej zrobić coś, by ją uatrakcyjnić, poczuć się nieco lepiej, przez chwilę być panem siebie. Brak porozumienia w rodzinie, dzieci które się do Ciebie nie odzywają, mąż który Cię ignoruje bądź bije, teściowa której trzeba zmieniać pieluchy, bo sra pod siebie, zaciągnięte kredyty i pożyczki których nie ma z czego spłacić, wyczerpująca i marna praca, marne pieniądze, rutyna, poniżanie, rygor i ogólna niechęć.

„Codziennie od północy do wpół do szóstej musiała stać bez przerwy przy taśmie, robiąc zestawy obiadowe. Jak na pracę w niepełnym wymiarze godzin płacono dobrze, ale było to wyczerpujące zajęcie. I często, gdy nie czuła się dobrze, myśl o zbliżającej się ciężkiej nocnej zmianie zatrzymywała ją na parkingu. Lecz to uczucie, ta świadomość bezcelowości, było czymś innym. Jak zawsze w takiej chwili, Masako zapaliła papierosa, ale tej nocy po raz pierwszy zdała sobie sprawę, że zrobiła to, aby zabić woń fabryki.”

Czy taka rzeczywistość nie spowodowałaby w Was chęci stania się najbardziej brutalnym z brutalnych, czy choć raz nie zapragnęlibyście zostać katem, a nie wieczną ofiarą?

Niech każdy z nas po lekturze tej książki zada sobie  5 pytań z okładki:

„Co się stanie gdy przekroczysz pewną granicę….?

Gdy odkryjesz w sobie pragnienie, by czynić niewyobrażalne zło?

Czy pozwoliłbyś wplątać się w morderstwo?

W imię przyjaźni?

By uciec od swej ponurej egzystencji?”

Cholernie MOCNA rzecz.

Reklamy

11 thoughts on “"Ostateczne wyjście" Natsuo Kirino

  1. Tylko ja wiem, jak kocham azjatyckie książki. Brutalność nad brutalnościami w dodatku opisaną tak, jakby… ciężko określić. Tej książki nie czytałam, ale zrobię to na pewno przy dogodnej okazji.

  2. ha ha. Widzę, że zapamiętałaś i jako wstęp użyłaś tego samego cytatu, co ja. :) Ale słusznie, bo jest on znaczący i mocny. A książka jest świetna i na długo zostaje w głowie.

  3. W japońskich pisarzach jest coś co faktycznie przyciąga Czytelnika, ale jednocześnie są to książki nieco „zimne”, surowe, bardzo zakręcone i niejednoznaczne.
    Dlatego właśnie uwielbiam Murakamiego, który za każdym razem potrafi mnie zaskoczyć.
    Nie spotkałam się do tej pory z Panem Natsuo Kirino, ale mam nadzieję, że to wkrótce nastąpi.

    Pozdrawiam:)

  4. Kolejna rzecz na dłuuugą listę „do przeczytania”. Trzeba przyznać: Japończycy są dziwni i intrygujący ;)

  5. Odwrotnie do większości, wcale japońskich książek jakoś bardzo nie lubię, ale „Ostateczne wyjście” to bez wątpienia jeden z lepszych thrillerów/kryminałów (co to właściwie jest?), jakie czytałam kiedykolwiek.
    Teraz już tylko żałuję, że tak dobrą książkę mam już za sobą :)

  6. Mocna książka. Aktualnie jestem po przeczytaniu „Prawdziwego świata” też dobra książka, ale „Ostateczne wejście” zostaje bardzo długo w pamięci, zresztą to było pierwsze zetknięcie się z twórczością Kirino więc może dlatego jest ona u mnie numer jeden.

    Pozdrawiam :)

  7. Taki jest świat Japończyków. To, czym obcokrajowcy się zachwycają, jest jedynie zewnętrzną stroną – swoistą wizytówką dla całego świata. Ale czy podobnie nie jest i w innych krajach? ; )
    Chętnie przy okazji sięgnę po książki Natsuo Kirino, bo recenzje Matyldy już mnie zaintrygowały xD

    Pozdrawiam^^

  8. Muszę wypożyczyć, albo zakupić i to koniecznie, bo dawno nic japońskiego nie czytałam, w każdym bądź razie muszę zapolować. Użyty na początku cytat rzeczywiście dobry, na mnie podziałał baaaardzo zachęcająco:-)))

  9. Jestem tuż po lekturze i muszę przyznać, że do tej pory jestem pod wrażeniem. Murakami mnie zafascynował i dlatego jestem teraz na „japońskim” etapie czytania. Zgadzam się z wami, ale Natsuo Kirino to kobieta. :-P Czasami te imiona i nazwiska azjatyckie są mylące.
    I niestety powieści owej pani jest przetłumaczonych w Polsce niewiele. Poza „Ostatecznym wyjściem” można jeszcze pokusić się o „”Groteskę” i „Prawdziwy świat”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s