zadanie blogowe wykonane

Padma zaprosiła mnie do zadania blogowego, w którym należy wymienić 10 polecanych przeze mnie na lato – czytadeł. Dziękuję za zaproszenie i chęć poznania moich typów, ale jak już nadmieniłam u Padmy w komentarzu, bardzo irytuje mnie słowo „czytadło”. Zaraz słyszę znajomą, która na pytanie „co czytałaś ostatnio?” odpowiada „aaaaa takie tam czytadło, nic ciekawego”. Wiadomo, kwestia podejścia, ale moje niestety jest dość pejoratywne.  Od zawsze tak mam i niestety raczej go nie zmienię. Czytadło kojarzy mi się z książką nie wymagającą zbytniego skupienia, lekką, łatwą i przyjemną, coś a la „Stokrotki w śniegu” albo romansidło pokroju telenoweli. Owszem, wg różnych opinii, czytadłem nazywa się też kryminały bo ani to ambitne ani jakieś wymagające. Ot, zwykła rozrywka. Jednak zamiast więc używać słowa ‚czytadło’, które wybaczcie, kojarzy mi się ze słowem ‚rzygadło’, tudzież „straszydło” (być może zbyt poważnie podchodzę?? :-)), użyję słowa książki dla rozrywki/wytchnienia.

Tylko teraz kwestia tejże rozrywki….  Dla każdego oznacza ona co innego. Ja akurat lubię rozrywkę, która daje szansę moim komórkom mózgowym na ‚zagotowanie się’. Odprężenia nie uzyskam czytając książki (bez urazy) o rozlewiskach, domkach w różach czy innych tego typu kwietnych i słodkich pensjonatach, miłościach w tychże pensjonatach itp. No nie dla mnie to. Wolę pogłówkować, zastanowić się, pomyśleć. Wystarczająco dużo w pracy mam do czynienia z ‚odmóżdżaczami’ i ‚debilami’, żeby dodatkowo zajmować się lekturą czegoś co mi nie sprawia przyjemności a jedynie irytuje.
Nie polecę tu Ulissesem – Joyce’a, bo nie czytałam (chociaż moim marzeniem jest przysiąść nad tą książką w wolnym czasie) ale wymienię kilka na lato / urlop (jaki właśnie mam) które chciałabym przeczytać, właśnie dla tejże mojej subiektywnej rozrywki. Jeśli ktoś znajdzie tu coś dla siebie to fajnie, jeśli nie – też dobrze. Każdy inaczej podchodzi do książek, ma własne typy, a moje są takie:
1. Kate Morton „Milczący zamek” – stoi na tej mojej półce już tak długo : Anglia, stare zamczysko, czasy współczesne poplątane z latami 40, odkrywanie tajemnic rodzinnych, mroczna saga.
2. Caleb Carr „Alienista” – mroczny kryminał, którego akcja dzieje się w XIX Nowym Jorku którego obraz przemian ponoć genialnie ukazany. Dobre recenzje zbiera. Wysiłku zbytniego nie wymaga, a to, że kryminał na lato, wcale mi nie przeszkadza. Lubię.
3. Colin Thubron „Po Syberii”, też za mną łazi od jakiegoś czasu, upałów nie lubię dlatego chciałabym się przenieść ‚wirtualnie’ na Syberię. Jak pisze Mariusz Wilk na okładce „masz okazję zrobić dwadzieścia kilka tysięcy kilometrów wzdłuż i w poprzek owej niezwykłej krainy, spotkać się z ałtajską Lodową Księżniczką, ze starowierami i z szamanami Tuwy, odwiedzić prawosławny monaster pod Irkuckiem i lamajski dacan pod Ułan Ude, popłynąć Leną naprzeciw Arktyce, aby podziwiać świat za kręgiem polarnym, obejrzeć Bajkał i odwiedzić ostatnich Żydów w Birobidżanie, pobyć w Jakucku i na Kołymie, łyknąć nieco historii i bardzo dużo wódki z bohaterami dzisiejszej Syberii”. Dlaczego nie?
4. z innej beczki poleciłabym coś Pratchetta. Może nawet sama po coś sięgnę. Pośmiać się można, ale też i zastanowić na problemami świata, które uniwersalnie przedstawione nigdy nie są zwykłą rozrywką.
5. Gerald Martin „Gabriel Garcia Marquez – Życie” – mam ogromną ochotę przeczytać 600 stron biografii tego niezwykłego pisarza. Za 9.90 kupiona na przecenie, oceniana przez jednych jako fantastycznie napisana, przez innych jako pretensjonalna i nudna. Kwestia człowieka chyba. Marqueza znam jedynie z kilku książek, ale jego postać zawsze mnie ciekawiła.
6. mam też ochotę na kilka kryminałów – doczytać wreszcie coś Raymonda Chandlera, Joe Alexa.
7. Poleciłabym może jeszcze „Balladyny i romanse” Karpowicza, tzw ‚ironiczny traktat o współczesności” – świat ludzi i bogów, zabawna i prowokacyjna książka (o której zresztą niebawem coś napiszę).
8. Na pewno poleciłabym też „Zew natury” Guy’a Grieve, o której już pisałam, historia mężczyzny który rzuca dotychczasowe życie po to by przez rok pomieszkać na Alasce. Walka z naturą, walka z samym sobą, nauka pokory i odwagi. Mocna i dająca kopa książka
9. Również bez wahania polecam (w podobnej tematyce co w/w) książkę Erlenda Loe ‚Doppler’. Przyjaźń człowieka z łosiem, pomieszkiwanie w lesie, ironiczne podejście do materialnych potrzeb człowieka, zabawnie opisane ale też dające wiele do myślenia. Prowokująca i otwierająca nieco oczy książka
10. Na koniec chyba wrzucę coś z reportażu jeszcze, chociaż wiem, że Theroux nie do wszystkich trafia „Pociąg widmo do gwiazdy wschodu” albo „Stary ekspress patagoński” – świetne obserwacje, głównie człowieka. Tu nie ma pięknych widoczków z widokówki. Są przemyślenia, jest wiele brzydoty, wszystko w rytmie (dla niektórych nudnym) kół pociągu.

