„Samsara. Na drogach, których nie ma” Tomek Michniewicz

„To będzie książka o tym, co się dzieje, gdy pakujesz plecak i wychodzisz z domu z biletem w jedną stronę. Gdy zamykałem drzwi mieszkania na trzecim piętrze artystycznie obdrapanej kamienicy, nie wiedziałem, kiedy wrócę ani skąd. Wiedziałem, że mam bilet do Nepalu i że reszta się jakoś ułoży. Nie wiedziałem, że będę pływał po rzece pełnej krokodyli i patrzył w lufy partyzanckich karabinów ani że po kilku dniach w dżungli będę pił wodę wysysaną z bananowca. Nie wiedziałem też, że  przyjdzie mi spać w pokoju za trzysta pięćdziesiąt dolarów za noc i że świat będę oglądał z grzbietu słonia. I dobrze. Bo po to się wyjeżdża, żeby nie wiedzieć, co czeka za zakrętem”.

Uwielbiam książki podróżnicze, w których autor opisuje swoje własne obserwacje, przeżycia, dokłada do tego dozę humoru, wszystko okrasza odwagą, samozaparciem i rozsądkiem. Cenię podróżników za ich wybory, za rozsądek właśnie, za nie robienie czegoś na siłę, za nie zdobywanie i za nie zaliczanie krajów dla samego zaliczenia. Podobają mi się tacy jak Tomek Michniewicz, który mimo iż szuka pewnego rodzaju wolności, lubi też wracać do domu, bo w domu „też nie wiadomo co czeka nas za zakrętem”. Wie, że taka bezgraniczna wolność, jaką manifestują niektórzy backpackerzy, może doprowadzić do utraty przyjaciół, rodziny, do tego, że nie ma się tak naprawdę nigdzie swoich korzeni. I choć backpacking  (czyli podróżowanie na własną rękę, niezależnie) jest aktualnie bardzo modny, to autor mimo iż jeszcze bardzo młody, myśli dojrzale i wie czego chce. Ważne jest sprawdzenie jak jest tam gdzie nas nie ma. Poznawanie, odczuwanie wszystkimi zmysłami, dostosowywanie się, nie robienie z siebie zapyziałego turysty z Nikonem i 4gwiazdkowym hotelem. Szacunek dla obcej kultury, innego człowieka, wiosłowanie razem z nim w łódce a nie patrzenie i leżenie do góry brzuchem, przeprawa przez laoską dżunglę i żywienie się tym czym żywi się przewodnik, czyli dozą ryżu, bananem albo larwami, albo wysysaniem pitnej wody z łodyg bananowców, i nie robi się tego po to aby potem powiedzieć „hej, byłem w dżungli, jadłem to i to”, tylko po to by wczuć się w sytuację i dostosować do otaczających warunków.

Kiedy ma się do wyboru wysokiej klasy hotel albo limuzyny, Tomek wybiera zatłoczony dach autobusu, gdzie podróżuje też koza, 600 kg marchwi i 50 innych osób,

Zamiast wypasionego hotelu wybiera zapchlony i pełen karaluchów śmierdzący pokoik, gdzie smród i brud. Wiadomo, że taki backpacker nie dysponuje też jakimiś super funduszami, więc musi oszczędzać, ale …. robi się to po to by poznać ludzi, poznać kurna życie i ŻYĆ.

Tajlandia i przecudowny tętniący życiem Bangkok, Kambodża, Wietnam, Laos, Nepal, ludność plemienna, Katmandu,mnóstwo smaczków z życia tych krajów (obalenie króla Nepalu), Festiwal Wegetariański (mający niewiele wspólnego z nazwą), tajskie obrzędy, jedzenie węża, i inne ciekawostki – to wszystko daje czytelnikowi ogromną wiedzę na temat tej części i różnorodności Azji.  Zazdroszczę autorowi takiego życia.

I te Himalaje widziane gdzieś z oddali:

„Himalaje, kraina lodu. Góry, które przyciągają z niewytłumaczalną mocą. Wystarczy raz na nie spojrzeć choćby i z dwustu kilometrów i coś się w tobie zmienia. Chodzi chyba o to obezwładniające wrażenie kruchości człowieka w porównaniu z potęgą natury. Niewiele miejsc potrafi poruszyć coś w środku tak mocno. Na pewno diuny na Saharze i Wielki Kanion Kolorado, ale nic nie może się równać z widokiem słońca wschodzącego nad iskrzącymi się od śniegu szczytami najwyższych gór świata. To jest widok, który- wybaczcie patos, ale tak właśnie jest – zmienia życie”.

Cudowna opowieść z przepięknymi zdjęciami. Strona książki na stronie Wydawnictwa Otwarte Samsara, strona założona przez autora tutaj : KoniecŚwiata

ps. Samsara – w hinduizmie i buddyzmie wędrówka dusz, nieustający cykl zmiany, narodzin i śmierci, w którym kolejne wcielenie jest wynikiem działań w życiu obecnym


Reklamy

4 uwagi do wpisu “„Samsara. Na drogach, których nie ma” Tomek Michniewicz

  1. Pięknie napisałaś. Aż chce się nie tylko książkę przeczytać, a tam być. Mnie ciągnie pod te Himalaje :).

  2. Przekonałaś mnie ;) Zapisuję na listę „do kupienia”. Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s