„Chicken Street” Amanda Sthers

Nie spodziewałam się, że tak mała, cieniutka książeczka zawierać będzie tyle emocji i ludzkich dramatów. Nie spodziewałam się, że można w jednym zdaniu zawrzeć tak wiele. Tekst jest nasycony do granic możliwości, intensywny, barwny, jedno zdanie potrafi przekazać więcej niż strona tekstu w innej książce.

Jak można inaczej przedstawić tęsknotę za zmianą, za czymś nowym, za szczęściem połączoną z irytacją, że się tego nie ma, z poczuciem beznadziei, z brakiem, a jednocześnie odnieść to wszystko do wspomnień beztroskiego dzieciństwa? Wystarczy napisać: „A huśtawki tylko drażnią się z niebem”.

Tłem dramatów czworga ludzi staje się Kabul i sławna uliczka : Chicken Street (na zdjęciach poniżej) oraz Manhattan w Nowym Jorku.

W Kabulu mieszka dwóch Żydów: Alfred – samotny staruszek trzymający pieczę nad kluczami do synagogi, do której prawie nigdy nie zagląda, oraz Szymon – irański szewc, który porzucił rodzinę i bogactwo i przeniósł się do Afganistanu. Tylko dwóch Żydów w całym mieście – obydwoje czują się samotni, obydwoje dążą do tego by trzymać się razem ale jednocześnie stronią od siebie. Co ich do siebie zbliży?

Książka rozpoczyna się śmiercią Alfreda – zostaje ukamienowany – dlaczego i za co? dowiecie się ze wspomnień Szymona, które wprowadzą nas w życie kilku osób. Po nitce do kłębka jak mawiają – a świat okaże się naprawdę mały – czy to Kabul czy Manhattan – zawsze jest coś co łączy bądź łączyło  jedną osobę z inną.

Zdarzy się miłość do pięknej Naemy – brzemiennej Afganki, która ukrywa ciążę by nie zostać ukaraną za zhańbienie rodziny. Naema poprosi Alfreda o pomoc. Jaka to będzie pomoc? i jakie będą jej skutki dla Alfreda, Szymona, Naemy a także dwóch postaci z amerykańskiej ‚bajki’, czyli Petera (dziennikarza) i jego żony Jenny? Wszystkie postacie będą ze sobą połączone niewidzialną nicią, zdarzenia niczym kostki domina będą wpływać na każdą z nich…

Jedno co jeszcze mi utkwiło po lekturze tej książki, to Kabul rozdzierany konfliktem wojennym – Kabul jako kolejna :postać: tej książki, jako tło, które niejako usprawiedliwia pewne zachowania, Kabul jako brudne, zagubione, podzielone na pół miasto. Tutaj tradycja i zasady konfrontują się z nowoczesnością. Po upadku rządu talibów można spodziewać się długo wyczekiwanej „amerykańskiej wolności”.

„Dyskutuje się, to znaczy, że życie powraca do Kabulu. Jeszcze kilka miesięcy temu dyskusje były zawoalowane jak twarze kobiet”.

Jednak panująca jeszcze wszędzie bieda i beznadzieja są ciężkie do przezwyciężenia:

„Domy bez dachów i okien. Brudne dzieciaki o oczach starych ludzi. Wszy. Jakieś kobiety, upiorne i agresywne. kobiety drzemiące w cieniu. Sylwetki ociężałe, głosy zdławione, lubieżne.”

„Sam, gdybym wiedział, jak wyrwać się beznadziei, gdybym ujrzał jakąś drogę, jakiś tunel, rzuciłbym się w niego głową do przodu, nawet gdybym miał od tego stracić rozum”.

Książkę polecam każdemu, kto ma ochotę na wrażliwą, mądrą i pełną emocji prozę, o której się myśli po przeczytaniu i odłożeniu na półkę, o której się ot tak nie zapomina.

Reklamy

11 uwag do wpisu “„Chicken Street” Amanda Sthers

  1. Przyznam, że tylko „przeleciałam” tekst, żeby uzyskać ogólny pogląd: pozytywny lub nie. I widzę, że bardzo pozytywny, co mnie cieszy, bo książeczka stoi na półce i czeka!

  2. Czytałam o niej u Mandżurii i nie do końca byłam przekonana bo autorka, zdaje się, nigdy w Kabulu nie była. Powoli jednak zaczynam się zastanawiać jeszcze raz… ;)

  3. lilithin
    czy była czy nie, to chyba nie ma zbyt wielkiego znaczenia, bo to nie jest książka podróżnicza. Tu wazniejszą rolę pełnią emocje. Zresztą, bedziesz chciała, siegniesz – nie – to nie :D

    Agnieszka
    hmmm.. tekst tylko ‚przeleciany’ chyba nie do konca daje jakiekolwiek wrażenie :)

  4. Daje, bo pierwszy i ostatni akapit najczęściej już informują o wrażeniach, a streszczenie na razie mi nie jest potrzebne. Do recenzji zawsze wracam po przeczytaniu książki i czytam je w całości :D Może dziwny sposób, ale nie mogę się oprzeć zerkaniu ;)

  5. no dla mnie nieco dziwne, bo czytanie pierwszego i ostatniego akapitu wydaje mi się pozbawione sensu :D no ale to tylko i wyłącznie moja opinia ;) pozdrawiam

  6. Hm… Czytam recenzje w takich sytuacjach czytaniem jak to nazywam „akapitowym”, niezbyt wiem jak to wyjaśnić. Początek i koniec czytam w całości, a na środek patrzę :D I tak wiem, o co chodzi :D Może jestem dziwaczna, ale co tam, dobrze mi z tym :D

  7. Ale się cieszę, że przeczytałaś tę książkę, w dodatku ze skutkiem pozytywnym! :) Boleję nad tym, że o niej chyba mało kto wie. Mnie też podobała się bardzo, podobnie jak Ty byłam zdziwiona, że na tak niewielu stronach można oddać tyle emocji. Byłam i jestem pod dużym wrażeniem.

  8. własnie – tez mi się wydaje, że słabo popularna jest ta książka, chociaz mogę się mylic, ale widziałam zaledwie 2 czy 3 opinie. A proza rewelacyjna. A nie wiesz, czy jest cos jeszcze na polskim rynku tej autorki?

  9. No niby nie książka podróżnicza, ale jednak jest bardziej wiarygodna, jeśli pisarz widział opsisywane miejsca. Choć w dobie googlemaps i zdjęć satelitarnych chyba już nie ma to takiego znaczenia, wszystko można dokładnie obejrzeć w internecie.

  10. Cieszę się, że i Tobie się książka podobała, bo to naprawdę ważna i wspaniała historia, a tak jak już wspomniałyście z Lirael – jakoś u nas nieznana. Ja byłam zachwycona ładunkiem emocji i przedstawieniem treści i polecałabym każdemu :) Pozdrawiam ciepło!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s