„Kaprysik. Damskie historie” Mariusz Szczygieł

„Słuchać – prosta rzecz. Wystarczy nie krzywić się, że czyjeś życie jest nie takie, jak byśmy chcieli. (Pisanie – czyli zajmowanie ludziom czasu – jest już o wiele trudniejsze). Jak wiadomo, kobiety mają więcej do powiedzenia niż mężczyźni. Uważam, że ludzkość nie robi z tego zjawiska wystarczająco dobrego użytku.” – pisze autor na początku swojego zbioru felietonów jakie pisał do „Wysokich Obcasów”, a jakie wyszły w postaci małej różowej książeczki, na którą pewnie nie zwróciłabym nigdy uwagi, gdyby nie nazwisko autora: Mariusz Szczygieł.

Mamy tu 6 mini historii dotyczących kobiet. Jakich? Nietuzinkowych, oryginalnych a to poprzez swoją osobowość, a to poprzez czynności jakie wykonywały. Historie to, bardziej krótkie reportaże, albo może takie małe pamiętniczki, w których wiele dziwnych, często niespotykanych obserwacji, charakterów przedstawionych przez autora z niezwykłą empatią. Wszystko okraszone kolorowymi fotografiami z archiwum występujących w opowieściach kobiet. Piękne zdjęcia, piękne kobiety.

Dlaczego „kaprysik”? Weźmy historie pani Anny, która pewnego dnia wpadła na pomysł aby udać się do fotografa i zrobić sobie zdjęcie. Ot tak. Dla kaprysu, albo małego kaprysiku, który potem przerodził się w coś bardzo oryginalnego, ponieważ pani Anna zdecydowała, że takie fotografie (stylizowane, potem z dziećmi, w różnych strojach) będzie sobie robiła regularnie. Jak mówi : „Jestem kronikarką samej siebie. Przecież człowiek się starzeje tak szybko, muszę coś pięknego zostawić wnukom”.

Inna kobieta – pani Janina Turek – zostawiła wnuczce ogrom zeszytów, w których zapisywała wszystko co jej się przydarzyło, ale tak sucho, bez refleksji. Co zjadła na obiad, kolację, co widziała w tv, o której godzinie zadzwonił dzwonek do drzwi, jaki prezent dostała i od kogo, co sama komuś podarowała, o której godzinie leciała ta i ta reklama, kogo widziała na spacerze. Natręctwa? Nie, po prostu, jak napisała na pewnej widokówce: „Ile jest kobiet czekających na bocznym torze?  Żyję, czy udaję, że żyję? To notowanie, ta statystyka ma mnie samą oszukać? Gdybym przestała zapisywać, musiałabym wrócić do siebie samej”.

W innym opowiadaniu autor próbuje odnaleźć kobiety z listy, którą ktoś mu podrzuca w kawiarni Nowy Świat w Warszawie. Lista pochodzi z 1954, są na niej np. Krystyna Sienkiewicz – aktorka, Katarzyna Meloch – pewna Żydówka.. i inne.. Co mają ze sobą wspólnego? Kolejne opowiada o wykutej z brązu żonie profesora Tadeusiewicza. Dlaczego ją w ten sposób uwiecznił? Mamy też opowieść o Izabeli Skrybant – Dziewiątkowskiej z zespołu Tercet Egzotyczny i historię piosenki „Pamelo, żegnaj”, o jej życiu po śmierci męża i o walce z chorobą córki. Ostatnia mini opowieść to historia dwóch kobiet, które co tydzień piszą do siebie listy a trwa to już 52 lata.

Niesamowity zbiór, taki bardzo rzeczywisty, bo o prawdziwych ludziach. A w bibliotece nikt na to nie zwracał uwagi.

8 uwag do wpisu “„Kaprysik. Damskie historie” Mariusz Szczygieł

  1. Jeszcze nic Szczygła nie czytałam.
    No tak.
    Ale ja jeszcze wielu książek nie czytałam i pewnie nie przeczytam. Bo tyle książek na tym swiecie i tylko jedna ja.
    Ale może po tego pana sięgnę?

    Polubienie

  2. oj siegaj, bo warto. Mam jeszcze „Gottland” i „Zrób sobie raj” – to przede mną, ale czytając już gdzieś recenzje jego ksiazek wiem ze talent reporterski ma niezwykły, a ja lubię tego typu ksiązki

    Polubienie

  3. Ach, właśnie wróciłam ze spotkania z Mariuszem Sz. :) Było krótkie bo się bał-jakże słusznie- że pociągi przestana jeździć :) „Reality” to mój ulubiony, najulubieńszy, naj, naj tekst Szczygła!

    Polubienie

  4. Jak mnie łeb przestanie boleć, a febra trząść, będzie tekst o „Zrób sobie raj”. O „Gottlandzie” pisałem :)

    Polubienie

  5. Ostatni odcinek „Od słowa do słowa” na TVP Kultura poświęcony był „Zrób sobie raj”. Książki, książkami, ale jakoś nie dowierzałam za bardzo w pana Szczygła, mając żywo w pamięci jego niegdysiejszą aktywność telewizyjną. Tymczasem, miło mnie zaskoczył. Brakowało mi tej pozytywnej wiedzy o jego osobie podczas lektury jego książek. Jakoś nie mogłam twórczości z osobą powiązać, a teraz mam komfort psychiczny :)
    A „Kaprysik” przeuroczy i mądry. W ogóle tego Szczygła odkryłam sobie jakoś tak niespodziewanie wprawdzie, ale już na zawsze :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.