[pierdy]

niedzielnie ;)

Od razu inaczej jest jak pojawia się słońce. Ptaszki ćwierkają. Spacer przyjemniejszy, chociaż mroźno nadal i na wiosnę wcale jeszcze się nie zanosi. Już mnie nie wkurzają wróbelki. Nerwy jakoś minęły chociaż irytuje mnie, że ciągle chodzę zasmarkana. Skąd się bierze tyle tego kataru?? jakaś masowa produkcja? jakbym zaczęła go eksportować to może bym coś na tym zarobiła, a tak?? ;) marnuje się…

I właśnie, irytuje mnie jeszcze (a miało nie być o nerwach ;)) że ludzie w sklepie, głównie w supermarketach, bo dziś byłam akurat, biorą coś z jednej półki, po 10 minutach stwierdzają, że tego nie kupią i zostawiają to na innej półce. I tak dzisiaj np, sięgam po herbatę a tam majtki. Sięgam po kawę, a tam notesik. Szukam szamponu, a tam jabłko!! no żesz ja pierdolę. Przecież można odnieść na miejsce, ale nie bo po co? Poszłam na dział z jogurtami, bo zwykle bez nich się obejść nie mogę, wybieram przebieram, patrzę… a tam napoczęta bagietka a dalej rajstopy. No cholera!
No ale cóż. Ludzie są tylko ludżmi. Jedni mają rozum, inni trochę mniej. Inni wcale.

I co mnie jeszcze irytuje?? A powiem Wam. Irytuje mnie kiedy w kolejce do kasy, obsługiwana juz Pani bądź Pan nagle przypomina sobie że jeszcze czegoś nie wzięła i blokuje kolejkę, albo… co gorsze, nie wpierdoli zakupów od razu do jakiejś reklamówki albo koszyka po zapłaceniu, tylko gmera po kieszeniach, gmera w torbie, a człowiek swoje zakupy upycha obok i wnerwia się bo nie ma się jak ruszyć, bo tamta pindzia bądź pindol (chociaż zwykle to baby są) stoi i powoluuuutttkuuuuu pakuje sobie wszystko do reklamóweczki, której na dodatek nie może otworzyć bo się skleiła czy chuj wie co. No jasny szlag !!!!! A na koniec, żeby nie było tak wszystko super, babol se przypomniał, że ona przecież jeszcze ma kartę na punkty!!! i znów gmeranie i szukanie.. Grrr: ////

No pomarudziłam. Niedzielnie irytująco czyli typowo ;)))))))

Reklamy

14 thoughts on “niedzielnie ;)

  1. No dokładnie – można odnieść, ale wielu osobom się nie chcę. Ja czasem jak wezmę coś i potem stwierdzam, że tego nie chcę, to zapierdzielam na koniec sklepu i odnoszę. Dla mnie to oczywiste. A co do pindzi, która nie potrafi od razu się zapakować – miałam tak dwa dni temu – no masakra… Jak to potrafi wytrącić z równowagi, takie gramolenie się.

  2. :)) no mnie to sie w tygodniu nie chce, a i tak rzadko bywam w tych przybytkach. A dzisiaj bylam wczesnie rano i nawet nie bylo tłumów, tylko że ja mam zawsze takie szczescie ze trafiam na takie sytuacje ;)

  3. Eee a ja jak stoję w kolejce to zawsze się coś psuje. Albo cała kasa siada, zacina się, albo komuś cena nie pasuje i trzeba odkładać, przekładać, szukać tańszego, albo ktoś coś zapomniał zważyć i musi latać, albo po prostu papier się kończy w kasie i też trzeba wyciągać, zmieniać, przekładać. Zawsze coś. Dlatego w miarę możliwości staram się korzystać z tych samoobsługowych jeśli jest możliwość ;)

  4. A nie szkoda energii na przejmowanie się i tracenie cennej energii na zajmowanie się tak nieistotnymi pierdołami ;)?

  5. Pewnie, że można ;).
    Ja jestem na etapie wprowadzania w moje życie i rozprzestrzeniania wokół pozytywnego myślenia, więc wszystkim tak truję :D.

  6. A co, dobrze czasem ponarzekać na ten niedorzeczny świat i „dziwne” (dobrze, że nie używasz nigdy eufemizmów!) zachowania jego mieszkańców.

  7. Ha, a mnie zszokowało w Anglii, że jak stałam w kolejce do kasy, to kasjer nie zaczynał kasować kolejnej osoby, zanim poprzednia nie skończyła pakować zakupów i nie odeszła – nawet jeśli robiła to upiornie wolno! Początkowo mnie to strasznie wkurzało, a potem stwierdziłam, że to może nawet lepiej…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s