[o ksiazkach]

„Ethan Frome” Edith Wharton

Edith Wharton (nie mająca nic a nic wspólnego z poczytnym swego czasu pisarzem Williamem Whartonem) to amerykańska pisarka żyjąca w latach 1862 -1937. Sporo czasu spędziła w regionie Nowej Anglii, gdzie umiejscowiła akcję swojej noweli „Ethan Frome”. Pochodząca z zamożnej rodziny i obracająca się w nowojorskiej elicie, gdzie „skandalu bano się bardziej, niż choroby, a dobre obyczaje stawiano wyżej niż odwagę” – pisywała głównie o takim społeczeństwie. Potrafiła jednak też genialnie przedstawić życie na prowincji, życie ludzi prostych i przeciętnych. I takim właśnie przykładem jest „Ethan Frome”, krótka forma za wielu uważana za najlepsze dzieło autorki.

Ethan Frome – to 52-letni mężczyzna z miasteczka Starkfield. Codziennie podjeżdża swoim powozem na pocztę, obojętnie odbierając czy to list, czy gazetę. „Każdy w Starkfield znał Ethana i pozdrawiał go z umiarkowaniem stosownym do jego zachowania, respektowano jego małomówność i rzadko się zdarzało, by któryś ze starszych mężczyzn zatrzymał go na słówko. A gdy już się tak zdarzyło, słuchał spokojnie, niebieskie oczy utkwiwszy w twarzy rozmówcy, i odpowiadał głosem tak cichym, że nigdy nie dobiegły mnie jego słowa: następnie wdrapywał się sztywno na swój wózek, lewą ręką zbierał lejce i wolno odjeżdżał w kierunku farmy”.

Mimo, iż to mężczyzna w kwiecie wieku wygląda tak „jakby nie żył i przebywał w piekle”. Co takiego mu się przydarzyło? Czyżby faktycznie przeżył w Starkfield już zbyt wiele zim? Mimo, iż to czasy pierwszych tramwajów, bibliotek, rowerów, wozów pocztowych, teatrów i szeroko pojętego rozwoju kultury, to takie małe miasteczko skute lodem wydaje się być zapadłą dziurą i miejscem, gdzie poza sypiącym śniegiem nie ma nic. „Co sprytniejsi to się stąd wynieśli” mówi Harmon Gow, prowadzący od długiego czasu dyliżans między miasteczkami, znający wiele osób. Dlaczego? narrator książki rzucony nagle do Starkfield, obserwuje kontrast między „witalnością klimatu i martwotą tutejszego społeczeństwa”. Pulsująca, zmieniająca się pogoda nie wywołuje w ludziach żadnych zmian, nie pobudza. Im więcej się dzieje, tym mieszkańcy są bardziej ospali. Ale czy to aura tak wpływa na Ethana? Otóż nie tylko, bowiem kiedyś przydarzył się pewien wypadek, a może nawet katastrofa – od tego momentu Ethan zamknął się w swojej skorupie, równie mocno co lód skuwający ziemię podczas mrozu. Jak jednak dotrzeć  do źródła, skoro mieszkańcy skupieni na sobie, obojętni są wobec cudzych tragedii i zmartwień, nadzwyczaj powściągliwi, nawet dobrze znająca niegdyś Ethana, wdowa Nedova Hale nabiera wody w usta. Może lepiej więc zasiągnąć informacji u samego Ethana? Narrator dostaje taką szansę. Czego się dowie?

Edith Wharton pięknie opisuje człowieka. Ethan : „Zdawał się być częścią tego niemego, pełnego melancholii krajobrazu, wcieleniem odrętwiałej boleści, bowiem wszystko co ciepłe i rozumne, tkwiło głęboko pod tą zewnętrzną powłoką”. Pięknie też opisuje przyrodę: lśnienie śniegu, blask księżyca, cienie drzew, nocne przeciąganie się ‚rozespanych’ pól …. ale ... potrafi też budować napięcie i niezwykle dokładnie ukazać wewnętrzną walkę, jaką musi stoczyć człowiek, by wyrwać się z okowów swojego nędznego życia. Nie zawsze się to udaje, a często nawet prowadzi do tragedii. Czasem w swoim własnym smutku i wrażliwości zatracamy się tak bardzo, że nie umiemy już udźwignąć niczego więcej. Choćbyśmy pragnęli mocno jak nigdy, już nie mamy wyboru. Dodatkowo, gdy trafiamy na osoby wysysające z nas energię, siłę i wiarę, jest jeszcze trudniej. Wpadamy wtedy w pułapkę, z której nie ma wyjścia, a jeśli nawet wydaje nam się, że jest, to tylko ułuda… w dodatku mocno zgubna.

Rewelacyjna książka ( z antykwariatu, za 4 zł ): obyczajowa, psychologiczna, mocna, emocjonująca, pięknie napisana, prosto ale nie banalnie, surowa i oszczędna.

Edith Wharton, „Ethan Frome”, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1976, stron 144.

Reklamy

6 thoughts on “„Ethan Frome” Edith Wharton

  1. Poszukam. Ja też czasami zbyt zatracam się w smutku, nie mogę pojąć niektórych sytuacji – drażnią mnie zachowania ludzi, chociaż inni oczekują, że się dostosuję. Potem mnie to gryzie….
    Bardzo chętnie poszukam.

  2. O! Takie niespodzianki lubię! Bierzesz do ręki i nie wiesz czy dobrze zrobiłaś, a potem się okazuje strzałem w dziesiątkę. Dawno mi się coś takiego nie przytrafiło. Ostatni raz tak było z Oczyszczeniem Sofi Oksanen jakiś rok temu. :)

  3. Muszę coś wyznać…. Jak przeczytałam tytuł twojej notki, moje synapsy natychmiast zaiskrzyły: „Ethan Frome”?, pomyślałam. Pierwsze skojarzenie, trochę durnowate, ale swego czasu z pasją oglądałam serial Lost, a tam jeden z bohaterów nosił imię Ethan Rome, co jak łatwo zauważyć niewiele się różni od tytułu tejże książki. Sądząc po tym, że w serialu tym można znaleźć było Rousseau czy Locke’a… no cóż, musisz mi wybaczyć luźne skojarzenie X,D Dzięki za polecenie.
    Pozdrawiam :)

  4. Beatrix
    :) hehe jestesmy chyba dosc podobne w odczuwaniu pewnych spraw, charakteru… :) a książka mimo swojej krótkiej formy ma w sobie spory ładunek emocji…. bardzo kibicowałam Ethanowi w odnalezieniu swojego wybawieniu… bardzo…

    clevera
    :) mnie wiele książek zaskakuje, ale powiem szczerze, że najlepsze są te wszystkie starocie jakie wygrzebuję w antykwariacie… z niepozornymi przybrudzonymi okładkami. Edith Wharton kojarzyłam do tej pory tylko z „Wieku niewinnosci” – widziałam kiedys film z Michelle Pfeiffer bodajże w roli głównej. A „Ethan Frome” jest chyba o niebo lepszą historią

    Anhelli
    spoko, ja serialu Lost w ogóle nie oglądałam, chociaż wiem, ze było jakies szaleństwo w tym temacie.. :) Pozdrawiam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s