„Nasza klasa i co dalej” Ewa Lenarczyk

Z tą książką mam problem. Niby dobrze się czyta, wciąga, ale to takie typowe babskie czytadło, które nie do końca do mnie trafiło. Słowo „czytadło” kojarzy mi się pejoratywnie. To taka książka która jest i o której za chwilę się zapomina, co nie znaczy że jest zła. Jest po prostu  lekkim piórem pisana i taka na dwa przyjemne wieczory.  Nie powiem – bo sam pomysł na fabułę jest dość fajny, współczesny oparty na znanym dobrze, choć już chyba odchodzącym do lamusa portalu Nasza Klasa.

Mamy kilka dojrzałych kobiet i mężczyznę mających rodziny, dzieci, jako taką stabilizację, pracę, ale jednak czegoś im w tym życiu brakuje. Jakiegoś odświeżenia, podmuchu czegoś co sprawiłoby, że zaczną o siebie dbać, że spojrzą w lustro z uśmiechem i powiedzą „kurde, mam 50 lat ale jestem niczego sobie”. Krótko mówiąc chcą poczuć jeszcze raz w życiu motyle w brzuchu, zakochać się. Albo przynajmniej poczuć przez chwilę, że komuś na nich zależy. Że nie tylko zapracowany mąż, nie mający czasu, albo czekający (stereotypowo) na podanie mu pod nos obiadu, czy żona, która ma fioła na punkcie sprzątania i ważniejsze są dla niej fugi między kafelkami, niż własny mąż.

Nie będę pisać o każdym ale jest dość schematycznie. Każda z osób trafia w internecie na popularny portal, loguje się, zapisuje do własnej szkoły, trafia nagle na zdjęcie…. swojej dawnej miłości. W jednym przypadku również mężczyzna odszukuje dawną koleżankę, która aktualnie wygląda dość ponętnie.  Schemat: po skończonej pracy, mamy zasiądnięcie do komputera, logowanie, z drżeniem rąk i łomotaniem serca wysyłanie wiadomość do „byłego”/ „byłej” (a co tam, najwyżej nie odpisze!, ale w duchu „boże żeby odpisał/a ciekawe jaki/a jest, czy się zmienił i czy nadal o mnie myśli”). Dziwnym trafem każda z osób doczekuje się odpowiedzi. Kiedy w skrzynce pojawia się wiadomość od Jurka czy Kazimierza – serce prawie chce wyskoczyć. No i tak powoli odnawia się internetowo dawna zażyłość. Wracają wspomnienia. Czasem bolesne, czasem przyjemne. Dochodzi do pierwszych po latach spotkań. Do tych dziwnych pierwszych po latach rozmów (co u Ciebie, jak mąż, ile masz dzieci, gdzie pracujesz, a pamiętasz jak było…). Kobiety (a jest ich 5 – chyba) obce sobie na kartach książki nawet nie domyślają się jaką hecę szykuje im los i jak niezwykle ich wątki mogą się ze sobą połączyć. Nie będzie to łatwe.

Ogólnie historie dość zwyczajne, o tym jak to jest ciężko w małżeństwie, o tym jak rutyna niszczy uczucia, a jak świeżość czegoś nowego może zniszczyć lub odbudować życie, wprowadzając co prawda nieco zamętu. Myślę, że to książka dla kobiet, które czują się samotne, niespełnione, smutne, bo daje nadzieję.  Uczy szacunku i pozwala na uwierzenie w siebie, w swoje marzenia.

Mnie ona nieco przytłoczyła i jakoś niespecjalnie są to moje klimaty, ale wierzę, że ta pozycja znajdzie wielu odbiorców (a raczej odbiorczyń, albo odbiorniczek ;)) Książkę otrzymałam od wydawnictwa Novae Res.

Pani Ewa Lenarczyk zadebiutowała w 2010 powieścią „Zojda z Bieszczad” po którą chętnie bym sięgnęła, bo już Bieszczady w nazwie bardzo mnie kuszą, a i opis chyba bardziej mi pasuje tematyką, niż ta przeczytana książka

„Zojda z Bieszczad” to powieść stylizowana, pisana częściowo gwarą. Tytułowa bohaterka to biedna znajda, wychowywana przez bieszczadzką zielarkę. Książka opowiada o jej zawiłych losach i wielkich uczuciach. Nieudanym małżeństwie z łemkowskim chłopem, wyjeździe na emigrację, wielkiej podróży, początkach osadnictwa i kolejnym małżeństwie. Z niedouczonej, prostej dziewczyny bohaterka staje się licencjonowaną nauczycielką, a potem żoną Polaka, naczelnego urbanisty Kurytyby. Książka oparta jest na autentycznych wydarzeniach, opowiada o losach największej polskiej emigracji do Brazylii z początków XX wieku.” (merlin.pl)

Advertisements

3 uwagi do wpisu “„Nasza klasa i co dalej” Ewa Lenarczyk

  1. Kobiece czytadło, chyba bym nie zdzierżył. Okładka wygląda intrygująco (choć biednie trochę), ale w środku widocznie kicha. Czytałaś może „Nielegalne związki”? Ja czytałem, jako właśnie „babską lekturkę” i nie polecam, choć parę rzeczy było jak najbardziej pozytywnych i na jakim takim poziomie :P

  2. :) raczej bys nie zdzierżył. Ja sama nie przepadam za takimi ksiazkami ale jak sie ma ochote na cos takiego to czasem mozna przeczytac. tym bardziej ze szybko sie czyta. Nielegalnych związków nie znam. Ja jednak wolę kryminały :))

  3. Czytam dużo, rzadko babskie czytadła, ale ta książka jest na czasie i myślę, że wiele w niej prawdy i ludzkich słabości, wzlotów, i upadków, rozczarowań i miłości. Samo życie. Można przeczytać we dwa wieczory.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s