"44 Scotland Street" Alexander McCall Smith

Przeziębienie nie wybiera dnia ani godziny więc niestety uziemiło mnie  w domu, choć dziś za oknem taka piękna jesień. Cieszę się jednak bo czas spędziłam miło w towarzystwie bohaterów mieszkania przy Scotland Street 44 w Edynburgu. Autor postanowił zebrać swoją pisaną kiedyś w gazecie powieść w odcinkach w jedną całość i bardzo mu to przyjemnie wyszło.

Wśród lokatorów, mamy przesympatyczną jednak dość tajemniczą 61 letnią Domenicę, jeżdżącą kremowym wypasionym mercedesem, z zawodu jest antropologiem, ma w domu mnóstwo fotografii, książek, kiedyś sporo czasu spędziła w Indiach, jej mąż elektryk zmarł od porażenia prądem ;)  Kobieta ma świetny zmysł obserwatorki, jest sympatyczna, bardzo ciepła, zaprzyjaźnia się z młodą Pat, która właśnie się wprowadziła do mieszkania przy Scotland Street.

Pat szuka sama nie wie czego, ma przerwę w studiach, podejmuje pracę w małej galerii sztuki, gdzie szefem jest zakręcony i nieobeznany w temacie malarstwa Matthew. Poznajemy również jego znajomych i kilka innych osób m.in tajemniczego pana klienta, który za wszelką cenę chce kupić pewien obraz, policjantów z Edynburga, którzy wiedzą co i kto kradnie ale dowodów nie mają ;)  Pat próbuje się w tym wszystkim odnaleźć. Życia nie ułatwia jej Bruce – współlokator, nieskazitelny narcyz, przesadnie dbający o swój wygląd, kochający lustra i wszelkiego rodzaju kosmetyki dla mężczyzn. Do tego jest arogancki, zarozumiały i bezczelny.

Domenica wprowadza również Pat w historie pozostałych lokatorów: Jamiego i Tim’a: „Tim nie może żyć bez Jamiego, a Jamie kocha się w dziewczynie, która wyjechała na rok do Kanady”. Skomplikowane, co?

„Czasem ludzie nie dają za wygraną i zgarniają choćby resztki ze stołu. Tyle razy to widziałam. Stawiają kogoś na piedestale i czekają aż do nich zejdzie. Beznadziejne. Nie rezygnują, zadowalając się byle czym”.

(Bardzo podoba mi się ten cytat)

Poznajemy też Irene (tę, to miałam ochotę gwizdnąć w łeb i to porządnie) – nadgorliwą mamusię 5letniego genialnego Bertie’go, który umie pisać, w dodatku również po włosku, umie czytać, pięknie grać na saksofonie, mamusia chce go jeszcze zapisać na brydża, do chóru i na jakieś egzaminy matematyczne i w ogóle bóg wie gdzie. Biedne dziecko. Wyobrażacie sobie takiego 5 latka bez dzieciństwa?? Gdyby nie przedszkolanka i bunt małego nie spotkalibyśmy na kartach książki fajnej postaci doktora Fairbairn’a.

Gdzieś po drodze napotkamy też postać Ian’a Rankin’a – znanego pisarza (nabrałam chęci na jego książki, bo jeszcze nie znam), poznamy rodzinę szefa Bruce’a – Todd’a, który organizuje pewien bal (przekomiczne to jest), uśmiechniemy się czasem pod nosem bądź też wręcz parskniemy śmiechem śledząc perypetie bohaterów,  generalnie spędzimy czas w BARDZO przyjemnej atmosferze, w towarzystwie przyjemnych również czarno białych ilustracji, pojawiających się od czasu do czasu na kartkach.
Bardzo polecam i czekam na następną część pt. „Rozmowy przy kawie”.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Muza

Reklamy

6 uwag do wpisu “"44 Scotland Street" Alexander McCall Smith

  1. No i nawet podobne recenzje wysmażyłyśmy :)))
    Lubię takie ciepłe książki, jakoś tak mi się raźniej robi po ich przeczytaniu ;)

  2. Jestem już przerażona długością mojej listy książek do przeczytania, ale dopisuję oczywiście i tę…

  3. Ta książka mnie nieustannie przyciąga okładką, chociaż treść mi już niekoniecznie podchodzi:) Może kiedyś gdzieś ją dostanę w łapy, wtedy – z ciekawości, przeczytam:)

  4. Stoi na półce i czeka cierpliwie i u mnie. Może ją przesunę w kolejce do przodu, skoro tak dobrze się ją czyta. Ja podobnie jak Beatrix nie mogę narzekać na brak książek do przeczytania, a ich nadmiar czasem też mnie przeraża. Nie ma co narzekać, tylko trzeba się brać do kolejnej smakowitej pozycji.

  5. Mary – Znam takich, nawet wielu. Dlatego cieszę się, że odkryłam blogi o książkach i sama swój skrobię. Czasami myślałam, że jestem jakimś archaicznym stworem… Dzięki temu, że tak wiele osób pisze te blogi wiem, że to nieprawda.
    A kolejka niech się wydłuża, pewnie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s