„Neapol moja miłość” Penelope Green

Kolejna po „Rzymskie dolce vita” książka australijskiej dziennikarki, która po 3letnim pobycie w Rzymie, dostaje pracę w redakcji neapolitańskiej gazety. Neapol bardzo różni się od Rzymu, stąd zupełnie inne wrażenia, bardziej „mroczne”, bardziej „brudne”, choć nie brakuje słonecznych i przyjemnych akcentów.

Poprzez obserwacje autorki poznajemy charakter Neapolitańczyków, kompletnie różnych od Rzymian. „Właściwie to robimy wszystko, aby nic nie robić” – mówi Massi, znajomy Penelope (heh, mogłabym tam zamieszkać ;)) Mieszkańcy tego pięknego miasta, położonego nad brzegiem Morza Tyrreńskiego i u stóp Wezuwiusza są leniwi, spóźnialscy, powolni, chaotyczni ale też i towarzyscy. I na maksa nie lubią ograniczeń. Rozbawiło mnie, kiedy przeczytałam, że „po wprowadzeniu obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa zadziwili cały kraj, bo wsiadali do samochodów w koszulkach z nadrukowanymi pasami” :))

Oczywiście pojawia się tu mnóstwo jedzenia, czyli słynne spaghetti po neapolitańsku, słynna pizza, której ciasto grubsze i bardziej spieczone po bokach różni się od tej rzymskiej gdzie z kolei ciasto jest strasznie cieniutkie. Dowiadujemy się, skąd wzięła się słynna pizza margherita, autorka przypomina nam stare filmy z Sophią Loren, przechadzamy się uliczkami Starego Miasta oszołomieni trąbieniem wszechobecnych motorynek, poznajemy zabytki, kapliczki gdzie czczona jest Madonna i .. Maradona (dlaczego??) Wszędzie go pełno. Jak również wszędzie pełno przestępców. Strach wyjść nocą czy wieczorem w modniejszych ciuchach, z torebką, zegarkiem czy telefonem. Przestępczość jest wiodącym tematem o którym pisze Penelope w swoich artykułach. Skąd się wzięła, dlaczego nawet małe dzieci i młodzież są zaangażowane w kradzieże, napady, morderstwa? Znajomy Penelope – Massi – mówi że w Neapolu każdy żyje jak chce, nie mając poczucia żadnej wspólnoty społecznej i wiary w instytucje. Stąd nawet małe dzieci wchodzą w szeregi kamorry, zajmują się handlem papierosami, narkotykami, chcą gdzieś przynależeć, czuć że są potrzebni.

„Nawet sycylijska mafia potrafiła narzucić jaki taki porządek, a rządy kamorry wprowadziły istny chaos”.

Kamorra z punktu widzenia osób, które do niej nie przynależą to niebezpieczna i okrutna organizacja przestępcza, natomiast z punktu widzenia jej członków to ‚system’. Jak zwał tak zwał (to oczywiście jest ważne) ale brutalność i mściwość kamorry to osobna kwestia. Wszechobecny strach panujący na ulicach, strach w klanach, mordowanie kobiet i dzieci (przywołana słynna sprawa 14letniej Annalisy) . Również o niebezpieczeństwie przekonał się Roberto Saviano, autor książki „Gomorra” który po napisaniu pewnego artykułu do neapolitańskiej gazety musiał ukrywać się poza miastem pod dozorem policyjnym.

Bardzo to „brudne” miasto. Zarówno biorąc pod uwagę kamorrę, jak i sterty walających się śmieci i brak poszanowania dla środowiska, o czym też pisze Penelope. Poprzez jej pracę w gazecie poznajemy kilka ważnych dla Neapolu osób, problemy z jakimi boryka się miasto. Towarzyszymy też autorce w imprezach i poszukiwaniu miłości – ale to było dla mnie mniej istotne. Ważniejsza była prawdziwość stwierdzenia Goethe’go „Zobaczyć Neapol i umrzeć”. Czy można jednak jakoś przeżyć, biorąc pod uwagę te wszystkie straszne rzeczy? Przekonajcie się jeśli chcecie.

(mogłabym tam zamieszkać ;))
Reklamy

7 uwag do wpisu “„Neapol moja miłość” Penelope Green

  1. W zyciu bym po nią nie sięgnął, ba! w życiu bym na nią nie spojrzał nawet, tylko tą Kamorrą tak mnie zakręciłaś, że aż mi ślinka pociekła;) Uwielbiam mafijne historie:)

  2. ja tez dlatego dużo bardziej podobała mi się od 1 części. Wiadomo ze są tu informacje wynikajace z opowieści z pewnymi osobami w tej ksiazce ale i tak jest tego sporo. Zreszta, jak lubisz mafijne historie to koniecznie sięgnij po Saviano i „Gomorrę” jesli nie czytaleś.

  3. Miasto cudowne, tysiące turystów i co ciekawe nie zraża ich fakt, że np. na wspaniale osobliwej czarnej plaży nie mają się gdzie rozłożyć, bo 85% plaży zajmują śmieci, i to śmieci w rozumieniu 2,3 metrowego wysypiska :D
    Mnie też zaskoczyłaś tą książką, niby taka cukierkowa okładka, a tu proszę :D

  4. Kamorra do tego stopnia wszystko przeniknęła, że najwyraźniej nei da się o Neapolu napisac sielskiej historyjki:).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s