"Córka heretyczki" Kathleen Kent

„W roku 1630 gubernator Massachusetts Bay Colony, Winthrop, przywiódł niewielką grupę kobiet i mężczyzn ze Starej Anglii do Nowej. Owi purytanie, jak ich nazywano, stawiając czoła wojnie, zarazie i poczynaniom szatana, założyli w kolonii niewielką wioskę, Salem. Jedna kobieta wraz z rodzina sprzeciwiła się religijnej tyranii, za co została uwięziona, torturowana i stracona. Jej aroganckie i oburzające słowa spisał Cotton Mather, określając ją mianem „Królowej Piekieł”. Nazywała się Martha Carrier.”

Autorka książki Kathleen Kent jest potomkinią Marthy Carrier w dziesiątym pokoleniu, tak więc powieść „Córka heretyczki” jest w dużej mierze  oparta na dziejach jej rodziny. Opowieść to piękna, napisana lekkim piórem, bez zbytnich zawiłości, to debiut ale porywający debiut. Czytałam z wielką przyjemnością ale i również w emocjach: gniewie, złości, wzruszeniu.

Martha Carrier, matka kilkorga dzieci (m.in Sary, której oczami czytamy tą książkę), żona, kobieta która mimo pogodnego charakteru „przypominała głęboki staw, którego powierzchnia zdaje się spokojna i łagodna, lecz który w głębi okazuje się lodowaty, a dno ma najeżone ostrymi głazami i zdradliwymi korzeniami”, jest bohaterką, która potrafi walczyć o swoje, nie przebiera czasem w słowach, mówi co myśli. Mieszkańcy malej społeczności w której żyje Martha z rodziną, zaczynają się jej bać. Dziwnym trafem wszystko co Martha powie, się sprawdza, do tego dochodzą plotki, które jak to plotki, rozrastają się do okropnych rozmiarów, ktoś coś powie, inny dopowie i historia gotowa. Człowiek zasugerowany jedną rzeczą jest w stanie wymyślić na poczekaniu bajkę, która może przynieść różne konsekwencje. W tym przypadku konsekwencje te obracają się przeciwko Marcie. Gdy wybucha pożar na polach i Martha z rodziną stara się go ugasić by nie zniszczył całych plonów, ktoś widzi ją jak w ogniu tańczy na wzgórzu. A ona tylko podskakuje, ponieważ zapaliła się jej spódnica. Gdy ogień trawi inne pola, a plony Marty zostają uratowane, wszyscy myślą, że to ona przywołała ogień specjalnie by zrobić na złość nielubianym sąsiadom. Kiedy krowa jednego z sąsiadów włazi na pole Marty niszcząc uprawy, ta biegnie wkurzona do sąsiada przeklinając tą krowę i życząc jej śmierci, po czym krowa zdycha po kilku dniach. Cóż innego myśleć, gdy tak się dzieje? Każdy posądza kobietę o rzucanie złych uroków i czary, o sprowadzanie szatana, o jakieś dziwne działania ,które mają burzyć spokój małej społeczności. Przesądy, dopowiadanie że ktoś widział Martę na miotle, że jej córka Sara również jest potomkiem czarownicy, głupie oskarżenie ze strony 3 wrednych dziewczynek, sprawiają, że kobieta zostaje oskarżona o bycie czarownicą. Czarownice natomiast  trzeba tępić. Wierzenia ludzi są tak prymitywne i złe, że cierpi na tym cała rodzina, głównie rezolutna  Sara która często jest wyzywana, wyszydzana i obrzucana kamieniami przez koleżanki, a mimo to stara się bronić matki. Bronić prawdy, bo książka traktuje głównie o tym. W jaki sposób ? sami przeczytajcie.

W całym miasteczku Salem Town i okolicznych wioskach plotki osiągają tak ogromny rozmiar, że większość ludzi (kobiet, mężczyzn, dzieci) a nawet psy, są oskarżane o współpracę z szatanem, o chęć zniszczenia i rozsiewania zła, wybucha chora panika, wyobraźnia prymitywnych ludzi bierze górę.

Powstaje więzienie, do którego wtrąca się wszystkich, którzy przyznali się do winy, a tych którzy nie chcą się przyznać – poddaje się torturom w celu wymuszenia przyznania się bądź pogrążenia innych osób (czy to z rodziny, czy sąsiedztwa). Potem, te inne osoby z kolei pogrążały te które nie chciały się przyznać wcześniej i tak koło się zamykało.

Martha Carrier jako jedyna, do końca pozostała silna i nieugięta, wybrała prawdę, permanentne świadczenie o swojej niewinności, trwanie przy swojej racji, niż przyznanie jej sądowi lub oskarżenie innej osoby.

Obserwacje małej Sary, która cały czas dochowuje matce danego wcześniej słowa … tu nie powiem nic więcej.. sprawiają, że człowiek dosłownie wtapia się w atmosferę tamtych czasów, czując nawet zapach odchodów, którymi przepełnione było więzienie. Warto przeczytać o tej niesamowitej rodzinie, braciach Sary, jej tajemniczym ojcu, wuju….

„Gdybyśmy mogli w pełni ujrzeć to, co nas czeka jutro, ilu z nas podjęłoby desperacką próbę zmiany przyszłości? Gdybyśmy ujrzeli, jak tracimy domy, rodziny, życie, i wystarczyłoby tylko zaprzedać własną duszę, aby to wszystko uratować, kto z nas zrezygnowałby z tego, co niewidzialne, w zamian za to, co możemy uchwycić w ręce? Wierzę, że niejeden oddałby własną nieśmiertelność z równą łatwością, z jaką z  ugotowanej śliwki odchodzi skórka, gdyby tylko dzięki temu mógł pożyć na tej ziemi odrobinę dłużej, cieszyć się pełnym brzuchem i ciepłym, bezpiecznym łóżkiem w  nocy.

Moja matka nigdy by tak nie uczyniła, za które to postanowienie przyszło jej zapłacić najwyższą cenę.”

Mocna książka. O procesach o czary i o Marcie Carrier można przeczytać również : tutaj.

Reklamy

5 uwag do wpisu “"Córka heretyczki" Kathleen Kent

  1. Na pewno ją przeczytam. Lubię historie silnych kobiet z charyzmą, które przez głupotę i strach mężczyzn przed tym czego nie potrafili zrozumieć, nie raz musiały oddawać życie. Bez względu na czas, kulturę, wyznawaną wiarę, kobiety wszędzie były, są i przypuszczam, że wciąż będą ponosić najwyższą cenę za to, że widzą prawdę i potrafią powiedzieć: Nie!

    Pozdrawiam serdecznie :)

  2. Nie na moje nerwy, niesłuszne prześladowanie ludzi, dręczenie ich przez innych powoduje, że gdy czytam strasznie się przejmuję. Mam za sobą kilka takich książek, ale ciężko przez nie przechodzę…
    Może kiedyś.

  3. W książce pt. „Mikael Karvajalka” (Mika Waltari) jest obszerna część dotycząca takich procesów. Tak mi się przypomniało. Warto się z nią zapoznać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s