„1Q84” Haruki Murakami – tom 2 i 3

Murakami jest jednym z pisarzy, których darzę wielką sympatią i cokolwiek by nie napisał, sięgam po to z ogromną ciekawością. Stworzone przez niego światy są mi bardzo bliskie, mimo, iż może język jakim są opisane jest prosty, „płaski”, banalny, mimo iż wielu uważa jego książki w części za przegadane, dziwaczne, proste jak konstrukcja cepa i wiejące objawionymi prawdami a la Coelho. A dla mnie wręcz przeciwnie: zawsze „wieje” magią i niewyobrażalną samotnością.

O pierwszym tomie pisałam tutaj. W dwóch kolejnych śledzimy dalsze losy Tengo i Aomame, którzy zaplątani pomiędzy światem roku 1984 i roku 1Q84 próbują zrozumieć rzeczywistość. Powietrzna poczwarka-dziwny twór tkany przez Little People, dwa księżyce widoczne dla wybranych, Fukaeri-autorka książki, która ‚uruchomiła’ literacką rzeczywistość, pan Ushikawa z dużą głową próbujący rozwikłać tajemnicę morderstwa Lidera pewnej sekty, sam Lider, który słyszy głosy Little People i wie rzeczy o których wiedzą nieliczni, Tengo – samotny 30latek, pamiętający intensywność dotyku dłoni Aomame 20 lat temu i w końcu Aomame-30letnia dziewczyna, morderczyni, która zaszła w ciążę dziwnym niepokalanym sposobem…. – wszystkie te postacie, sytuacje, światy, tajemnice tworzą rzeczywistość nierzeczywistą roku 1Q84. A może rzeczywistą? Nie wiadomo już co jest prawdziwe. Wszystko zaczęło się od Sinfonietty Janacka (do posłuchania tutaj), która przewija się przez wszystkie 3 tomy, jako jeden z ulubionych utworów zarówno Tengo jak i Aomame. Muzyka zresztą zawsze jest obecna w książkach Murakamiego – jazz, klasyka, stary dobry rock…

I tak sobie myślę, jak to jest z przeznaczeniem w naszym życiu. Często bywa tak, że w danym momencie dzieje się coś niewytłumaczalnego, zadziwiającego. To tak jak tutaj, zejście z autostrady schodami awaryjnymi. Potem  są już tylko konsekwencje. I nie ma powrotu. Kiedy wracamy w to samo miejsce autostrady za czas jakiś, i chcemy zejść tymi schodami, by wrócić do poprzedniego ‚życia’ – schodów już nie ma. Przestawiła się zwrotnica. Być może wtedy trzeba o wiele więcej zrozumieć, aby tymi schodami móc z powrotem wejść a nie znów nimi schodzić? Być może potrzeba zrozumieć pewne prawdy, by zwrotnicę rzeczywistości przestawić spowrotem?

I jak to jest z miłością? czy jeden moment przeżyty wspólnie dawno temu, może spowodować, że nie będziemy mogli o nim zapomnieć? Czy jest możliwe aby właśnie w tej jednej chwili pokochać się na śmierć i życie, nigdy nawet nie zamieniając ze sobą słowa? jak Tengo i Aomame. Każde z nich żyje osobno, samotnie, blisko siebie, nawet o tym nie wiedząc, w światach przenikających się wzajemnie, w światach, w których nic nie jest takie jak się wydaje. A do tego ich życia są zagrożone. Dlaczego ?

Każde z nich w swoim życiu odczuwa smutek, beznadzieję i brak: miłości, zrozumienia, większego celu. Dopiero chęć spotkania się, odnalezienia siebie po latach, daje im siłę do walki, są gotowi nawet oddać życie…. Próbują zmienić widok za oknem, który do tej pory „sugerował, że świat powstaje wskutek nieograniczonej akumulacji małych światów, które lokują się gdzieś pomiędzy „beznadziejnością” a „brakiem radości” i przybierają jeden lub drugi kształt”.

A kim są Little People? Można się tu dopatrywać powiązania z Wielkim Bratem z książki Orwella „1984”, a może to zwykły wytwór wyobraźni nie mający kompletnie nic wspólnego z w/w. Faktem jednak jest, że Little People wszystko widzą, słyszą, wiedzą i manipulują światem i ludźmi jak tylko się da. Są złem. Powodują burze i ulewy, gdy coś nie idzie po ich myśli. Gniewają się i odbierają ludziom ich cienie. To z nimi próbuje walczyć sekta Sakigate. Dobro i zło muszą być zrównoważone, ale wszystko musi ponieść swoją cenę… tylko czy wystarczy czasu?

Dla mnie jest to magiczna opowieść, pełna symboli, pełna tej wylewającej się z kart smutnej samotności, która tak przyciąga, a której jednocześnie chcemy się pozbyć. Samotności, która momentami osacza tak, jak ten nagle pojawiający się znikąd inkasent NHK. Dobija się do drzwi, nalega by ją wpuścić, wygraża się, że i tak wróci po swoją należność, ale tak naprawdę wystarczy nie otwierać jej drzwi. Nie dać się sprowokować, opuścić miasto kotów w odpowiednim momencie, choć nie zawsze to łatwe. To takie moje odczucie. A czy ta książka ma jakieś głębsze przesłanie? nie sądzę. Jest zbiorem różnych przemyśleń, czasem odwołań do literatury (np. Dostojewski, Kafka, Czechow), rozważań na temat wolności, religii, pisarstwa. Dla nie-fanów Murakamiego może być to opowieść zbyt długa, powodująca znużenie nagromadzeniem szczegółów i opisami czynności bohaterów – ale to styl tego pisarza, który mnie absolutnie nie przeszkadza. Polecam.

„Świat jest naprawdę przedziwny. Nie da się odróżnić, gdzie kończą się hipotezy, a zaczynają fakty. (…) Rzeczywisty świat to ten, na którym po ukłuciu igłą płynie czerwona krew”.

Haruki Murakami, 1Q84,  Wydawnictwo Muza, Warszawa 2011, tom 2, stron 416 i tom 3, stron 512.

Reklamy

5 uwag do wpisu “„1Q84” Haruki Murakami – tom 2 i 3

  1. Świetna recenzja. Aż mnie wbiło w fotel, gdy ją czytałam i musiałam wpić paznokcie w biurko, by nie rzucić się od razu na półkę w poszukiwaniu nieprzeczytanego przeze mnie do tej pory pierwszego tomu „1Q84”.

    Murakamiego kocham bardzo platonicznie. Ale zawsze się to może zmienić…

    Pozdrawiam!

    Polubienie

  2. Jak do tej pory nie miałam do czynienia z Harukim Murakami. Wydaje mi się,że jego twórczość nie przypadnie mi do gustu,ale tak czy siak,chciałabym się z nią zapoznać i z pewnością to w najbliższym czasie zrobię;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s