[o ksiazkach]

sobota

przespałam pół soboty. coś zjadłam. trochę posprzątałam bajzel. próbowałam coś poczytać, ale mi nie wyszło. obejrzałam za to świetny dokument na discovery world o himalaistach polskich i wyprawach od 1980-1989; wspinaczki w tamtych latach to było coś, Kukuczka, Wielicki, Rutkiewicz. Hajzer, Chrobak., Falco Dąsal… tylu ludzi wspaniałych, ale też i wiele tragedii i istnień ludzkich pochłoniętych przez góry. nadal szukam książek o tematyce górskiej, ciągle coś wynajduję, ciągle jakieś cudowne opowieści czytam, pełne pasji i odwagi. a z pisaniem mam gorzej. no nie chce mi się. w tym miesiącu przeczytałam już kilka książek (=> zakładka przeczytane w 2011), ale żeby coś więcej o nich napisać, no.. nie idzie mi. jakiś zastój mam. ciągle bym spała. ciągle bym leżała do góry tyłkiem :) może jakby mnie ktoś kopnął porządnie, to wena do pisania by wróciła a tak…. ech ;)

a znalazłam jeszcze w zapowiedziach Znaku na luty nową książkę Mario Vargasa Llosy, chociaż to właściwie jego debiut  „Wyzwanie. Szczeniaki” :

Czym jest honor dla macho?
Czasami ma posmak śmierci. Zwyciężasz albo giniesz.

Bohaterowie Vargasa Llosy żyją w świecie, który jest wyzwaniem rzuconym życiu, przeznaczeniu i społeczeństwu. Każda niewinna sytuacja staje się niebezpieczną grą, w której przegrana oznacza utratę wszystkiego i tylko zwycięstwo zapewnia przetrwanie.

Wyzwanie i Szczeniaki to też wyzwanie rzucone czytelnikowi, który musi odnaleźć się w małej formie, mistrzowsko poprowadzonej przez Vargasa Llosę. Obie historie są arcydziełami sztuki pisarskiej. Głównym motywem opowiadań jest przemoc. Tylko świadoma siebie siła, przewodzenie gromadzie, panowanie nad kobietą, nienaruszony honor własny lub honor bliskich mogą w pełni usatysfakcjonować mężczyznę. A jeśli znajdzie się coś, co zachwieje status quo, należy natychmiast podjąć walkę.

W obu tekstach Llosa odmalowuje problem machismo, pokazuje, jak funkcjonuje on w świadomości społecznej, podkreśla imperatywy – honor, kobieta, opinia – uwypuklając często ich irracjonalność i bezsensowność, ale bez ostatecznego potępienia. W Szczeniakach kompromituje bezlitośnie idee machisto, nadając cechy macho kastratowi Cuellarowi. Wyzwanie jest debiutem prozatorskim Noblisty.” (znak.com.pl)

i jeszcze nowy Mendoza „Trzy żywoty świętych”:

„Kim jest święty? Definicja według Eduarda Mendozy.

Najnowsza powieść Mendozy to opowieść o ludziach, o świętych nie w religijnym tego słowa znaczeniu, ale noszących ich pewne przymioty, poświęcających życie pewnej, często zwariowanej idei. To zwykli ludzie, niezauważani i niewyróżniający się niczym szczególnym. To, co jest w nich wyjątkowe jest najczęściej niedoceniane i nieakceptowane przez środowisko, w jakim żyją. Są nieprzystosowani. Wykluczeni. Inni. A jednak z pasją i wytrwali w swoim postanowieniu. To właśnie typ bohatera jest łącznikiem trzech opowieści, które opowiada nam Mendoza w swojej najnowszej książce. Nie ma tu nic z hagiografii, cuda się nie zdarzają, wszystko jest z życia wzięte. Każda z tych historii mogłaby wydarzyć się naprawdę.

I ta o niezwykle skromnym i cichym Jego Świętobliwości Fulgencio Putucásie, zapomnianym, porzuconym przez rewolucję biskupie, który traci wszystkie tytuły i powoli zamienia się w zwykłego kloszarda. I ta o więźniu, który z kryminalisty staje się autorem poczytnych kryminałów. I Dubslava, swoistego Pana Nikt, który decyduje się na wystąpienie przed gronem obsypanych nagrodami naukowców, by odebrać w imieniu swojej matki nagrodę za całokształt dokonań, którą przyznano dokładnie w dniu jej śmierci. A że bohater ceni absurd, i jego wystąpienie na długo zapadnie w pamięć szanownemu gremium.

Mendoza to wirtuoz języka. Każda z opowieści dzieje się w innym czasie, miejscu, ma innego bohatera, a jednak trzy na pozór niezwiązane ze sobą historie uzupełniają się nawzajem i wzbogacają o nowe sensy. Opowiedziane są charakterystycznym dla pisarza gęstym, kipiącym od ironii stylem. Nie chodzi w nich jednak tylko o rozbawienie czytelnika. Humor służy głębszej refleksji, a w języku do życia budzą się niebanalne, wielowymiarowe postaci, które swoimi ułomnościami i natręctwami dodają książce jeszcze więcej kolorytu i zdobywają sympatię, a każda z nich nadawałyby się na głównego bohatera kolejnych powieści Mendozy.

Trzy żywoty świętych to kwintesencja pisarstwa Eduardo Mendozy. Proza krystaliczna, przepełniona niebanalnym poczuciem humoru, wzruszająca i skłaniająca do myślenia. Wyjątkowa.”  (znak.com.pl)

no i kolejne książki, które kuszą. mało mam czytania, no mało?? ;)

Reklamy

4 thoughts on “sobota

  1. nie czytałam ani Mendozy ani Llosy,a le na półce stoi i czeka ‚Miasto ipsy, tylko że ciężko mi się zabrać :)

  2. O, nowy Llosa! To miła dla mnie wiadomość, bo za pisaniem Mendozy nie przepadam. Dzięki za info.

  3. „Fryzjer…” Mendozy był fajny, ale jakoś nie zachęcił mnie do kolejnych książek. Natomiast Llosę to bardzo chętnie.
    Mary – ale książek już przeczytałaś, ja dopiero dwie, kończę trzecią. Ale mnie najbardziej w Twoim spisie zaciekawiło „ABC” A.Christie – ktoś mi napisał pod opisem „Pentagramu” w komentarzu, że Nesbo wziął pomysł z tej książki – i co?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s