na dobranoc

„Zamykam oczy. Przesuwam palcami po skale. Jej warstwy biegną ukosem w górę, co kawałek ostrzejszy występ. To moje struny. Udaję muzykę. Opieram głowę o skałę. Tak, tak, tak. Gram. Gram. Gram. Nic nie słyszę. Nie ma co. Umiem udawać przed matką, umiem przed służbą i ojcem. Nie umiem siebie okłamać. Szkoda. Jeszcze za wcześnie, by wracać. O tej porze matka, pobrzękując kluczami, wydaje jedzenie na wieczorny posiłek. Patrzy przy tym pilnie na ręce służącej. Za jakiś czas zerknie do stojącego na palenisku garnka. Sprawdzi, czy nic nie ubyło. Nie chcę tego oglądać. Boję się, że jak będę patrzyła na nią co dzień, to się przyzwyczaję. Zapomnę, że nie zawsze tak było. Zapomnę jasne, wysokie ściany dworu w Ase, przestronną halę, palenisko długie, że można się wzdłuż niego przechadzać. Palenisko, na którym stoi rząd garnków, a jeden większy od drugiego. W każdym mięso. Wtedy jadłam, bo lubiłam smak wędzonych ryb, duszonych porów, jagnięciny z kaszą, słodkich placków z miodem. Od tego jedzenia byłam małą, pulchną Halderd z lokami w kolorze najciemniejszych bursztynów. Teraz jedzenie mi śmierdzi. Jem tylko, by zaspokoić głód. Matka powinna się cieszyć, jak nie jem, zostaje jej więcej. Ale ona niczym się już nie cieszy.”

Zaczęłam podczytywać właśnie „Ja jestem Halderd”  Elżbiety Cherezińskiej. Znów się zakochałam w jej książce…

Reklamy

6 uwag do wpisu “na dobranoc

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s