„Celem jest szczyt” Peter Habeler, Karin Steinbach

Jeden z najbardziej znanych austriackich wspinaczy, aktualnie mający 71 lat, w rozmowie z Karin Steinbach (autorką literatury alpejskiej), opowiada w książce „Celem jest szczyt” o swoich porażkach, sukcesach, przyjaciołach wspinaczach, dzieciństwie. W sumie można rzec, że nic tej książki nie wyróżnia od pozostałych opowieści o wspinaniu, jakie czytałam. Tak naprawdę jednak każdy człowiek ma swoją historię i to właśnie wyróżnia każdą tego typu książkę. Peter Habeler dorastał w Alpach Zillertalskich, gdzie wspólnie z dziadkiem (przewodnikiem górskim) poznawał okoliczne góry. Klikając w linka zobaczycie zdjęcia najważniejszych szczytów, które oczywiście w późniejszym czasie zostały zdobyte przez Habelera. Na wielu z nich, wspinacz zrobił pierwsze drogi, przetarł szlaki i nawet kiedy później wyjechał do Stanów wspinać się w Yosemite, kiedy jeździł w Himalaje, zawsze chętnie wracał w swoje ukochane i rodzinne Alpy Zillertalskie.

„Urodziłem się w dolinie Zillertal i dorastałem w górach: kiedy byłem dzieckiem, do wspinania przywiodła mnie chyba ciekawość. Jak tam wygląda na górze, czy znajdę tam coś, czego nie ma w dolinie? Ktoś opowiadał mi raz, że można stamtąd zobaczyć morze. No cóż, z moich rodzinnych gór nie wypatrzyłem morza, ale przeżyłem pełnię niezwykle intensywnych, wspaniałych wrażeń, które ukształtowały mnie i określiły moją dalszą drogę życiową”.

Podoba mi się, jak Peter mówi o swoich relacjach z partnerami wspinaczkowymi, że ludzie idący razem w góry muszą sobie bezgranicznie ufać, rozumieć się w lot, wyprzedzać własne myśli. Tak było z Reinholdem Messnerem, z którym w 1978 zdobyli jako pierwsi Everest bez użycia dodatkowego tlenu. Podoba mi się jak Peter mówi o Polakach wspinaczach, których poznał w Himalajach: Wanda Rutkiewicz, Dobrosława Wolf, Jerzy Kukuczka….. jak mówi o polskich obozach w bazie, pełnych życzliwych ludzi, którzy chętnie przyjmowali go zmęczonego, kiedy wracał z Nanga Parbat czy z Dhaulagiri. Schodząc z tej ostatniej, ledwo przeżył. Opowiada jak doświadczył śmierci. Opowiada również o tym, jak czasem w górach, w trudnych momentach wspinaczki czuł, że nie jest sam, kiedy czuł czyjąś obecność. Katolicy mogą powiedzieć, że to anioł stróż. Wg Petera mogła to być ‚obecność’ któregoś z jego zmarłych przyjaciół wspinaczy, który go chronił, szedł za nim krok w krok, metr za metrem. Podoba mi się też jego opinia dotycząca komercyjnych wypraw w Himalaje, chociaż sam organizował w późniejszym czasie trekkingi do Nepalu, to jednak drażni go podejście typu „mam pieniądze to i ja wejdę na Everest”.

„Ludzie oglądając reklamę, widzą, że wspinaczka jest fajna, przyjeżdżają do nas, do doliny Zillertal, a kiedy okazuje się, że w schronisku nie ma prysznica, a kuchnia nie podaje tego, czego oni sobie życzą, wtedy nagle się denerwują. Coraz mniej ludzi potrafi dostosować się do gór i do prostoty tutejszego życia. Jednak ta prostota również jest fascynująca. Idzie się, odpoczywa, zatrzymuje w schronisku i tam posila; przed oczami jest tylko cel, więc zdobywa się szczyt i schodzi na dół. Życie świadomie proste – myślę, że to bardzo ważne. Gdy idę do schroniska, nie mogę oczekiwać hotelu. Żeby się dostosować do tak odmiennego życia, potrzeba pewnego rodzaju gotowości a tej wielu ludziom brakuje. Oni chcą konsumować. Zamiast przyjąć, co dostają, chcą czegoś, co sobie wyobrazili. A w górach tak nie ma”.

Prawda? Konsumpcja wszechobecna na każdym kroku. Dlatego na Everest mamy kolejki nieodpowiedzialnych i bogatych bufonów, którzy myślą, że jak wejdą na szczyt najwyższej góry świata to są bogami. Oczywiście, nie chcę uogólniać, ale ostatnio widząc te kolejki czekające na wysokości mniej więcej 8000m, aby przepuścić schodzących, zastanowiłam się, gdzie tu pokora, odpowiedzialność i rozsądek. Nie dość, że to niebezpieczne dla zdrowia, to jeszcze kompletnie bezczelne. A może by tak któryś z tych ‚konsumujących’ porwał się na K2 albo na północną ścianę Eigeru? A może Cho You, Lhotse czy Kanczendzongę? Everest jest ponoć najłatwiejszą górą do zdobycia w Himalajach. Tym bardziej, że teraz wszystkie drogi są tam już poręczowane, technicznie przygotowane – kiedyś tego nie było. Kiedyś trzeba było wszystko robić samemu.

Albo Ama Dablam w Nepalu, niecałe 6812 m n.p.m a jakże stroma i trudna do zdobycia góra. Piękna i oczywiście zdobyta przez Habelera.

Peter jest też w pewnym sensie typem samotnika, który często wspinał się sam. Jest się wtedy zdanym na łaskę natury. Jak uważa: „bezpieczeństwo, które podczas wyprawy daje ci grupa, jest iluzją. Kiedy siedzisz sobie w obozie szturmowym z dziesiątką ludzi i następnego dnia chcesz iść na szczyt, czujesz się w tej grupie chroniony, bezpieczny. Słyszysz rozmowy, śmiech partnerów, możesz z nimi pogadać i spytać ich o zdanie. Ale kiedy jest już was pięcioro, iluzja staje się krucha, bo zmniejsza się prawdopodobieństwo, że oni będą mogli cię uratować, kiedy coś się stanie. Co dopiero, jeśli siedzicie na górze we dwoje lub troje. A kiedy jesteś sam, słuchasz każdego szmeru. Jeśli słyszysz lawinę, rozdziera cię niepokój – gdzie zeszła, co tam się stało? Otoczony dziesięciorgiem ludzi możesz w ogóle tego nie usłyszeć, bo akurat ktoś coś mówi albo się śmieje. To wszystko dzieje się w głowie.”

Jak w życiu. Człowiek zawsze zdany jest tylko na siebie, dlatego należy żyć ze sobą w harmonii. Wtedy jako tako można się ‚z sobą dogadać’ i osiągać własne szczyty.

„Celem jest szczyt”, Peter Habeler, Karin Steinbach, Sklep Podróżnika 2011, stron 218.

2 komentarze do “„Celem jest szczyt” Peter Habeler, Karin Steinbach

  1. Mary (czytajodlewej) Autor wpisu

    :) tez mam, jeszcze nie czytałam, nie do konca są pochlebne opinie o tej książce, ale trzeba samemu sie przekonać. Mówi się, że autorka nie zwrocila uwagi na mniej znane nazwiska a skupiła sie tylko na tych najwazniejszych.
    PS. Cudowne zdjecia u Ciebie na nowym blogu. Przepiękne..:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.