[o ksiazkach]

„Uciec przed cieniem” – Ewa Kopsik

Wartość człowieka ostatecznie nigdy nie wyraża się w stosunku do drugiego człowieka, tylko w stosunku do siebie samego. Dlatego też nigdy nie powinniśmy uzależniać naszego poczucia własnej wartości albo też poczucia godności od innych ludzi, bez względu na to, jak cierpielibyśmy z tego powodu. – Karl Gustaw Jung

Na okładce pisze, że książka nawiązuje do jungowskiego „Cienia”. Nie wiem, nie znam, nie czytałam, filozofią i psychologią się nie interesuję i delikatnie mówiąc jestem baran w tym temacie. Niemniej jednak potrafię nieco wydedukować na podstawie cytatu zamieszczonego powyżej. Moja dedukcja wygląda mniej więcej tak: jest sobie kobieta, mężatka, która w dzieciństwie przeżyła coś okropnego, jakieś wydarzenie a potem następne, wpłynęło BARDZO na jej osobowość i charakter. Od tamtej pory jej poczucie własnej wartości, godności spadło jak szklanka ze stołu. Rozbiło się i koniec. NI MA.

Żyje sobie ta kobieta z mężem, śpiewakiem operowym, ciągle w cieniu jego kariery, w cieniu jego osoby, jego charakteru. W ogóle w cieniu kurna wszystkiego i wszystkich. Boże, jak ja się męczyłam z tą bohaterką. Może i jest to książka refleksyjna i psychologiczna, ale do cholery jak można być taką sierotą życiową??! Czekać, uciekać, bać się odezwać słowem, nie krzyknąć, siedzieć w fotelu i nic nie robić, jęczeć jaka to ja „jestem nieudana, biedna, jaka samotna, jaka nieokrzesana, jaka tępa” – kuźwa babo idź na terapię, do psychologa, psychoterapeuty, znajdź se pracę, weź się w garść – myślałam. Nie męcz mnie! bo mam ochotę tobą potrząsnąć, walnąć w łeb, albo nie wiem co jeszcze.

No i kwestia zmiany otoczenia. Mąż dostaje kontrakt w Wiedniu, jest stan wojenny. Jest to szansa by zrobić karierę zagranicą. Kobieta posłuszna jak cielę, mimo iż nie chce, wzbrania się w podświadomości, analizuje 2474090 razy decyzję choć i tak wiadomo, że ulegnie, jedzie z nim. Zamiast korzystać z szansy, znaleźć robotę, wyjść do ludzi, siedzi jak ta pinda w brudnym mieszkaniu, wszystkiego się boi, bo nowe, i chce się uwolnić. Od czego? Od męża, od jego znajomych, od takiego życia jakie prowadzą, od beznadziejnych wieczorów z innymi operowymi śpiewakami – boże, dlaczego ja nie mam głosu, talentu – myśli kobieta.  Miałabym temat do rozmowy a tak siedzę jak pipa, jestem beznadziejna i nikt ze mną nie gada, a na dodatek jak wstanę to zawsze coś lub kogoś przewrócę. Ja pierdzielę, nie mogłam. Ja rozumiem, że są tacy ludzie, że mają problemy ze sobą, ale kurna….. ile można?

Wciągnęło mnie życie bohaterki na tyle, by dowiedzieć się czy coś się zmieni? czy uda jej się pozbyć tego lęku, strachu, nieudacznictwa, czy złapie wiatr w żagle, kiedy mąż ją zostawi – bo zostawi (i wcale się nie dziwię). Ciekawi jesteście? przeczytajcie.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Novae Res i z tego co widzę, to zbiera dobre recenzje. Jest napisana ciekawym poetyckim językiem choć „spadające płatki łupieżu” (czy jakoś tak) to jakoś mi niekoniecznie o poezję haczy, czyta się płynnie, tylko naprawdę – ja miałam ochotę zabić bohaterkę, żeby się więcej nie męczyła – co nie znaczy że książka jest zła.

To po prostu walka z własnym emocjonalnym uzależnieniem od drugiej osoby, walka ze złym nastrojem, z brakiem szacunku do siebie, z walką o wolność. Czy ta walka będzie skuteczna?

Reklamy

7 thoughts on “„Uciec przed cieniem” – Ewa Kopsik

  1. Mam wielką ochotę na tę książkę… tylko po przeczytaniu Twojej recenzji czuję, że główna bohaterka mnie tak samo zirytuje :D

  2. Świetna recenzja. Ja reaguję tak samo, jak czytam o biernych ludziach, którzy nie potrafią zawalczyc o siebie, bo tak ich wychowano (wytresowano?).
    Irytują mnie, chociaż wiem, ze i tacy zyja na tym świecie, to nie są tylko postaci literackie.
    A ja przeczytam tę książkę, jeśli będzie w bibliotece,

  3. Jung jest jednym z psychologów, na których chciałabym się wzorować, bardzo się identyfikuję z niektórymi jego poglądami. Muszę to przeczytać! :)
    Chociaż przypuszczam, że mnie też główna bohaterka swoją postawą doprowadzi do białej gorączki ;]

  4. Też miałam ochotę wstrząsnąć główną bohaterką i walnąć jej przez łeb, tak mnie jej postawa dobijała. Ale znam jedną podobną z życia codziennego i domyślam się, jak ciężko jest jej się ruszyć z miejsca, a pomocy za cholerę sobie nie życzy… Pokazałabym jej nawet tę książkę, ale chyba nie przyniosłaby jej ukojenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s