Nie wiem, czy moje typy (plany czytelnicze na te wakacje) się komuś spodobały, w każdym razie tak już mam, że słowo „czytadło” dla mnie powinno zostać zastąpione słowem z pozytywniejszym oddźwiękiem, bo póki co na jego dźwięk się nieco wykrzywiam :) Tak więc, to jest moja lista książek na lato/czas wolny/urlop/cotamchcecie. Nikogo nie typuję dalej, bo nie wiem kto już brał udział a kto nie. Wracam do wypoczynku. 15 dni błogiego lenistwa przede mną :-)

Reklamy

21 uwag do wpisu “zadanie blogowe wykonane

  1. Bardzo ciekawe propozycje, dzięki:) Ja akurat popieram opcję, że w lecie niekoniecznie trzeba czytać książki nie zmuszające do myślenia, a już zwłaszcza denerwuje mnie odżegnywanie się od klasyki – ale to akurat inny temat;) Z Twoich typów bardzo chciałabym przeczytać „Zew natury” – muszę to w końcu kupić. Thubrona właśnie kończy mój mężczyzna, jak skończy to może ja się zabiorę, a „Alienistę” pożyczyłam właśnie na wakacje koleżance:) Za to nigdy nie czytałam Pratchetta i jakoś nie mogę się przekonać… Udanego urlopu!:)

  2. bardzo mnie to cieszy, że również popierasz moją opinię ale wiem ze sporo osób własnie lubi takie książki które nie skłaniają do myslenia. dla mnie to nieco strata czasu… ale wiadomo, każdy robi jak chce. „Zew natury” bardzo bardzo polecam, to jedna z lepszych książek jakie czytałam. Pratchetta nie każdy lubi, ja tez poczatkowo nie mogłam się przekonać, ale wszystko wymaga czasu. Kiedys nie kumałam o co chodzi z Lemem, a teraz zachwycona jestem np „Dziennikami gwiazdowymi” póki co narazie. Jestem w połowie i uważam, że to swietne opowiadania. A z fantastyka niegdy nie było mi po drodze.. :))))
    Dzieki, urlop jaki będzie tego nie wiem, ale ważne że wreszcie jest. Oby tylko udało mi się jako tako odpocząc, bo już naprawdę czuje się jak wymiętolony toffik :d

  3. Zgadzam się oczywiście – wiesz z czym – z tymi miłościami w pensjonatach i rozlewiskach, na to też szkoda mi czasu…
    Pratchetta mam w domu jedną, od której koleżanka kazała mi koniecznie zacząć i muszę w końcu, bo nic nie czytałam. Joe Alexa czytałam wszystko, co było wtedy – w podstawówce, ale b. chętnie wrócę kiedyś. Chandlera mam jedną w domu, czytałam wieki temu i też chciałabym bardzo poczytać go więcej. Alienista to świetny kryminał, też bym się tutaj podpisała.
    Odpoczywajmy, pozdrawiam mocno.
    ;)

  4. :) A co masz Pratchetta?
    jeju ja to bym mogła jeszcze tak z 20 powymieniać co bym chciała przeczytać ale…. wiadomo, nie ma na to czasu. Lepiej zając sie czytaniem niż pisaniem co by się chciało przeczytac. Póki co dzisiejszy pierwszy dzien urlopu rozpoczął mi się o 6 rano migreną, która trzyma (teraz juz mniej) nadal więc skupienia wystarczyło mi jedynie na napisanie notki ale nadrobię :)) Pozdrawiam też.

