„Campa w sakwach czyli rowerem na Dach Świata” Piotr Strzeżysz

„Rower to wolniejsze odkrywanie, głębsze poznawanie, wolność wyboru, niezależność, samowystarczalność. Rower prowadzi cię do miejsc, o których nie wiedziało się, że istnieją, pomaga przeżyć chwile, o których nie myślało się, że mogą się wydarzyć. Nieplanowane, przelotne jak kurz nieprzebytych jeszcze dróg. Gdyby nie rower, umknęłyby niezauważone, przejechane, migawkowo dostrzeżone z okna pedzącego autobusu albo jeepa. Bo są takie chwile, obrazy i spotkania, które zdarzają się tylko gdzieś pomiędzy, a rower pozwala im zaistnieć”.

Autor jest zapalonym roweromaniakiem, który w 2006 roku wymyslił sobie rowerową podróż po Tybecie. Plan odważny, bo do takiej podróży trzeba wielu pozwoleń, pieczątek, dokumentów, a i tak nie wiadomo, czy one wystarczą. Tak się wydaje na początku. Potem okazuje się, że owszem biurokracja jest koszmarna, ale w gruncie rzeczy, te wszystkie papierki nie są prawie wcale potrzebne ani sprawdzane, bo w punktach kontrolnych, strażnicy albo śpią, albo mają w nosie oszalałych rowerzystów.

Sama podróż to cudowny opis niewielkich wiosek, pełnych brudnych dzieciaków biegających za autorem, upierdliwych do boleści, domagających się money money. Autor czasem opędza się od nich jak od much. To rzeczywistość jakże inna od naszej, widziana z perspektywy rowerowego siodełka, opisana bez zadęcia, szczerze i z fajnym poczuciem humoru i ciekawymi przemyśleniami.

Autor korzysta z oferowanych noclegów przez mieszkańców wiosek, próbuje poznać ich zwyczaje, ale czasem mu trudno, bo zna zaledwie kilka słów po chińsku i tybetańsku. Niemniej jednak doświadcza przemiłej gościnności choć bywa, że i obrywa kamieniami.

Tytułowa campa, czyli mąka dodająca sił zmieszana z wodą lub herbatą, towarzyszy autorowi podczas całej podróży. Ten pokarm to główne źródło energii, które wychwalają rodowici mieszkańcy Tybetu ponad wszystko. Do tego herbata z masłem i solą, do której idzie się przyzwyczaić, jednak nie ma to jak liofilizowany bigos czy liofilizowane ziemniaki z sosem. Rower – wypieszczony, wymuskany sprawuje się bardzo dobrze. Przytwierdzone do niego sakwy z ciuchami, zapasami ciastek i landrynek rozdawanych dzieciakom i innymi najpotrzebniejszymi w podróży rzeczami, to jedyny bagaż autora plus oczywiście namiot i karimata, które pozwalają mu spać w miejscach odludnych, na podwórzach u mieszkańców wiosek, na stokach gór, w drodze z Lhasy do bazy pod Everestem (ta ostatnia na zdjęciu okładkowym).

A jaki jest Tybet ?

„Niedostępna, odosobniona, bezkresna kraina, znajdująca się gdzieś poza czasem i przestrzenią. Otoczona wiecznie ośnieżonymi szczytami najwyższych łańcuchów górskich świata, pełna starożytnych klasztorów z dymiącymi kagankami, mantrami i pogrążonymi w medytacji mnichami. Kraina, gdzie ponad zielonymi, górskimi dolinami, tubalny dźwięk długich trąb miesza się z gardłowym śpiewem bijących pokłony wiernych. Miejsce, gdzie wyjałowione, pustynne wyżyny kontrastują z turkusowymi jeziorami i rozłożystymi polami jaśminu. Kraj nomadów i pasterzy, pędzących swoje stada przez niedostępne przełęcze w poszukiwaniu sezonowych pastwisk”.

Poznani podczas wyprawy ludzie, tacy jak na przykład para rowerzystów Karina i James, Sven, cudowne gospodynie domowe, u których może pożywić się strudzony turysta zostawiając w podziękowaniu jakieś grosze, bądź kilka polskich drobiazgów – to dodatkowe przyjemności, jakich doświadcza autor. Podoba mi się, że mówi szczerze o tym, że lubi podróżować w samotności i że lubi przeżywać emocje sam. Owszem, po powrocie lubi podzielić się wspomnieniami, pokazać zdjęcia, ale sama podróż musi odbywać się w nim samym.

„Nie, nie brakuje mi drugiej osoby do tego, abym mógł przeżywać chwilę, przecież to moje własne przeżycia i zupełnie nie rozumiem stawianych czasem pytań, czy nie odczuwałbym czegoś głębiej, czy nie byłoby mi lepiej, gdyby obok mnie siedziała druga osoba. A skąd ja mam do licha wiedzieć, co wtedy działoby się w tej drugiej osobie? I dlaczego w ogóle miałoby mnie to obchodzić?”

Nie trzeba wysłuchiwać czyjegoś marudzenia, dostosowywać się do potrzeb drugiej osoby, można wyruszać w drogę, kiedy się chce, kłaść się spać o dowolnej porze, decydować samemu o wszystkim. Egoistycznie? być może. Ale czy wtedy lepiej nie odczuwa się rzeczywistości? Czy nie wtedy natura wnika w nas najpełniej? Oddajemy się jej totalnie, pozwalając na prowadzenie się tam, gdzie ona chce. Jednoczymy się z nią. Nie myślimy o nikim, niczym, nie mają dla nas znaczenia, jak mówi autor „lodówki, pralki, miksery” itp. „Z rzeczami odchodzą zbędne pragnienia, żądze” – w takiej podróży największym marzeniem jest wypicie rano ciepłej herbaty – to daje nam szczęście. Czy nie takie życie jest wtedy totalne?

Książka jest okraszona pięknymi fotografiami wykonanymi przez autora, oddającymi wrażenia z odwiedzonych miejsc, pokazującymi napotkanych ludzi. Bardzo polecam miłośnikom literatury podróżniczej. Świetna przygoda. 

Strona autora : onthebike.pl

„Campa w sakwach czyli rowerem na Dach Świata”, Piotr Strzeżysz, Wydawnictwo Bezdroża 2011, stron 280.

Advertisements

7 uwag do wpisu “„Campa w sakwach czyli rowerem na Dach Świata” Piotr Strzeżysz

  1. Ja przygodę z rowerem dopiero zaczynam, ale zgadzam się, że to świetny sposób na oglądanie świata. Spotkania na trasie, muzyczka w uszach, wzrok kierowców mówiący: „łeee, ja mu się chce” itd. I też wolę sam. Bo to i pod stromą górkę wyjdę i przy siku się nie muszę śpieszyć :P

  2. Hej. A propos wpisu z soboty o ucieczce od cywilizacji.
    Polecam książkę Jona Krakauera „Wszystko za życie” i poruszający film na jej podstawie Seana Penna z genialną muzyką Eddiego Vedera.
    Pozdrawiam

  3. Ślepota ze mnie :(
    Obejrzyj w takim razie film, bo to rzadki przypadek ale moim zdaniem jest lepszy niż książka.

  4. Oglądałam tę książkę w księgarni, ale nie byłam przekonana, Twoja recenzja mnie jednak zachęciła:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s