[o ksiazkach]

niedziela

Nie lubię niedziel. Zupełnie nie rozumiem dlaczego. Może dlatego, że z reguły zawsze po nich jest poniedziałek? :) 

Było o Hugo-Baderze, a w nawiązaniu do niedzieli znalazłam w internecie (bo książki jeszcze nie mam) pewną historyjkę z książki Mariusza Szczygła „Niedziela, która zdarzyła się w środę”. Zwyczajna (choć pięknie opowiedziana) historia dotycząca pani Heleny Zamorskiej z Wrocławia i jej… samotności.

„Jest rencistką. Poszła raz do urzędu dzielnicowego w sprawie, którą załatwiono, jak trzeba. Przy okazji urzędniczka nie pytając o zgodę wstemplowała jej do dowodu osobistego numer.

„Składa się on z jedenastu okienek i nie wiem, co to może znaczyć” – skarży się rzecznikowi Helena Zamorska.

Urzędniczka nie umiała wyjaśnić, dlaczego wbija pieczątkę i jakie stempel ma znaczenie. Zamorska oburzyła się: nie pytając o zgodę ktoś zadysponował jej dowodem osobistym i jeszcze nie potrafi się z tego wytłumaczyć. Przypomniała sobie: numeruje się rejestrowane prostytutki!

– W tym momencie – opowiada – narodziła się we mnie świadomość prawna. Poczułam, że prawo do informacji, co dzieje się w moim dowodzie osobistym, zostało naruszone. A od praw jest rzecznik.

„Przepracowałam ponad 30 lat w szpitalnictwie – napisała do rzecznika – wiele widziałam, ale nigdy nie spotkałam takiego numeru. Nie wiem, co oznacza słowo PESEL i nie mam możliwości się dowiedzieć.

Jestem samotna – dodała – nie mam żadnej bliskiej rodziny ani też przyjaciół”.

Rzecznik zauważył, że udzielanie podobnych informacji nie ma nic wspólnego z zadaniami rzecznika, ale uspokoił Helenę : „Nie dzieje się wokół Pani nic złego”. Wyjaśnił: każdy ma swój numer. PESEL – to Powszechny Elektroniczny System Ewidencji Ludności; umożliwia zidentyfikowanie obywatela w centralnym komputerze.

– Ucieszyłam się nawet – opowiada – bo myślałam, że o takiej samotnej kobiecie jak ja nikt już nie pamięta, a jednak ciągle centralny komputer ma mnie na uwadze.”

I tak właśnie niektórym w zwykły dzień, przydarza się niedziela. Ale … niedziela może być też dniem zupełnie innym. Ponoć w niedzielny poranek właśnie zastrzelił się Ernest Hemingway. Mieczysław Fogg z kolei śpiewał „Ta ostatnia niedziela”... i nawet nie przypuszczał, że utwór ten zostanie nazwany „tangiem samobójców”.

Ale nie chcę wchodzić na takie smętne tematy. Cieszyć się należy z nadchodzącej wiosny, ptaków za oknem, budzącej się do życia przyrody, mimo, iż jest niedziela, której nie lubię :) I pamiętajcie, co powiedział Mark Twain: 

„Teraz chyba rozumiem, po co jest cały tydzień: po to, żebym miał czas wypocząć po trudach niedzieli” – można i tak… :)

Reklamy

2 thoughts on “niedziela

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s