[o ksiazkach]

„Panna młoda w śniegu” Jan Seghers

Kiedyś pisałam o pierwszej książce tego niemieckiego autora „Zbyt piękna dziewczyna”. Była dobra, jak dla mnie wtedy bardzo dobra nawet. Trzymający w napięciu kryminał ze sporą dozą tła społecznego Frankfurtu. Teraz jest jeszcze lepiej. Moim skromnym zdaniem książka „Panna młoda w śniegu” jest dużo ciekawsza.

Wątek kryminalny prowadzony jest sprawnie, świetnie zarysowane postacie, razem z nadkomisarzem Robertem Marthalerem, który walczy ze swoją nadwagą, jest w skomplikowanym związku z niejaką Terezą, lubi palić mentolowe papierosy choć zawsze zapomina zapalniczki, czasem bywa oschły, irytujący dla kolegów z pracy, zwłaszcza dla młodszego Tollera, którego dostaje z przydziału od komendanta do prowadzenia sprawy bardzo brutalnego i dość dziwnego morderstwa.

W swoje własne urodziny zostaje zamordowana pewna dentystka Gabriele Hasler, jej ciało, ze śladami  tortur, znaleziono przed domem na śniegu, w dziwnie upozowanej pozycji. Tajemnicze jest, że kobieta nie ma znajomych, rodzina zerwała z nią kontakt ze względu na jej tryb życia (jaki??) , a narzeczony nic ale to nic o niej nie wie, bo kobieta nigdy się nie zwierzała. Nie ma punktu zaczepienia. Nie wiadomo gdzie szukać mordercy. Czy jest to osoba którą znała? czy ktoś przypadkowy? Jakiś zwyrodnialec? czy może zwykły człowiek, który miał po prostu taki kaprys, bo nerwy mu puściły i musiał się wyładować? I co będzie dalej?

Marthaler z ekipą będzie musiał się nieźle natrudzić aby poskładać wszystko do kupy, książka trzyma w napięciu do ostatniej strony. Przeczytałam ją w dwa wieczory. Przyznaję, że w pracy żałowałam, że nie mam jej ze sobą, bo bardzo mnie ciekawiło, jak potoczy się dalej akcja. Komisarz Marthaler jest fajnym facetem, zwykłym, troszkę podobnym do Wallandera. Sympatyczny gość, który często działa pod wpływem emocji,  ale jest dobry w swoim fachu.

Frankfurt jako tło pełni tu też ważną rolę. Opisy niektórych dzielnic, ulic, miejsc pokazują nam i piękno tego miasta i status społeczny jego mieszkańców,  często nawiązują do osobistych kwestii, ale przede wszystkim stanowią świetne uzupełnienie akcji. Jakoś nie wyobrażam sobie Marthalera w innym miejscu…

Jechał przez miasto samochodem i kolejny raz dziwił się, jakie jest małe. Przy niewielkim ruchu można dotrzeć z jednego końca na drugi w niecałe pół godziny. Frankfurt to wieś z wieżowcami, myślał. I właśnie to mu się podobało: centrum z muzeami, ulicami handlowymi, parkami  zatłoczonymi placami, z katedrą, kościołem św. Pawła, ratuszem i Romerbergiem. A wokół małe miejscowości z domami z muru pruskiego, chłopskie restauracje z ogrodami ocienionymi przez drzewa, brzeg Nidy, sady, rozległe pola i ogromny Las Miejski. To wszystko stało mu się przez lata tak bliskie, że nie wyobrażał sobie życia gdzie indziej. Choć często narzekał na tutejsze warunki, czuł się tu zadomowiony. […] Czasem miał wrażenie, że on i Frankfurt są jak rodzeństwo, które nieustannie się kłóci, lecz natychmiast zwiera szyki, gdy ktoś próbuje być bezczelny”.

Ogromna czytelnicza przyjemność z dawkowanym umiejętnie napięciem. Polecam, aktualnie zachwycając się nad „Partyturą śmierci” :)

Reklamy

2 thoughts on “„Panna młoda w śniegu” Jan Seghers

  1. o to widzę, że to lektura obowiązkowa dla mnie. Nie wiedziałam, że rzecz dzieje się w Frankfurcie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s