"Trans w Hawanie" Leonardo Padura

Po „Gorączce w Hawanie” i „Wichurze w Hawanie” przyszedł czas na „Trans w Hawanie”. Chyba dla mnie najlepsza jak do tej pory część przygód kubańskiego porucznika, 35-letniego Mario Conde. Dlaczego najlepsza? bo najbardziej mroczna, a takie historie kryminalne lubię najbardziej.

Jednym z pierwszym zdań wypowiedzianych przez Mario Conde jest „Skąd się, kurwa, bierze ten upał?”. Męczący, nużący, sprawiający, że człowiek od samego wstania z łóżka rano się poci, przez cały dzień chodzi w lepiącym się do ciała ubraniu, ociera pot z czoła i rzyga na sam widok bezchmurnego nieba. W takie właśnie  dni przychodzi porucznikowi, wcześniej zawieszonemu w obowiązkach, rozwikłać sprawę morderstwa pewnego transwestyty (który tak naprawdę transwestytą nie jest, jest jedynie homoseksualistą) Alexisa Arayana, syna ważnego kubańskiego dyplomaty.
To nic, że Conde znów jest rozlazły, zniechęcony i coraz mniej podoba mu się bycie policjantem:

„Kiedy w takie poranki jak ten, gorące od chwili, gdy tylko wzeszło słońce, wychodził na ulicę, zabierając ze sobą zapach wypitej w samotności kawy, bez pożegnalnego pocałunku kobiety czy nadziei na rychłą zmianę tego stanu rzeczy, Conde zastanawiał się, co trzyma go w postanowieniu, by wciąż nastawiać budzik na konkretną godzinę. Godzinę, kiedy próżnia, w jakiej się poruszał, wyrażała się najpełniej. I nie odnajdując żadnego przekonującego wytłumaczenia – czyżby chodziło o poczucie obowiązku, odpowiedzialność, konieczność radzenia sobie w życiu, przyzwyczajenie? – mierzył się z odwiecznie powracającym pytaniem, co on tu właściwie robi. Po co kroczy przed siebie, staje w kolejce do autobusu, każdego dnia coraz bardziej tłocznej i brutalnej, wypala papierosa, który niszczy mu organizm, spotyka coraz bardziej obcych mu ludzi, którzy cierpią w narastającym z minuty na minutę upale. I odpowiadał sobie: to jego własna droga do piekła, to piekło za życia. Sięgnął do pasa i odkrył, że znowu nie zabrał z sobą broni. Poprosił ostatniego pasażera , który tak jak on czekał w kolejce do autobusu, o papierosa i zapalił trzeciego szluga tego dnia. Tak czy siak, kiedyś trzeba będzie umrzeć…”

W każdym razie, mimo zniechęcenia, Conde w duecie z Manolo biorą się do roboty. Bardzo barwną postacią w książce okazuje się być aktor, reżyser, dramaturg kubański Alberto Marques, homoseksualista, przedstawiciel bohemy kubańskiej, o bogatym życiorysie, niegdyś napiętnowany przez zarząd teatru za bycie gejem, jednocześnie stał się Bogiem, gwiazdą całego środowiska artystycznego, głównie homoseksualnego. Jego sztuka pt. Elektra Garrigo ma pewien wspólny mianownik z zabójstwem młodego Alexisa, a mianowicie czerwoną suknię, w której chłopak zostaje znaleziony.

Porucznik próbuje dotrzeć do kolejnych osób mających coś wspólnego z zamordowanym. Poznajemy więc malarza Salvadora K, jak również ojca zamordowanego – wielkiego dyplomatę Faustino. Dodatkowo wkraczamy w ten zepchnięty na margines świat gejów, brudny, mroczny i w jakiś sposób dziwny dla kogoś kto jest heteroseksualny.

Czy to, że dniem śmierci Alexisa był dzień zwany w kościele katolickim, Dniem Przemienienia Pańskiego (tzw. Transmigracji), coś oznacza? Czy Mario Conde żywi słuszne przypuszczenia co do jednego z podejrzanych?

No i przede wszystkim, czy oryginalny tytuł książki Padury:  „Mascaras” czyli  „Maski” nie pasuje tutaj dużo bardziej niż „Trans w Hawanie”? i dlaczego? tego nie zdradzę.

„Nade wszystko warto podkreślić, że podobnie jak dżuma, teatr to obłęd, który się udziela”.

Antonin Atraud „Teatr i jego sobowtór” (cytat z początku książki, który również bardzo adekwatnym do treści jest, a i autor owegoż cytatu wspominany często przez jedną z postaci. W ogóle bohema paryska często tutaj występuje, co mi się akurat nadzwyczaj podobało)

Reklamy

6 uwag do wpisu “"Trans w Hawanie" Leonardo Padura

  1. Przy najbliższej, sprzyjającej temu okazji nie omieszkam przeczytać i już cieszę się na samą myśl o tym, bo stęskniłam się trochę za tym draniem Conde ;-)

    Polubienie

  2. być może. za to przypadek „millenium” jest odwrotny – pierwszy tom mi się strasznie spodobał, ale drugi to już jest taki se.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s