„GórFanka. Moje abc w skale i lodzie” Anna Czerwińska

Anna Czerwińska – niesamowita kobieta. Odważna, uparta, zawzięta, konsekwentna, dążąca do celu z uporem maniaka, a przy tym zwyczajna, normalna równa baba.

Jej osiągnięcia dla polskiego alpinizmu są niebotyczne. Dosłownie.Wspina się od 30 lat. Zdobyła Koronę Ziemi, oraz weszła na 8 ośmiotysięczników w Himalajach (w tym na 6 wierzchołków). Wspinała się początkowo tylko w Tatrach, które jak pisze, zna jak własną kieszeń. W 1990 roku jako pierwsza kobieta samotnie przeszła całą grań Tatr, co jest nie lada wyczynem. Jako mała dziewczynka hartowała się nad naszym polskim Bałtykiem, gdzie jak wiadomo za ciepło nie jest (i w latach 50-60 nie bywało również), tam jej ciało przyzwyczajało się do zimnych temperatur, co skutkowało łatwiejszym przystosowaniem się później w wyprawach wysokogórskich. Apodyktyczny, wymagający ojciec nauczył ją dyscypliny, odwagi i konsekwencji. Wpajał jej że należy walczyć ze swoimi demonami. Kiedy jako mała dziewczynka – bała się ciemności – zamykał ją w ciemnym korytarzu na całą noc. Aby się oswoiła. Drastyczne? Może, ale na pewno bardzo wzmacniające odporność i charakter. O ojcu p. Anna mówi tak:

„W sumie był wspaniałym facetem, podejmującym każde wyzwanie, traktował mnie jak kumpelę. Nauczył lasu, przekraczania bagien, zbierania grzybów, włażenia na drzewa, a nawet strzelania z łuku i z procy. W górach nie był orłem, gór nauczyłam się sama. Żałuję, że nie dożył mojego wejścia na Everest, choć pewnie zapytałby, dlaczego szłam tak długo?”

Już jako nastolatka, po pierwszych górskich obozach i wycieczkach, zauważyła rosnącą w sobie pasję. Widziała w górach nie tylko ich piękno i potęgę, ale również cele do zdobycia. Niemniej jednak, podchodziła do zdobywania z wielką mądrością.

„Znajomość gór polega na umiejętności odwrotu” napisała w swoim pamiętniku jako 18latka. Prawda, jaka dojrzałość?

A potem : „Teraz mogę zrozumieć tych ludzi, którzy szli w góry narażając życie. Teraz wiem, że mogę uczynić to samo. Nie wystarcza mi już chodzenie po szlakach, chociaż nie wszystkie jeszcze przeszłam, ale już wiem, że góry to dla mnie niebezpieczeństwo, ryzyko, walka z przepaścią, grozą… Nie będę ich traktowała jak sport, byle wyżej i byle inaczej. Traktuje góry jak żywe groźne istoty, które odważnych lubią i cenią, a niszczą tych, którzy ich nie szanują, karząc za lekkomyślną brawurę”.

I to  jest mądrość.

Książka jest cudowna, dopełniona anegdotami z życia p. Anny. Wiele tu o pierwszych kursach wspinaczkowych, jaskiniowych, o przebijaniu się wraz z przyjaciółką Krysią Palmowską przez cholernie ciężki męski świat taterników, ile w tych kobietach było siły aby pokazać, że one też potrafią, też są dobre, a może nawet i lepsze.  Spotkanie z Wandą Rutkiewicz, opisy słynnych schronisk tatrzańskich i osób z tamtych czasów. Wiele tu emocji, kiedy Anna widzi pierwsze ofiary śmiertelne wspinaczki, kiedy próbuje otrząsnąć się z tego strasznego widoku zdartych  z mięsa rąk jednej dziewczyny, którą tak tporaktowała lina (wtedy nie było zajebiście drogiego i super hiper naj sprzętu), kiedy próbuje oswoić się z tym, że ona kiedyś też może przecież zginąć. Anna z Krysią „łoją” ile wlezie, czyli robią drogi, trudne, bardziej trudne, najtrudniejsze. Wzmianki w piśmie „Taternik” są już coraz częstsze. Przychodzi upragniony wyjazd w Alpy i tam uczenie się gór od nowa. Alpy to nie Tatry. Tu więcej lodu, szczelin, niebezpieczeństw, lawin.