  5. Mort…
    Mnie też jakoś ostatnio migrena trzymała – w sobotę, pół dnia, żadne tabletki, masakra.
    :(

  6. Dla mnie czytadło to taka książka co łatwo wchodzi, jak zimne drinki :D Nie mam negatywnych skojarzeń, na polonistyce przewałkowałam większość klasyki i czytadła tez tam były (no Reymont, Stendhal i ogólnie 19 wiek). Normę wyrobiłam, teraz już nic nie muszę, dla przyjemności czytam same pierdoły :p Swoją drogą te Balladyny i romanse czytało mi się fajnie z doskoku, ale jak mi przyszło spędzić z ta książką parę dni to rzuciłam ją w kąt :)

  7. Słowo „czytadło” u mnie również wywołuje podobne skojarzenia i reakcje. No jakoś tak mam i już ; )
    A tam, Ulisses. Boska Komedia na lato jest doskonałym wyborem xD Albo Szekspir (i później jakieś film Kurosawy do tego, o!).
    Z wymienionych przez Ciebie, znam tylko Po Syberii (hm, mnie rozczarowała ta książka).

    Niektórzy lubią literaturę łatwą, lekką i (niekoniecznie) przyjemną przez cały rok, nie tylko w wakacje – ich sprawa. Każdy szuka czegoś innego i każdy potrzebuje czegoś innego ; )

  8. Oj, Karpowicza kocham, chociaż na leżak mnie osobiście nie pasuje (nie on sam, rzecz jasna, tylko jego pisanie). „Balladyny” są znakomite. i tylko zdumiona jestem, że nikt z naszych prawicowych polityków lubujących się w gardłowaniu przeciwko kulturze nie oprotestował tego, że Jezus w tej książce… no, kto czytał, ten wie ;)

  9. portaceleste
    a bo pewnie nikt z nich tego nie czytał, stąd nie wiedzą… :) Mnie tam Karpowicza pisanie pasuje i na leżak i nie na leżak. Widziałam u Ciebie, że czytasz nowego Vargę, Ciekawam opinii

    luiza
    Co do propozycji na lato się zgadzam, dorzucam jeszcze Cormaca MacCarthy;ego, Hesse, Tomasza Manna, ewentualnie Satre’a albo Homera :DDD

  10. „Alienistę” już czytałam, naprawdę dobry kryminał, taki… no jak mówisz. Wcale nie łatwe, niegłupie, „pomęczyć” się trzeba :). A „Stary ekspres patagoński” mam i będę czytać :). W ogóle to chciałam to drugie „Pociąg widmo do gwiazdy wschodu”, czyli jak ja to mówiłam „tym pociągiem przez Azję” ale coś mi się popertało totalnie i kupiłam „Ekspres”. No żesz. Ale nic, też chciałam więc przeczytam :D. Miłego wypoczynku :))).

  11. Czeka na mnie „Alienista”, Theroux i Karpowicz, a do Pratchetta musze wrócić… Czytalam Morton i bardzo się cieszę, że na jesieni wychodzi jej nowa powieść! I też myślę, że każdy ma swoje kryteria, każdy czytadłem nazywa co innego.

    Życzę miłego czytania!

  12. Gia
    No własnie tak tez słyszałam, dlatego mam ogromną chrapkę na Alienistę. Hehe, co do Theroux, no to kupiłas ostatnią, zamiast przedostatniej :))) Ale spoko, juz niebawe następna ;)))

    dabarai
    Ale w Polsce tez wychodzi ? czy tylko u Ciebie? ;)

  13. Na razie tylko u nas ale Kurylowicz już się zapowiada,że będzie tłumaczył, wiec myślę, że w przyszłym roku….

  14. magluję Karpowicza, najpierw „Cud” (wszak rzecz się dzieje w moich rodzinnych, bliskich okolicach) teraz „Balladyny…” i uważam, że to bardzo dobre lektury na poprawienie humoru o każdej porze roku :)
    Miłego, rozrywkowego, leniwego urlopu!

  15. No właśnie – co dla kogo jest czytadłem czy też książką dla rozrywki to już zupełnie inna sprawa. Dla mnie to takie książki, które łatwo wchodzą i wychodzą, tzn przeczytam, czytas się dobrze, ale z głowy szybko wylatuje. Podałaś ciekawe propozcycje, niektóre wykraczające poza moją definicję „czytadła”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s