„Diabeł. Autobiografia” Tosca Lee

– Wiem, że poszukujesz, Clay. Wiem, że zastanawiasz się, czym są dla ciebie te długie, ciemne wieczory. Sądzisz, że cierpisz na tę sezonową chorobę, tę cywilizacyjną dolegliwość, prawda? Jesienną depresję. Ale wiesz dobrze, że nie o nią tu chodzi. Że nie chodzi nawet o twój rozwód. To nie to cię trapi.
Przestałem być głodny. Odsunąłem kanapkę z kurczakiem, którą dla mnie zamówił, i wycedziłem cicho, ale ostrzegawczo:
– Nie wiem, kim jesteś, ale to wcale nie jest zabawne.
Mówił dalej, z zaangażowaniem, tak jakby mnie wcale nie słyszał.
– Chodzi o to, że nie wiesz, jaki to ma sens. Te godziny, dni, praca w weekendy, wiara, że w końcu pojmiesz to wszystko, że tego właściwego dnia coś się wreszcie stanie. Że życie nabierze sensu albo przynajmniej że będziesz miał czas to zrozumieć. Jesteś dobrym człowiekiem, Clay, ale co ci to dało? Jesteś samotny, nie robisz się coraz młodszy i zdążasz ku nieznanemu acz nieuniknionemu końcowi życia. I gdzie w tym wszystkim sens?

No właśnie gdzie sens? co dalej z życiem? Ile go jeszcze mamy, co powinniśmy zrobić? Gdybym ja spotkała w knajpie człowieka, który przedstawił by mi się jako Lucian i który poprosiłby mnie o spisanie swojego życia, w międzyczasie ujawniając wszystkie intymne fakty z mojego życia, życia moich bliskich, który swoją wiedzą na mój temat by mnie przeraził, który w oczach miałby to coś co nie pozwala odmówić – odmówiłabym? Pewnie jak Clay, bohater książki, rozwiedziony i strasznie przeżywający ten rozwód (co mnie irytowało bardzo) najpierw byłabym w szoku, potem pewnie stwierdziłabym, że ktoś sobie robi jaja, ale gdybym zaczęła miewać sny o powstaniu Edenu, o rozpadzie świata stworzonego przez Elohim’a (który chyba był jakimś początkowym Stwórcą), gdybym zaczęła w komputerze dostawać informacje od niejakiego L. – chciałabym poznać tego człowieka i jego historię.

Zaczęło by mnie to dręczyć, denerwować, ciekawić. Dlaczego czcimy Boga a nie Lucyfera? Dlaczego Lucyfer został odepchnięty od tronu, jakie znaczenie w tym wszystkim miał Legion, dlaczego stworzeni Ludzie stali się zagrożeniem dla aniołów, upadłych aniołów. Dlaczego diabeł, ogólnie pojęty, ma w sobie tyle żalu, smutku i nienawiści.

Może przeszkadzałoby mi nieco że ciągle spotykam się z nim w innej postaci,a to mężczyzny z drogim zegarkiem, a to kobiety w księgarni z burzą loków i równie drogim zegarkiem, itp itd. Zegarek jest tu dość ważny, gdyż Diabeł często na niego zerkając, uświadamia nam jak mało czasu nam zostało. Czym w ogóle jest czas? To człowiek wymyślił pojęcie sekund, lat, godzin. Wcześniej, gdy Diabeł był jeszcze szczęśilwym aniołem, pojęcia czasu nie było. Nie wiadomo było, czy mija eon czasu, czy tylko chwila. A może chwila to wieczność? albo odwrotnie?

Czy Clay wyciągnie jakieś wnioski ze spotkań z Diabłem? Jeśli tak, to jakie i czym się to skończy? Przeczytajcie sami, bo warto chyba poznać całą historię.

Wiem, że są różne recenzje tej książki – dobre i złe. Nie do każdego ona chyba trafia, bo ciężko określić jej gatunek. Z tego co wyczytałam Tosca Lee pisze tzw. prozę chrześcijańską. Myślę, że dla osoby tak słabo religijnej jak ja, była to ciekawa (choć nie jakaś rewelacyjna) pozycja, pozwalająca podejść do religii od tej drugiej strony. Moja wiedza na temat Boga jest kulawa. Na temat Diabła również. W sumie miło było przeczytać coś tak odmiennego, ale to nie jest proza dla mnie. Książkę otrzymałam od wydawnictwa Initium

22 uwagi do wpisu “„Diabeł. Autobiografia” Tosca Lee

  1. W innym temacie- właśnie przeczytałam „widok na taras”- nie moge sie doczekac Twojej opinii :)

    Polubienie

  2. Mi też się bardzo podobało, bo uwielbiam historyjki o wspólnym dorastaniu dziewczyn- „Dziewczęta z Nowolipek”, „Piaskowa góra” „Dziewczyny z Portofino” „Czerwony rower”-przeczytałam migiem, ale teraz sobie myślę, że to jednak niezły kicz- wszędzie natrętny morał- jak jestes grzeczna, to cię w życiu czeka szczęście, ale jak się źle prowadzisz i do kościoła nie chodzisz- to niestety :D

    Polubienie

  3. Seso
    :D ja narazie z tych wszystkich znam tylko „Czerwony rower”. Ale wiesz.. moze faktycznie ten morał jest prawdziwy??? ja do kosciola nie chodze chociaz prowadze sie w miarę dobrze i dupa. ;)))) jakoś siakoś nie tak.

    Polubienie

  4. Mi to za bardzo pozytywizmem zalatywało ;) Aczkolwiek np u Małgorzaty Musierowicz tez są takie morały, a jakoś mniej mi to przeszkadza. A z tych wymienionych książek to polecam „Piaskową górę” zwłaszcza :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.