"Klinika" Sebastian Fitzek

No lubię Sebastiana Fitzk’a co by nie napisał wg mnie będzie świetne (i jeszcze fajnie wygląda, sympatycznie z fotki przynajmniej).

Książka sprawiła że znów „wcięło” mnie na jakiś czas i „pojawiłam się” dopiero po lekturze. Książka jest mocno pokręcona, bardzo czasem brutalna taka, że się odwraca oczy od kartki ale za chwilę jednak się powraca do tego nastąpi dalej.  Może niech streszczenie z okładki wystarczy za zarys fabuły:

„Nikt ich nie zgwałcił. Nikt nie torturował. Nie zabił. Przytrafiło im się coś znacznie gorszego…

Trzy kobiety, wszystkie młode, piękne i pełne życia, giną bez śladu. Wystarcza tydzień w rękach psychopaty, którego prasa nazywa Łamaczem. Kiedy zostają odnalezione, są całkowicie złamane psychicznie, w żaden sposób nie można się z nimi porozumieć. Jakby były pochowane w swoich ciałach.


Klinika psychiatryczna odcięta od świata przez śnieżną zawieruchę. Łamacz znów się uaktywnia. Podczas przerażającej nocy udowadnia, że ucieczka jest niemożliwa. Czy przywiezionego do kliniki młodego mężczyznę cierpiącego na amnezję łączy coś z psychopatycznym mordercą?”

Brutalny i dziwny jest początek, kiedy poznajemy uczucia pewnej kobiety. Nie wiadomo gdzie jest, czy to się dzieje naprawdę, czy to tylko senny koszmar. Ktoś chce jej wypalić lutownicą oczy. Od początku nie wiemy czy faktycznie znajduje się ona unieruchomiona w hotelowym pokoju czy w szpitalu z lekarzami, którzy nie potrafią dotrzeć do świadomości zszokowanej kobiety. Czy to się dzieje w jej urojeniach, koszmarach czy naprawdę?

Następny rozdział „Dziś, godzina 10:14 –Dużo później, wiele lat po lęku” (dziwny tytuł, prawda?)- tu poznajemy Lidię i Patricka studentów pewnego profesora, którzy decydują się wziąć udział w eksperymencie dotyczącym książki jaką trzymamy w ręce. Jak to?  (spodobał mi się ten pomysł) .

Okazuje się, że profesor chce rozwikłać zagadkę dlaczego wszystkie notatki dotyczące jednego z pacjentów o imieniu Caspar, jednego z pacjentów kliniki Taufelsberg, są właśnie podane w postaci książki – thrillera? Dlaczego na okładce napisano „dalsza lektura jedynie pod nadzorem lekarza”.

I tu zaczynamy poznawać kolejno bohatera – Caspara z amnezją, który za wszelką cenę chcę poznać swoją przeszłość, który ma dziwne senne koszmary, oraz przebłyski wspomnień o małej dziewczynce, poznajemy też innych pacjentów kliniki m.in Linusa, który mówi tylko w sobie znanym języku, siostrę Sophie, którą pewnej nocy Caspar znajduje w wannie w dziwnym katatonicznym stanie z malutką karteczką w ręku..

Co z tobą? – Caspar prawie krzyknął, ale Sophia nawet nie mrugnęła. Jej głowa odchyliła się pod niebezpiecznym kątem, a oczy wpatrywały się w niewidoczny punkt wysoko nad płytkami w łazience. Biała nocna koszulka zsunęła się z jej przemoczonego ciała i odsłoniła twarde sutki, a rozerwane figi ledwo zakrywały łono. – Słyszysz mnie? – spytał Caspar. Miał wrażenie, jakby mówił do zwłok. Co prawda nigdzie nie widział śladów krwi, nie zauważył żadnych zewnętrznych ran i nadal oddychała, ale wyglądała na martwą. Nawet to, że jej stopa w nieregularnych odstępach uderzała o emaliowaną wannę, nie stanowiło wystarczającej oznaki życia i przypominało bardziej ostatnie drgawki ofiary wypadku, u której doszło do zerwania połączeń nerwowych pomiędzy mózgiem a rdzeniem kręgowym”

Takie karteczki z zagadkami zostawia poszukiwany psychopata: Łamacz,   który uwaga… jakimś sposobem znalazł się w klinice. Oczywiście jak to w thrillerach tego typu, z kliniki nie ma ucieczki, ponieważ jest zima i nagła zamieć uniemożliwia jakiekolwiek wydostanie się z niej.  Będą kolejne ofiary a największą torturą dla nich będzie przebywanie na pograniczu snu i jawy. Jak do tego dochodzi i co Caspar będzie miał z tym wspólnego?

Krótkie rozdziały potęgują napięcie. I co mogę rzec. Pokręcone ale czytałam z zapartych tchem i tyle :)

Advertisements

3 uwagi do wpisu “"Klinika" Sebastian Fitzek

  1. „Ktoś chce jej wypalić lutownicą oczy.” – nie lubie takich rzeczy, po co pisać o tego typu okropieństwach, czyimś bólu i załamaniu spowodowanym traumą? Nic to nie wnosi do życia a jedynie tworzy bardzo nieprzyjemną iluzję…

    fabuła ciekawa ale to nie wystarczy, wszystko ma swoje granice.
    (tak samo moim zdaniem niepotrzebnymi filmami w naszym świecie są filmy pokroju: „punisher”, „dom woskowych ciał” czy „przebudzenie” – jak czyjś ból może sprawiać innym przyjemność? …)

  2. Mam nadzieje, że Cię nie uraziłam moją wypowiedzią. :) masz rację, nie czytałam książki i bardzo możliwe, że wyjęłam zdanie z konktekstu – nie o to mi chodziło. Po prostu nie lubie, jak ktoś pisze albo ukazuje w filmach czyj(ą)ś ból/torturę fizyczny/ą, bo to wg mnie bardzo niesmaczne oraz nic nie wnoszące wartiściowego.
    Reszta fabuły wg mnie jest świetna dla takiej książki typu thriller, naprawde, sama bym przeczytała gdybym nie była zbyt wrażliwa na taki typ historii. Chciałam po prostu wspomnieć, że jeśli na jakimś planie ukazuje się ból, to po 1. nie jest to dla mnie i po 2. jakoś tego nie popieram.

    włala, tylko tyle. :)
    i nie gniewaj się na mnie. ;)
    :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s