"Długo i szczęśliwie" Barbara Neil

Nie no, szlag mnie trafił.  Próbowałam doczytać coś w autobusie ale absolutnie to nie jest książka dla mnie. Lilly to, Lilly tamto. „Osunęła się na ziemię, dając upust łzom. Twarde korzenie uwierały ją i gniotły, ale tak było lepiej”. Że co???

Albo to:  „Klęczała przy nim, z głową na jego piersi, platynowe włosy rozsypane na flanelowej koszuli” (jak mogła klęczeć przy jego piersi?? karzeł to był?)

I jeszcze cudo: „wpadało przez nie (okno) delikatne koronkowe światło, biorąc w posiadanie łupkową podłogę”. Nie no sorry ale takie kwiatki … nie wiem czy to kwestia oryginału, czy tłumaczenia – myślę że jednak oryginału… ale tego się nie da czytać.

W streszczeniu piszą: Niezwykle splątane losy sześciu osób, pięciorga dorosłych i niewidomego chłopca, szukających – każde po swojemu – miłości i szczęścia. Wszyscy oni, nawet dziecko, dźwigają własny bagaż przeżyć i doświadczeń, odmienny, ale jednakowo trudny. Każda chwila stawia ich przed niełatwymi wyborami. Autorka śledzi ich losy i życie wewnętrzne ze znakomitą znajomością psychiki ludzkiej, ze zrozumieniem słabości i wzlotów, z lekką ironią i nie bez goryczy. Czy bohaterom tej powieści uda się odnaleźć swoje „długo i szczęśliwie” i co to w ogóle jest szczęście?

Wygląda mi to na tanie romansidło, które niczym kompletnie nie zachwyca. Ale może się mylę, w końcu przeczytałam raptem ze 30 stron z 400. No ale sorry. Kicha. Nie mogę…

A autorka mieszka z mężem, pięciorgiem dzieci i .. stadem krów, jak piszą na okładce, cóż. Strzeżcie się jednym słowem. Dobrze, że ja tej książki nie kupiłam, wzięłam od Prószyńskiego, bo zapowiadała się na ciekawą.  Myślałam, że dobrze trafię. Niestety. No ale cóż – podaruję do biblioteki, może komuś się spodoba. W końcu gusta są różne. A może ja się nie znam ;)

Reklamy

14 uwag do wpisu “"Długo i szczęśliwie" Barbara Neil

  1. :) Bywa i tak. Ja właśnie zakończyłam „Echo winy” Ch. Link, chyba zachwalałaś, było czytalne, ale czytałam z pogardą ;D Bohaterka głównie „czuła wzbierającą rządzę” i generalnie była półgłupkiem, w dodatku nie wiem, co to miało być-romans, kryminał czy dramat społeczny. A zakończenie niby szokujące, ale psychologicznie nieprawdopodobne- nie ma takich złoczyńców :)

  2. dobrze, że nie lubię literatury obyczajowej :)

    obstawiałabym raczej tłumaczenie. aspiracje literackie niektórych tłumaczy z niejednej książki uczyniły niestrawny gniot. wiem, bo pracowałam w branży parę lat i bywało zabawnie.

  3. No ja również nie jestem specjalnie wybredna:) Ale wszystko zależy od nastroju, ja akurat byłam po lekturze „Ady albo żaru” Nabokova i mi się baaardzo zmysł krytyczny wyostrzył. Ale „Dom sióstr” czeka na półce.

  4. Jak dostałam maila od wydawnictwa, zastanawiałam się nad nią. Ale w końcu uznałam, że nie, nie chcę. Później zmieniłam zdanie i chciałam. Ale na szczęście nie odpisałam. Byłabym bardzo zawiedziona. A opis uważa, że to książka z typu tych, które lubię. „Autorka śledzi ich losy i życie wewnętrzne ze znakomitą znajomością psychiki ludzkiej, ze zrozumieniem słabości i wzlotów, z lekką ironią i nie bez goryczy”. No cóż…

  5. hehehe dobre:D Są fajne książki na świecie… „koronkowe światło” – zapamiętać:D

    Ja zaś teraz czytam Pustkę: Sny i tłumacz powinien dostać w… hmm po łapach a korekta po wypłacie:P mimo to tam nikt nikomu nie klęka przy piersi… chociaż… niech poszukam… „Otworzyła usta i przyjęła członka naprawdę młodego pana Boveya. Bardzo brzydko z jej strony.” Pozostawię bez komentarza. (ta książka to S-F, nie jakiś erotyk – żeby nie było:P)

  6. ” „Klęczała przy nim, z głową na jego piersi, platynowe włosy rozsypane na flanelowej koszuli” (jak mogła klęczeć przy jego piersi?? karzeł to był?) ”
    buehehehehehe :D

  7. Jaka to jest „łupkowa” podłoga, co to ją wzięła w posiadanie? Bo ja chyba za tępa jestem i nie bardzo łapię o co chodzi :D

  8. Może i dno romansidłowe, ale dzięki niemu napisałaś notkę, która zwaliła mnie z krzesła i rzuciła na podłogę śmiechem :D Wymiatasz! :*

  9. pech, ale jakieś pozytywy jednak za sobą niósł!

    ps
    bardzo jestem ciekaw, jak ocenisz (czy będzie ci się podobała) „Zamknięte drzwi” Szabo.
    dla mnie to książka z półki: 6 punktów na 6 możliwych

  10. Nie wygląda mi to na romansidło tanie, a raczej właśnie na dość drogie- ze 40 zł za sztukę:). Dzięki za ostrzeżenie:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s