„Szukając Noel” Richard Paul Evans

Jeśli lubicie opowieści, przy których można się wzruszyć, uronić łezkę, poczytać o człowieku, który w dniu najgorszej depresji spotyka na swojej drodze kobietę „anioła”, to Evans jest dla Was.

Mark rzuca studia, ponieważ nie stać go na ich opłacenie, po 4 latach rzuca go dziewczyna, do tego ukochana matka ginie w wypadku samochodowym, o którym Mark dowiaduje się dopiero po czasie, a właściwie już po pogrzebie. Zrozpaczony myśli o śmierci, jedzie autem, jest zima, auto się psuje, dziwnym trafem obok pewnej restauracji, zresztą już zamykanej o tej porze. Mark prosi o skorzystanie z telefonu i tak poznaje Macy, pracownicę restauracji. Rozmowa z dziewczyną dodaje mu otuchy. Macy jest ciepła, miła, serdeczna, jej współczucie i siła sprawiają, że Mark zaczyna odbijać się od dna. Mija kilka dni – chłopak nie może zapomnieć o Macy. Wraca do restauracji, wypytuje, ale dowiaduje się, że nigdy żadna Macy tu nie pracowała na wieczornej zmianie. Jedyną osobą o jakiej wiedzą inni pracownicy jest niejaka Mary.

Hmm… Mark jest niepocieszony, zasmucony i zaskoczony. Czyżby to był sen? dziwny przypadek? czy ta kobieta istnieje? Oj tak,  istnieje, (wbrew pozorom, nie jest to historia o aniele który zstąpił z nieba a potem nagle zniknął, ani o wampirach i nadprzyrodzonej miłości).  Kobieta po kilku dniach pojawia się u Marka w mieszkaniu…. To Macy? Mary? Kim jest i jaka jest jej historia? Dlaczego przeznaczenie zetknęło ich na swojej drodze i co z tego wyniknie? I kim jest tytułowa Noel?

Książka jest napisana w iście hollywoodzkim stylu, byłby z tego dobry film familijny, taki który wyciska łzy z oczu i który dodaje otuchy i wiary. Nie jest to moja bajka, bo nie lubię takich filmów. Może najzwyczajniej w świecie nie wierzę ? w co?.. hmm.. nie powiem, bo zdradzę finał. Szybko się czyta, ale jak dla mnie to taka lekko „pierdołowata” powieść. Nigdy nie gustowałam w takich książkach. Egzemplarz dostałam niespodziewanie od wyd. Znak, no i  przyznaję, że wolałabym dostać coś innego. Nie jest to tematyka dla mnie, chociaż książka na jeden/dwa wieczory, bo faktem jest, że wciąga. A szczególnie ta gorąca czekolada serwowana w restauracji, gdy za oknem trzaskający mróz..

Reklamy

7 uwag do wpisu “„Szukając Noel” Richard Paul Evans

  1. No to chyba not for me. Może przeczytam jak już nie będę miał co czytać, co raczej mi nie grozi w najbliższych stu latach hi hi.

    Polubienie

  2. Nazywa si Jadwiga Chrz stkowska i jest powinowat jego babki z ktor razem mieszka w maj tku Mariampol w Wielkopolsce. Francja W ochy dystrybutor Monolith03.03.2011 The Reef do sprzeda y re Andrew Trauckiwyst Damian Walshe-Howling Gyton Grantley Adrienne PickeringKate wraz z bratem i jego dziewczyn chc wspolnie prze y wspania a przygod jak jest nurkowanie na Wielkiej Rafie Koralowej w Australii.

    Polubienie

  3. A, to już druga książka tego pana po polsku, czyż nie? ; )
    Tak mi się jakoś rzuciły w oczy te „Stokrotki…”, bo na kilku blogach były i okładka jest bardzo podobna do tejże („Szukając…”).

    Polubienie

  4. Książkę zupełnie inaczej się odbiera, jeśli samemu przeżyło się coś podobnego… szczególnie(niesamowicie trafne spostrzeżenie,a jak prosto napisane), ze jeśli spotkało się kogoś, z kim wiesz, że chcesz spędzić resztę zycia to chciałoby się, żeby reszta życia nastąpiła już dziś… sądzę, że znajdzie się kilka osób, które czuły się tak w swoim życiu ten jeden raz…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s