„Zanim spłonę” Gaute Heivoll

„Prawie wszystko jest w gruncie rzeczy bez znaczenia. Lecz nagle zdarza się coś niesłychanego, co wznosi się w niebo jak obłok ognia i trawi wszystko.

A wtedy wszystko się zmienia, ty sam podlegasz przemianie, a to, co przed chwilą wydawało ci się największą wartością, w ogóle już nie ma dla ciebie wartości.

I odchodzisz przez popioły wszystkiego, sam-popiół”

(Par Lagerkvist).

Gaute Heivoll jest młodym norwerskim pisarzem, urodzonym w 1978 w Finslandzie, gdzie umiejscawia akcję swojej książki.

Oparta na faktach historia jest opowiedziana subtelnym, miejscami bardzo poetyckim językiem, chociaż dotyczy smutnych wydarzeń. Opisy przyrody i delikatne metafory czasem łagodzą, a czasem uwydatniają smutek mieszkańców wioski, w której jakiś szaleniec podpala stodoły i domy. Życie w ciągłym strachu i niepewności, czy dożyje się poranka, czy nocna cisza nie będzie przerwana wyciem syreny wozu strażackiego, albo dzwonkiem telefonu od sąsiada, że pali się znów niedaleko – to wszystko wprawia ludzi w podenerwowanie i swego rodzaju psychozę. Nikt nie wie, czy to naprawdę dzieło piromana, czy też może zwykły pożar od wyrzuconego niedopałka, albo od iskry z komina. Do czasu. Dla czytelnika nie będzie zaskoczenia, natomiast dla mieszkańców Finslandu a i owszem. Ogromne.

Narratorem książki jest autor, który poprzez historię miasteczka próbuje uporać się z własną historią. Choć ma tu dopiero 31 lat, to już przeżył śmierć ojca. Najbardziej nie potrafi pogodzić się z faktem, że ostatnią rzeczą jaką powiedział ojcu przed śmiercią było kłamstwo. Z odnalezionych pamiętników pisanych przez babcię zbiera okruchy wydarzeń, które przypominają mu dzieciństwo, czas spędzony w szkole, początki fascynacji pisaniem, plany na przyszłość. A wszystko to w miasteczku nękanym przez szaleńca, którego motywy postępowania próbuje zrozumieć autor, przyjeżdżając tam po latach z Oslo, rozmawiając z ludźmi, czytając stare gazety, listy, wspominając. Czy uda mu się z popiołu odtworzyć historię?

I tak jak kobieta wspomniana na początku książki, której syn odebrał sobie życie wysadzając się w powietrze przy pomocy dynamitu i która chodzi po podwórzu zbierając jego szczątki do fartucha, tak Gaute Heivoll zbiera fragmenty wspomnień, po to by stworzyć emocjonującą historię, którą jedni nazwą thrillerem, inni powieścią psychologiczno-obyczajową, jeszcze inni może się znudzą jej czytaniem (bo tu prawie nie ma dialogów), a jeszcze inni, jak ja, będą z niecierpliwością wyglądać kolejnej książki tego norweskiego pisarza. Ponoć napisał ich już osiem.

Gaute Heivoll i norweska okładka

„Zanim spłonę”, Gaute Heivoll, Wydawnictwo Świat Książki, 2011, stron 256

Advertisements

13 uwag do wpisu “„Zanim spłonę” Gaute Heivoll

  1. Uwielbiam taką tematykę! Thriller,trochę wątku psychologicznego.. To coś zdecydowanie dla mnie. Rozejrzę się za nią;)

  2. Ostatnio też czytałam powieść prawie pozbawioną dialogów – powiem szczerze, że czasami nawet takie wolę, bo nadmierna gadatliwość w książkach moim zdaniem działa na ich niekorzyść.
    Myślę, że taka mocno epicka historia na pewno mi się spodoba.

  3. myslę, że by ci się spodobało. najpierw myslałam że to kryminał bedzie z cyklu tych skandynawskich, bardziej to obyczajowy thriller czy jak to nazwac ale ma sporo skandynawskiego klimatu.

  4. Jak tu teraz u ciebie ładnie :) Przestronnie i jasno :D Rozglądam się w tej chwili za jakimś dobrym kryminałem, co by zabrać go ze sobą na wyjazd. Dlatego wpadłam do ciebie, trochę tutaj pobuszuję ;D

    Pozdrawiam serdecznie :)

  5. znowu muszę coś dodać do listy „do przezytania” :)

    (Mary, jesteś na lubimyczytać.pl?)

  6. Bere- :-) bylam kiedys ale juz zlewam portale tego typu. Nie mam czasu na bloga a co dopiero na takie rzeczy,ktore uwazam za zbedne i mi kompletnie niepotrzebne.pozeraja czas ktorego i tak mam niewiele:-) pozdro

  7. Mary, coś ostatnio po blogach nie chodzę i widzę jakie mam zaległości. Zazwyczaj kiepsko przyjmuję zamiany, ale te u Ciebie są naprawdę świetnie. Bardzo przejrzyście blog wygląda :)
    a w ogóle czytałam od Ciebie Północ Południe. A 2 tom sobie sama kupiłam ;) Bardzo mi się podobało!

  8. :) no wlasnie o to mi chodziło, zeby bylo przejrzyscie , nie napackane, zebym mogla jescze jakis gorski akcent wstawic, i wreszcie trafilam na szablon ktory juz zostanie na stałe :))
    Ciesze sie ze sie podobało, ja do tej pory nie przeczytalam 2 tomu :))) ale kiedys moze sobie kupię pełne wydanie w jednej ksiazce :

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s