bez tytułu

piszę, zamieniam na tryb prywatny, w końcu usuwam. słucham, (nie)ogarniam, smucę się trochę. nie lubię, kiedy życie daje bliskim w kość. uderza to we mnie mocno. pocieszam. próbuję, (nie) udolnie (?) – (czy jest taki wyraz jak ‚udolnie’? chyba nie).  kawa po raz trzeci, bo cisnienie niskie. weekend, ale jakiś taki … senny, smętny i pochmurny. palę za dużo. zdecydowanie. od trzech nocy śnią mi się stada kotów. 

„Ko­ty mają spo­soby by być tu od zaw­sze, na­wet jeśli do­piero co się po­jawiły. Po­ruszają się we włas­nym, oso­bis­tym ryt­mie cza­su. Zacho­wują się tak, jak­by ludzki świat był tym, w którym aku­rat przy­pad­kiem się zat­rzy­mały w drodze do cze­goś, być może o wiele ciekawszego. ” (T.Pratchett)

Być może one szukają czegoś w moim świecie ? nie wiem. w końcu to zwykłe sny chociaż wydają się niezwykłe. ten post już zostawię. do książek wrócę za czas jakiś. teraz nie mam ochoty. pozdrawiam :)

Advertisements

10 uwag do wpisu “bez tytułu

  1. Ja od kilku tygodnie nie mam ochoty. Na książki, na ludzi… Jedynie muzyka i głupawe gry mnie pochłaniają. A sny mam tak zakręcone, że szkoda gadać. Nie, to nie jest żaden dół/depresja, to jest reset umysłu. Cofanie się, wymazywanie, robienie miejsca, usuwanie zbędnych i nieużytecznych plików z mojego mózgu, defragmentacja…
    PS. Kupiłam sobie płytkę Öszibarack „40 Surfers Waiting For The Wave”. :) I to mnie kręci. I płyta Gus Gus „Arabian Horse” ;) O! to mi w głowie siedzi.

  2. wiesz, fajne pojecie,, reset umysłu. Podoba mi się. Moze ja tez dlatego wlasnie nic nie czytam, a może po porstu brakuje mi skupienia.. Ciul jeden wie. za dużo kręci mi sie w głowie ostatnio i tak jakos nie ogarniam swiata…
    Kupiłas Oszibarack? i jak?? :)) bo ja tez zamierzam…
    Gus Gus to jak dla mnie „Polydistortion” jedynie poki co.. tej nie znam jeszcze.. Ja za to ostatnio gustuje w dosc smetnych kawalkach.. ale to chyba zwiazane z nastrojem Bo jak mi smutno i nijak to lubie sie podołowac jeszcze bardziej :d i chociaz normalnie robie za ‚wariatke’ , smieje sie i w ogole staram sie dowcipkowac, to w srodku ta pieprzona melancholia jakas ostatnio coraz mroczniejsza, ale moze taki reset mi tez potrzebny.. albo co :)) Pozdrawiam :)

  3. CD Öszibarack kupiłam wykorzystując bon na 10 zł w Merlinie.Odbiór w paczkomacie InPostu, więc zakup opłacalny. Płyta nastrojowa i energetyczna zarazem, słucha się przyjemnie, bo babka ma ładny głos. Muzyka nie przeszkadzająca, nierozpraszająca. Stonowana. Nie znam wcześniejszych ich płyt, w ogóle przecież trafiłam na ten zespół, bo Ty kiedyś na F wrzuciłaś video. Ciekawa jestem wcześniejszych, bo z tego co poczytałam, to były bardziej „taneczne”. Płyta podoba mi się i cieszę się, że kupiłam.
    A „“Arabian Horse” można posłuchać na ich str.
    Jakoś ostatnio pochłaniają mnie dźwięki elektro-klubowe. :)
    Resetem się nie martw, to dobry etap przejściowy. Oczyszcza umysł i ciało, hehe jak RedBul.Ja już przestałam się śmiać i żartować, mam to gdzieś, ludzie oczekują, żeby mówić same piękne i optymistyczne rzeczy, a jak mówisz o tych ciemnych stronach życia, to kompletnie nie rozumieją o co chodzi. Ktoś kiedyś mnie zapytał, dlaczego tak często ubieram się cała na czarno, ja odpowiedziałam, że moje wnętrze też jest czarne, więc strojem pokazuję jaka jestem tam wewnątrz. Konsternacja pytającego była olbrzymia, za trudne to dla niego było. Ot, taki poziom ludzi wokoło, dlatego ich unikam.

