„Alpiniści”, „Lhotse, czwarta góra ziemi” Adam Bilczewski

Adam Bilczewski (3 II 1934 – 27 IX 1987) alpinista, taternik, instruktor taternictwa, wspinał się zarówno w Tatrach, jak i w Alpach, Andach Peruwiańskich, na Alasce no i wreszcie w Himalajach. Z tego co wyczytałam z ośmiotysięczników, udało mu się zdobyć jedynie Lhotse, próbował wejścia na Dhaulagiri (8167 m) i Makalu (8463 m) ale samych szczytów tutaj nie udało mu się osiągnąć. Zmarł wracając motocyklem z Tatr. Po prostu zasłabł w drodze. Był członkiem honorowym a także wieloletnim prezesem  Klubu Wysokogórskiego w Gliwicach.

Alpiniści: to zbiór opowiadań o ludziach – kolegach, przyjaciołach którzy przeżywają chwile na krawędzi życia, o ich walce i próbach walki, czasem niektórzy się poddają, ale wtedy walczą o nich inni. Udzielają pomocy, ratują życie.

„Każdy z nas, z tych, na których słońce, mrozy i wiatry odcisnęły piętno alpinizmu, idzie w góry, bo one go wzywają”.

Jakie to proste prawda? Pasja gór która łączy ludzi i która, jeśli już raz ktoś jej zakosztował, nie odejdzie. I nawet jeśli dwoje alpinistów wraca ze wspinaczki po ciężkich przeżyciach, kiedy to mało nie zginęli i zagadani przez innych „skąd wracacie?” odpowiedzą „właśnie stamtąd, z piekła” to i tak wiadomo, że za czas jakiś to ryzyko ‚piekła’ wezwie ich z powrotem. O tym są te opowiadania, wzruszające i mocne.

…………………………………………………

„Lhotse – czwarta góra ziemi”

„Czwartej góry ziemi nie można lekceważyć. Doszliśmy do przekonania, że wymaga ona ciężkiej, dwudziestoosobowej wyprawy, wyposażonej w sprzęt tlenowy. Bagaż wyprawy oceniliśmy na osiem ton – pięć i pół tony żywności i dwie i pół tony sprzętu. Założyliśmy przewóz tego wszystkiego lądem – przez CSRS, Węgry, Rumunię, Bułgarię, Iran, Pakistan i Indie. Uczestnicy mieliby jechać częściowo ciężarówką, częściowo mikrobusem. W Kathmandu zorganizujemy karawanę dojściową, która przeniesie pięć i pół tony do obozu bazowego na wysokości 5400m. W górach będziemy działać sami, bez pomocy Szerpów. Jaka będzie konfrontacja realiów z założeniami, stanowi błogą tajemnicę losu”.

Lhotse – 8516 m n.p.m (chociaż podaje się też że główny wierzchołek ma 8501)

Polskie wejście ekspedycji kierowanej przez autora książki Adama Bilczewskiego miało miejsce

1. 4 października 1979 – weszli : Andrzej Czok, Andrzej Heinrich, Jerzy Kukuczka, Janusz Skorek  i 9 października 1979 – weszli: Janusz Baranek, Adam Bilczewski, Stanisław Cholewa, Robert Nikłaś

Książka opisuje przygotowania do wyprawy, wymagające wielu poświęceń, pozwoleń, dokumentów, przygotowania logistycznego, wytrzymałościowego. Autor swoją wrażliwość pokazuje przy okazji opisów Indii, gdzie spędził z ekipą sporo dni na przygotowaniach – mamy wiec biedotę, starą kobietę leżącą na środku ulicy i umierającą z głodu, nie mającą siły doczołgać się na chodnik, mamy dzieci wołające o jałmużnę, głodne psy, brud i hałas – to Bombaj. Potem Katmandu – szukanie tragarzy, ich kłótnie o pieniądze, problemy, ciężka wspinaczka w wilgotnym upale z bagażami nagradzana co rusz takimi oto widokami:

„Wieczorem docieramy tu w strugach deszczu. Rankiem ustępują mgły i chmury i okazuje się, że dotarliśmy chyba do najpiękniejszego miejsca na ziemi. Panorama himalajskich olbrzymów z graniami cyzelowanymi w lodzie, na tle zieleni lasów i wkomponowanego w to wszystko klasztoru, rzuca człowieka na kolana. Po raz pierwszy zobaczyłem Mt Everest i Lhotse zamykające horyzont od północy”.

Mowa o klasztorze buddyjskim Thiang-boche

Wejście na Lhotse to już zupełnie inna bajka. Mozolna droga, trudna, ale i wzruszająca – no i sam autor zmagający się z trudnymi decyzjami jako kierownik ekipy.

Obydwie książki Bilczewskiego to bardzo dobre pozycje  literatury górskiej.

„Jest w kotle takie trzydzieści sekund, może minuta, kiedy skały na szczytach stają się złote, śnieg dokoła różowieje, a niebo przybiera pastelowe barwy, od bladego błękitu do seledynu. Cała kopuła Everestu jarzy się barwą „starego” złota. Stara mu się sekundować jak tylko może, wydobytymi spod ostatnich opadów śniegu skałami – Lhotse. Cienie szybko przesuwają się w górę, barwy przygasają, a tylko niebo płonie jeszcze przez długi czas barwami zachodu”.

9 uwag do wpisu “„Alpiniści”, „Lhotse, czwarta góra ziemi” Adam Bilczewski

  1. Rzadko czytam o alpinistach, choć trochę książek już wydano na ten temat. Zaciekawił mnie jednak psychologiczny aspekt takich wypraw, więc warto spróbować:) Zapisuję i będę mieć ją na uwadze przy kolejnych zakupach:)
    Pozdrawiam!

    Polubienie

  2. kiedyś takie książki pochłaniałam! chyba wrócę do tego, bo mi narobiłaś apetytu
    (moja mama pracowała z jednym z tych wymienionych przez Ciebie, ale on świetnie opowiadał!)

    Polubienie

  3. bere
    wracaj bo warto, jeśli kiedyś pochłaniałaś, tzn że lubisz takie klimaty. straszliwie zazdroszczę opowieści jakich Twoja mama mogła wysłuchiwać, i pewnie Ty też. Bardzo zazdroszcze.. :)

    Polubienie

  4. „Alpiniści” to była chyba pierwsza książka tego typu, którą przeczytałem… I do dzisiaj nie wiem, czy w górach zakochałem się przed, czy po jej przeczytaniu :) Minęło już chyba z piętnaście lat i myśle, że musze do niej wrócuć…

    Polubienie

  5. A czytaliście książkę pt. „W górach Alaski i Kanady” tego samego autora? Jeśli nie to gorąco polecam.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.