„Beskidnicy” Stanisław Noworyta

Na swoim blogu autor pisze iż „Beskidników” napisał pod wpływem pewnego starodruku który znalazł w Bibliotece Jagiellońskiej pt :

„Acta złoczyńców wszelakich, decretha skazania. exequciei ostateczney. thudziez thez y thestamentha y s złych skutkow poczete y narządzone za bormistrza Stanisława Węgorzewskiego, radziec Piotra Chwostka, Mikołaja Chybowica, przez mie Jarosza Famiszowica. pisarza nathenczas żywieckiego, przysiegłego narządzone i poczetke roku bożego 1589”.

To dokument do którego zajrzało zaledwie kilkanaście osób, w tym historycy, etnografowie. Nikt zwyczajny, no bo niby po co? Na co komu czytać o historiach z XVI wieku w których udział brali zbójnicy z Beskidów? Ano właściwie, to jedynie pasjonaci gór mogliby się tym zainteresować. W sumie to znamy jeno Janosika, a przecież było wielu zbójów którzy rządzili w górach, oj było Ponbócku było. I robili wszystko, by wymierzać sprawiedliwość słusznie i prosto, często będąc straszliwie okrutnymi ale jak mawiali :

„Tak było, tak jes i tak zawdy bydzie! Bo zbójnicy są od tego, co w jewangelii stoi: mo być sprawiedliwie!”.

Nie ma tu Janosika…  ale jest Waszek i jego kompania. Grabią, biją się z harnikami, mordują, walą szablami przez głowę aż mózgi wypływają, uganiają się za babami ale i tak uważają, że to baby biegają za nimi i proszą się o więcej, są straszni, noszą długie włosy, piją miód, walecznie biegają po górach pokonując milę za milą w ciągu jednej nocy – są prości, butni i zadziorni ale bywają też śmieszni i zabawni.

„….i ściąłem się z jednym, jednak nie wiem, czym go porąbał, czy nie, wszakże może być żem go porąbał…” ;)

Co ciekawe, w naszej świadomości zakorzenił się bardziej obraz ‚zbójnika’ jako kogoś groźnego i niesprawiedliwego, a tu proszę – jest różnica między zbójnikiem, zbójem i złodziejem.

„Zbójnik bogatemu mówił: „Dowoj!”, biednemu: „Mos!”; zbój wszystkim mówił: „Dowoj!”; złodziej nikomu nie mówił nic! Te subtelności doskonale rozróżniali beskidzcy górale… […] Żyli zatem jak orły, które wysokim lotem królują nad rozległą krainą, lecz żyją krótko, bo każdy na orła poluje”.


Jest w tej książce wszystko: brawura tychże zbójników, starodawne słowiańskie obrzędy i bogowie, pojawiają się mrożące krew w żyłach opisy nocnych odgłosów w górach, ale zaraz są równoważone pięknymi zachodami słońca, w ogóle przyroda jest tu opisana z najwyższą czcią i tak obrazowo, że momentami czułam zapach świerków po deszczu;  pojawiają się też nazwiska góralskich rodów, nazwy miejscowości : Sopotnia, Jeleśnia, Międzybrodzie.. itp. itd – Żywiecczyzna w całej okazałości. Do tego pijatyki, bitwy o złoto, które jest dzieckiem diabła, baaa nawet samym diabłem, bo to ono wyzwala w ludziach chciwość i wszelkie złe cechy.

Bohaterowie ziemi beskidzkiej są barwni i dla każdego pasjonata gór – to na pewno niesamowita gratka, móc przenieść się w XVI wiek i pobiegać w kierpcach po halach i  lasach bukowych, hej! Cieszę się, że powstała taka książka, bo teraz wędrując po górach będę mogła sobie powspominać historie opisane przez autora, a tak słabo przecież znane … o ile w ogóle…

Za egzemplarz dziękuję wyd. Novae Res.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s