„Zabójcza gra” Rex Stout

Misterna intryga, w której do końca nie wiadomo, kto jest przestępcą, śledztwo prowadzone głównie dzięki niewiarygodnej intuicji i niewyparzonemu językowi dwóch mężczyzn, klimat Nowego Jorku lat 30tych – tak pokrótce mogłabym streścić ten kryminał. Nie widzę sensu rozpisywania się, bo lektura tej książki to dużo większa przyjemność i to gwarantowana. Mam przeogromną ochotę na zapoznanie się z pozostałymi przygodami Archiego Goodwin’a i Nero Wolfe’a.

Obydwoje mają cięty język, swoje dziwactwa, zdolność dedukcji, spryt i zacięcie w szukaniu przestępców. Archie jest pomocnikiem detektywa Nero Wolfe’a, który to z kolei jest ogromnym facetem, uwielbiający swoją hodowlę storczyków, jest totalnym dziwakiem: do bólu punktualny, przestrzegający swoich codziennych rytuałów, nie lubiący deszczu, nie opuszczający swojego mieszkania na Manhattanie, jest w ogóle marudny i egoistyczny a do tego z ogromną głową.

„Wolfe uniósł głowę znad biurka. Zarejestrowałem ów fakt, gdyż głowa była tak ogromna, że zawsze kiedy ją unosił, doznawałem pewnego rodzaju szoku. Prawdopodobnie była nawet dużo większa, niż wyglądała, ponieważ cała reszta Wolfe’a była tak olbrzymia, że każda mniejsza głowa byłaby chyba niewidzialna”.

Heh, to Archie – narrator i pomocnik/ asystent nieomylnego detektywa Wolfe’a ma taki ironiczny zmysł obserwacji. Spodobała mi się jego postać stworzona przez autora: bezczelny przystojniak, który dostarcza wielu informacji Wolfe’owi, sprytny i inteligentny, dokładny i szczery. Obydwoje do tego pałają jakąś dziwną niechęcią do kobiet, dam i wszelkiego rodzaju stworzeń innego rodzaju niż męski :)

Sprawa śmierci brata pewnej damy, która zleca śledztwo Wolfe’owi, wiąże się w dziwny sposób ze śmiercią rektora Holland College na polu golfowym. Co je łączy? Kto jest uwikłany w pewną zabójczą grę i dlaczego Wolfe znajdzie groźnego węża w swoim biurku?

Nic więcej nie powiem, bo warto przeczytać a miłośnicy kryminału na pewno będą usatysfakcjonowani, bo mamy tu świetne postacie, wartką akcję, intrygę nad którą można samemu pogłówkować, przesłuchania, z których tylko na pozór nic nie wynika, brak komputerów, sporo nowojorskiej prasy jako źródło danych, humor i klimatyczny, głównie męski Nowy Jork lat 30-tych. Polecam serdecznie.

I jeszcze fragment dialogu:

„W końcu Wolfe się odezwał:
– Pada, Archie.
Nie uniosłem głowy znad gazety.
– Niech pan idzie do diabła. Czytam.
– Nie sądzę. Z pewnością w tym nastroju ci to nie idzie. Ciekaw jestem, jak myślisz – czy to dobry pomysł, byś wybrał się jutro z rana w sprawie odpowiedzi na nasze ogłoszenie?
Pokręciłem głową.
– Nie, sir. Nie wytrzymałbym tak ekstremalnych emocji.

Wolfe wydął policzki.
– Odnoszę wrażenie, Archie, że ten uporczywy deszcz ma na ciebie jeszcze gorszy wpływ niż na mnie. Czy aby przypadkiem mnie nie przedrzeźniasz?

– Uspokój się, Archie. Skąd te drwiny? O co pretensje? Jestem tylko geniuszem, nie Bogiem. Geniusz może odkryć tajemnicę i objawić ją światu, ale tylko Bóg potrafi stworzyć coś z niczego.”

Grupie wyd. Publicat dziękuję za egzemplarz.

Wydawnictwo Dolnośląskie w serii „Klasyka Kryminału” wydało oprócz tej książki Rex’a Stout’a jeszcze  trzy (które oczywiście muszę przeczytać :))

Okładki – genialne !

Reklamy

10 uwag do wpisu “„Zabójcza gra” Rex Stout

  1. W życiu nie słyszałam, poszukam. Nowy Jork, lata 30 – ciekawy klimat. Coś innego, chętnie przeczytam.

  2. Widzisz Mera! Klasyk, dobry kryminał, a tu tylko jeden komentarz. I co teraz? WD zobaczy to i porzuci całą serię ;D
    Szkoda, że „mody” tak silnie wpływają również na czytelników ;-)… tak sobie psioczę… ;P

  3. Jak tak sobie czytam, to mi kryminał noir się na myśl nasuwa, tylko bardziej ironiczny, dobrze myślę?
    Wrzucam do schowka, bo lubię takie klimaty, a Wydawnictwo Dolnośląskie ma u mnie plusa za wydawanie Gardnera :)

  4. Recenzja mnie mocno zaciekawiła. Nie słyszałam, nie czytałam, nie widziałam wcześniej, ale teraz się musi się do zmienić.
    Pozdrawiam,
    Kass

  5. Ja mam Stouta w planach czytelniczych, tylko muszę sobie sprawdzić kolejność tomów…
    Bardzo jestem ciekawa jak wypadnie porównanie z Chandlerem.
    Dzięki za recenzję. :)

  6. chyba dobrze myslisz, wiesz ja się na gatunkach specjalnie nie znam
    Szkoda że tak niewiele recenzji ksiązek Stouta widzę.
    Dolnosląskie to ma u mnie plusy za Nesbo, Christie no i w ogole serię klasyka kryminału.

  7. Porównania z Chandlerem nie mam niestety. Musze sobie cos wypożyczyć. A Stouta z czystym sumieniem bardzo polecam. :) chociaż to dopiero moja pierwsza przeczytana jego książka. Mam nadzieję na lekturę następnych i że dalej będzie jeszcze lepiej :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s