W końcu przychodzi czas na wyprawę w góry Karakorum, jest rok 1975 i p Anna odbiera telefon od p. Wandy Rutkiewicz która proponuje jej wyprawę na Gasherbrum Celem jest szczyt III.

Co dalej? trzeba doczytać, jeśli oczywiście kogoś tematyka górska interesuje. Ja już chłonę powoli trzecią część „GórFanki” – a niebawem napiszę coś o drugiej, która w całości poświęcona już jest Himalajom.

Reklamy

10 uwag do wpisu “„GórFanka. Moje abc w skale i lodzie” Anna Czerwińska

  1. Mery, przystopowałabyś z tymi górami, co???? A konkursiku na górską to nie zrobisz ;P
    A tak całkiem na poważnie to powinnaś przy literaturze górskiej wprowadzić twór zwany wciągnieniem yyy… tj. ocena wciągnienia, nie!!! wciągnięcia (na górę) ;DDD
    Zastanawiałaś się nad tym??? :D

    Polubienie

  2. A ja od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy Ty, Mary, lubisz tylko czytać o górach, czy może sama od czasu do czasu wspinasz się na jakiś ośmiotysięcznik?;)

    Polubienie

  3. hahaha ;)) raczej szlakami lubię się czasem powłóczyć, ale wspinania nie uprawiam, chyba że na wyżyny swojego intelektu ;))))) co mi się zdarza BARDZO rzadko – to dopiero jest osmiotysięcznik ;)
    A tak poważnie – uwielbiam czytać o górach, może dlatego, że sama nigdy nie miałam odwagi się z nimi mierzyć jakoś na serio.

    Polubienie

  4. Nigdy nie lubiłem gór, ale gdy tylko pojechałem z rodzicielką w Tatry i trochę (no, nie takie trochę, następnego dnia umierałem) pochodziłem, pokochałem tę formę aktywnego wypoczynku. Jedna z niewielu czynności fizycznych, które akceptuję ;) Samo wspinanie może nie, ale spacerki po szlakach „zielonych” i „żółtych” – owszem. Niemniej jednak, o górach nigdy nie czytałem, chyba spróbuję :P
    Tak w ogóle to zapraszam do siebie, też zacząłem skrobać o książkach: http://niekoder.wordpress.com/

    (Ale chamska reklama, nie? :P)

    Polubienie

  5. A, ten wyżej to ja – Jacek z Qfanta, tylko od razu mnie podlinkowało/nazwało po nicku z bloga :P

    Polubienie

  6. Ja tam po górach chodzę bardzo czesto i chociaż na osmiotysiecznikach nie bylam. To was prosze zebyscie sie z gor nie napieprzali

    Polubienie

  7. Znałam p.Anię osobiście i ona naprawdę ma do gór wielki szacunek. Mam nadzieję, że komentarz Caroline będzie uszanowany.
    Ps. jestem TOPR-owcem i coś o górach wiem

    Polubienie

  8. Tośka, Caroline
    Ja bardzo szanuję góry, nie wiem co ma Caroline na myśli mówiąc o „napieprzaniu się z gór”. Ja sie absolutnie z gór nigdy nie naigrywam, i cały czas trąbię o szacunku i strachu przed górami. Więc nie bardzo rozumiem..
    Być może któryś z komentarzy został źle odebrany, ale na pewno nikt tu nie miał na myśli wysmiewanie gór czy coś w tym stylu.
    Zarty dotyczyły troszkę innego kontekstu. Jeśli któras z Was sie poczuła urażona to przepraszam. Na pewno, dla mnie, pasjonatki gór i wszelakiej literatury górskiej, jest to zbyt poważna sprawa

    ps. a poza tym jeśli pisze sie z jednego adresu e-mail i jednego IP to chyba chodzi o jedną osobę, a nie dwie. czy się mylę? ;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s