środa

a dzisiaj to mi jakoś tak smutno. chyba za dużo myślę. postanowienie rzucenia palenia się nie powiodło. w pracy mam za dużo na głowie, bo cała reszta ma wszystko gdzieś. marzę o miesiącu gdzieś na końcu świata, bez telefonu i bez dziuń obok. no i chciałabym, żeby po powrocie do domu czasem ktoś mnie przytulił.

nie zwracajcie uwagi na tą notkę. jutro będą rozsiewać miłość i humor. jak to mówią kobieta zmienną jest.

Reklamy

17 uwag do wpisu “środa

  1. A bo se McCarthy’ego zapodałaś. Weźżesz!
    PS. A ja mam w domu czerwone, słodkie z RPA i dziś wieczór, jak dzieci już zasną, zrobię sobie fiestę z Kitkiem i „Hosuem” :D

  2. Chrzanić palenie. W tej chwili jest tak politycznie porawnie rzucać/zakazywać/piętnować palaczy, że aż by się człowiekowi chciało znowu zacząć palić.
    A z tym Mc Carthym to może Bazyl ma nieco racji.:)

  3. McCarthego to ja juz skonczylam w zeszlym tygodniu, to akurat spoko. Teraz czytam sobie cos zupelnie innego, zaraz zmienię.
    A tak wogole jakis dupny nastroj mnie dopadł.

  4. Nie przejmuj się. Winko po pracy i się od razu zmieni punkt widzenia :)
    A u mnie „kumpel” rozprowadza jakieś ulotki, bo mu ktoś nagadał, że apokalipsa wkrótce!
    No i jak tu pracować skoro i tak zaraz koniec! Gdzie szukać ratunkuuuuuuuuuuu.

    Uff. Nie, to jeszcze nie teraz

  5. :)))) hehe, apokalipsa powiadasz?? :) u mnie w pracy codziennie jest apokalipsa jak tak patrzę na co poniektorych. Ech.
    Ratunku nie ma, pierdyknie coś i już. Po ptokach. Chyba że zbunkrujemy blogosferę pod ziemią :”))

  6. A bo ta środa jakaś taka jak poniedziałek w tym tygodniu. Nikogo do złego nie chcę namawiać, ale tak mnie wkurza, że nie mogę sobie w większości miejsc zapalić, że zawzięłam się i nie rzucę. Nienawidzę, jak ktoś wie lepiej, co powinnam robić w życiu ;)

  7. Grendella – ojj, wiem coś o tym:) Odnośnie ostatniego zdania – mam identycznie!

    Mary, Mary, Mary.. ja też mam takie zmienne nastroje. W jednej chwili promienieję i nie przestaję się śmiać, w drugiej – zasmucona, z depresyjnym nastrojem.. Eh.

  8. Pal nadal, dziunie zabij a na bezludną wyspę dopłyń tratwą i zrób sobie tydzień wakacji pijąc drinki z kokosa.
    Wiem, gdyby to było takie proste :)

    A poza tym połączę się z Tobą w nieudanym rzucaniu palenia (próba cholera wie która), wytrzymałam dwa tygodnie, ale pod koniec już z pianą na ustach rzucałam się na wszystko, co żywe. I w pracy wszyscy palą, jak ja mam rzucać…

  9. no mam podobnie, wytrzymałam tydzień, mniej od ciebie, staram sie palic mniej ale juz nawet na samą myśl mnie ssie i kuzwa nic nie poradzę.
    :))))) Dziunie zabij ;D hahahaha, po tym to musialabym raczej SPIEPRZAC na bezludną wyspe :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s