  4. Chciałabym uniknąć ludzi – ale jestem na nich skazana. Ostatnio mam fazę, że szukam domów odciętych od świata i wpatruję się w ich zdjęcia. Wyobrażam sobie, że tam siedzę, na jakiejś werandce i „resetuję” – tak by to można nazwać, zdecydowanie trafne określenie….
    Ale to tylko wyobrażenia moje.
    Jestem kompletnie wyczerpana, na czytanie też zero siły…
    Pozdrawiam mocno.

  5. Matylda => dzięki, tamte poprzednie dwie płyty faktycznie są chyba bardziej taneczne, fakt że również klubowe, widziałam ich na zywo kiedys raz, mocne.
    A generalnie co do resetu – przydaje sie raz na jakis czas żeby potem lepiej chłonąć.
    Fazę z ubieraniem się na czarno też miałam nawet dosc niedawno,1-2 lata temu… ale już mi przeszło, weszłam w fazę granatowego ;DDD Nie no, żartuję. Tą mroczną czesc siebie zostawiam gdzies poza.. bo nie lubię zbytnio tym epatować, przynajmniej teraz jestem na takim etapie. wolę lżejsze kolory.. mimo to jednak nie szaleję z czerwonym albo różowym optymistycznym, o nie!!! :))
    A ludzie, cóż – zawsze będą się dziwic, nie rozumieć, staram sie robic i mowic tak jak mi jest wygodnie a nie jak ludzie oczekują. Udawaniem nastrojów można się cholernie zmęczyć, a lepiej byc prawdziwym, nawet za cenę znajomosci. Ba „nawet” – głupie słowo – jesli mam miec ‚takie’znajomosci to wolę ich nie mieć w ogóle. Radykalnie…

    Beata; :) domki na odludziu powiadasz… przydałby się taki chociazby na weekend, urlop… o ile jest. Widzę ze w moich odczuciach nie jestem sama. Nie wiem czy to dobrze czy nie, ale podejrzewam że Ci co tu weszli , przeczytali i sie nie wypowiedzieli maja lepiej od nas, może nie wszyscy ale chociaż 3/4 ;)))
    Całkowite unikanie ludzi też nie jest chyba do konca dobre…. chociaz, z drugiej strony, jesli nas nie rozumieją i patrza jak na debila, to lepiej unikać, fakt niż cofac się w rozwoju. Sciskam wirtualnie :)

  6. Też nie czytałam… Czy pozytywna wizja domku na odludziu oddali się po tej książce????
    Chętnie przeczytam – mimo to… ;)
    Mary – ja wiem, że trzeba z ludźmi żyć – inaczej się nie da, ale w pracy mam ich przesyt. Planowałam też dłuższy urlop i nic mi z tego nie wyszło, w najbliższym czasie zmienia mi się stanowisko pracy – kompletnie popadam przez to w chaos myślowy. Niechęć do wszystkiego i do wszystkich rośnie. Nienawidzę mówić o sobie, wszyscy uważają, ze jestem zawsze uśmiechnięta, nie mam problemów, radzę sobie…. No i tyle.

  7. Wiem o czym mowisz…. Ostatnie Twoje zdanie idealnie również do mnie pasuje. Bardzo dobrze Cię rozumiem. Bardzo wiele odczuwam podobnie jak Ty.
    Chaos myslowy jest i u mnie. Niechęć też, ale to jest na szczęscie takie jak rollercoaster – nachodzi i przemija. A wiesz… ta praca zajmująca człowiekowi 3/4 życia powoduje więcej frustracji niż cokolwiek to warte… bo jestesmy uzaleznieni od pierdolonych pieniedzy… bez ktorych nie bardzo możemy funkcjonowac. Cały system w jaki nas sie wtłacza burzy nasze szczęscie czasem… a nwet jesli nie burzy to na pewno wpływa frustrująco… Mam nadzieję, ze mimo wszystko pouklada sie Tobie i uspokoi.. czego i sobie zyczę :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s