„Czekając na Roberta Capę” Susana Fortes

To książka o pasji, namiętności i odwadze. Bohaterowie to : drobna blondynka ukrywająca się pod pseudonimem : Greta Taro (naprawdę Gerta Pohorylle),  Żydówka, uciekinierka z nazistowskich Niemiec,  prześladowana na uchodźstwie  w Paryżu, nieco pogubiona, ambitna, kreatywna i odważna kobieta.

„Kiedy znika świat, do którego mogłabyś wrócić, musisz zaufać losowi. Umiejętności improwizacji i zimnej krwi. To moja broń. Używałam jej od dziecka. Dlatego wciąż żyję. Nazywam się Gerta Pohorylle. Urodziłam się w Stuttgarcie, ale jestem Żydówką z polskim paszportem. Właśnie przyjechałam do Paryża, mam dwadzieścia cztery lata i wciąż żyję”.

oraz jej partner Andre Friedmann, Węgier z Pesztu, pasjonat fotografii, przemianowany później na Roberta Capę, dzięki czemu uzyskał aurę tajemniczości i stał się bardzo sławnym, jeśli nie najsławniejszym wojennym fotoreporterem. Nie wierzący w siebie, pogubiony, szukający własnej drogi.

„Nie istnieję- wyjaśnił  z rękoma w kieszeniach marynarki, wzruszając ramionami, choć ona dostrzegła zarysowane z nagła podłużne bruzdy na jego policzkach – Jestem nikim – stwierdził z gorzkim uśmiechem – Zjawą z aparatem. Zjawą, która fotografuje inne zjawy”.

Greta przygarnia pod swoje skrzydła tego biednego Andre, który kojarzy jej się z porzuconym spanielem. Decyduje, że będzie jego impresariem. Ich związek staje się z dnia na dzień coraz poważniejszy, już nie dzieli ich tylko przyjaźń, czy zamiłowanie do fotografii (bo ono właśnie rodzi się również w Grecie). Relacja staje się na tyle burzliwa, by składała się z rozstań i powrotów, a między innymi z czekania. Czekania na Roberta. Bo on ciągle w drodze, ciągle jest tam gdzie dzieje się coś ważnego, ciągle robi zdjęcia, ciągle jest w centrum wydarzeń, biegnie bez strachu, na pierwszy ogień:

„Jeśli twoje zdjęcie nie jest dość dobre, to znaczy, że podszedłeś nie dość blisko”.

„Ludziom wydaje się, że najgorsze na wojnie są trupy z wybebeszonymi brzuchami, kałuże krwi i to wszystko, co można zobaczyć od razu, a przecież prawdziwa potworność skrywa się głębiej, w spojrzeniu zgwałconej kobiety, która samotnie, ze spuszczoną głową znika między ruinami”.

Kiedy pewnego razu wraz z Gretą opuszczają paryski świat zadymionych kafejek, intelektualistów i poetów (och jakich tam nazwisk nie spotkacie) i udają się do Hiszpanii, by uwiecznić wybuch wojny domowej, Robert nawet nie wie, że tam przyjdzie mu zrobić zdjęcie swojego życie. Tam w Cordobie, gdzie razem z Gretą w okopach przyczajać się będą na najlepsze ujęcia, czołgać w błocie aby kula ich nie dosięgła, gdzie skryci za wałami ziemi unurzani w swojej pasji będą szukać tej głębi ostrości o której Robert tak często mówił. To tu powstanie  zdjęcie: „Śmierć hiszpańskiego republikanina”, które poruszy całym światem.

Zresztą nie tylko światem, bo i Robertem. Dlaczego? Sami doczytajcie. To bardzo wzruszający motyw, zresztą jak większość tekstu autorstwa Susany Fortes. Książka napisana jest w dość wymagający skupienia sposób, bo i czasem ze zdania na zdanie przenosimy się w czasie. Ale historia bardzo wciąga, a ja cieszę się, że dane mi było poznać, tak nietuzinkowe osoby, które przecież żyły naprawdę. I do tego spotkać się jeszcze na łamach książki n.p. z … Hemingwayem. Miło mi, że wydawnictwo Muza pozwoliło mi zapoznać się z tą powieścią.

Tutaj znajdziecie galerię zdjęć Roberta Capy.

Advertisements

7 uwag do wpisu “„Czekając na Roberta Capę” Susana Fortes

  1. Brzmi cudownie! Szkoda tylko, że bohaterowie opuszczają „paryski świat zadymionych kafejek, intelektualistów i poetów”, bo bardzo lubię takie klimaty. Jednak zainteresowałaś mnie tą książką bez dwóch zdań, tym bardziej, że wcześniej o jej istnieniu nie wiedziałam:)

  2. pablo
    :)) a to się zanurzaj, ciekawam Twojej opinii

    kultur-alnie
    :) ale ten paryski świat jest dość długo obecny :) poszukaj, warto, choć łatwa w odbiorze nie jest na początku, przynajmniej dla mnie nie była.

    vampire slayer
    :) no okładka przedstawia własnie Roberta Capę z jego cudownym aparatem ;)

    Tajemnica33
    :) oj tak. ja też lubię takie osoby. a podziwiam przede wszystkim za odwagę. Jak przejrzałam zdjęcia autorstwa RC to wymiękłam, naprawdę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s