„Geografia szczęścia” Eric Weiner

Tytułem wstępu cytat z okładki, który świetnie wprowadza w klimat książki:

„Wyobraź sobie Don Kichota z czarnym poczuciem humoru i apetytem na haszysz, a zaczniesz rozumieć Erica Weinera, współczesnego rycerza, na tej szalonej, smutnej, mądrej i inteligentnej wyprawie przez cztery kontynenty. Nie zepsuję nikomu zabawy, zdradzając, czy odniesie sukces, ale powiem tylko, że szczęściem jest możliwość czytania tak zabawnej książki jak ta.”

Tako rzekł Tony Horwitz, autor książki „Błękitne przestrzenie. Wyprawa śladami kapitana Cooka” i miał wiele racji, bo wraz z autorem szukamy szczęścia, a właściwie jego definicji, niczym tej czterolistnej koniczynki, jakiej szukało się w dzieciństwie biegając po trawie.

Odwiedzamy kilka krajów: Holandię, Bhutan, Katar, Szwajcarię, Islandię, Indie, Stany Zjednoczone, Mołdawię, Wielką Brytanię, Tajlandię. Każdy z nich charakteryzuje się czymś innym, a to szwajcarską precyzją, czystością i bogactwem, a to brakiem słońca i wszechobecną nocą, a to oblepiającym ciało upałem i klimatyzowanymi basenami, a to knajpkami z haszyszem, a to chęcią do pracy, a to brakiem chęci do pracy itp itd. Więcej nie zdradzę,  w końcu to również książka podróżnicza i możemy dowiedzieć się wielu ciekawych szczegółów zarówno o krajach jak i o mieszkańcach.

To książka cudownie wprowadzająca w dobry nastrój, ale też wymagająca refleksji i zastanowienia się czym dla człowieka jest szczęście. Gdzie możemy je odnaleźć? Czy szczęśliwym jest się od urodzenia ? czy może szczęście dają nam pieniądze? a może szczęście to po prostu zadowolenie i umiejętność dzielenia się dobrem? a może jeszcze szczęście to brak podatków i markowe pióro inkrustowane diamentami, wieczne lenistwo i klimatyzowany basen?

Autor cytuje wielkich filozofów, podróżników, pisarzy – książka ta, to kopalnia niesamowicie dobrze skomponowanych ze sobą cytatów, które przemieszane z przemyśleniami i fantastycznymi obserwacjami autora  tworzą genialny zbiór. Czyta się to świetnie, z uśmiechem, ale i zadumą.

„Arystoteles miał rację, stwierdzając, że drobne powodzenia (a także drobne niepowodzenia) nie przeszkadzają w odczuwaniu szczęścia.(…) Nic nie ma na to wpływu. Co nieuchronnie prowadzi nas do pytania: po co w takim razie wstawać rano?”

Czy autorowi udało się znaleźć odpowiedź na to pytanie? a czy Ty wiesz po co wstajesz rano? Czy dla konkretnego celu, który nie daje Ci radości, a tylko znużenie, albo stał się rutyną? czy może dla chwil ulotnych i niezwykle rzadkich jak pewien pierwiastek przytoczony przez autora – frans (wiecie że istnieje on tylko 22 minuty)? Ile emocji można poczuć w ciągu tego czasu? Jakże ważne jest padające tu stwierdzenie że należy „tańczyć póki można”.

Jakbym miała wybrać opowieść, która podobała mi się najbardziej to byłaby to opowieść z Bhutanu.

Bhutan (Druk, Królestwo Bhutanu – Druk Jul) – państwo w Azji Południowej, we wschodnich Himalajach graniczące na północy i zachodzie z Chinami a na południu i wschodzie z Indiami; bez dostępu do morza. Oficjalna nazwa Druk Jul oznacza Królestwo Smoka. Mieszkańcy Bhutanu nazywają siebie Druk Pa – ludzie grzmotu” (wikipedia.pl)

To tutaj powstała legenda o mitycznej krainie szczęśliwości : Szangri – la. To tutaj życie toczy się niespiesznie, w tonacji zen, jeśli można tak powiedzieć, to tutaj w błocie i biedzie żyją ludzie z wiecznym uśmiechem na twarzy i wewnętrznym spokojem. Jeden z rozmówców Erica: Karma Uri mówi:

„Nie stawiam sobie żadnych wyzwań, ponieważ życie samo w sobie jest walką i jeśli tylko będę zadowolony, jeśli uda mi się dobrze przeżyć dzień, wieczorem mogę odetchnąć i powiedzieć sobie, że był to dobry dzień.”


Jest mi to cholernie bliskie, bo taki wewnętrzny spokój i poczucie dobrze wypełnionego wg mnie czasu to coś co od dawna próbuję osiągnąć.  Raz lepiej, raz gorzej. Być może powinnam wyjechać do Bhutanu właśnie? by tam odciąć się od tego całego zgiełku, pośpiechu i dążenia do samozaspokojenia?:)

Wszystko zależy od podejścia, od człowieka i jego priorytetów, nie dla każdego dobre są tropiki i drinki oraz lenistwo i bogactwo przez całe życie. Kwestią jest zdefiniowanie naszego własnego szczęścia, czego i Wam życzę.

Cudowna lektura, którą każdemu polecam a wydawnictwu Carta Blanca dziękuję za egzemplarz.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “„Geografia szczęścia” Eric Weiner

  1. Brzmi wspaniele! Mam na liście od dłuższego czasu, chętnie przeczytam jak tylko wpadnie mi w ręce. Chyba też byłabym szczęśliwa w Bhutanie, sądząc z podanych przez Ciebie fragmentów :)

  2. Brzmi pysznie. Lubię tę serię, ale o ten tytuł jakoś mi umknął. A szkoda byłoby go przeoczyć, bo lektura naprawdę zapowiada się ciekawie. Dzięki za recenzję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s