„Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję” Paul Theroux

„fiuuuuufriiiii pociąg gdzieś gwiżdże jaką siłę mają w sobie te maszyny jak giganci i woda przelewa się w nich i bucha na wszystkie strony jak koniec Starej pieśni miłosssssnej ci biedni ludzie którzy muszą być przez całą noc poza domem daleko od żon piekąc się w tych maszynach” (James Joyce, Ulisses)

To pierwsza książka amerykańskiego pisarza i podróżnika Paula Theroux, jaką przeczytałam i której lektura pociągnęła za sobą zakup następnych. „Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję” to zapis 4 miesięcznej podróży z Londynu do Japonii i z powrotem, jaką Theroux odbył w 1973 roku, wszelkimi możliwymi kolejowymi środkami transportu w tym, słynnym Orient Expressem i koleją transsyberyjską. W trakcie podróży zapełniał swoimi obserwacjami wiele zeszytów: opisywał rozmowy, ludzi, miejsca, szczegóły dotyczące pociągów… tak się w tym zatracił, tak było to dla niego ważne, że nawet nie zauważył, kiedy upłynęły te 4 miesiące, a po powrocie usłyszał od żony, że pokochała innego, bo „udawałam, że nie żyjesz”. Cóż, ryzyko.

Jaką trasę zaplanował Theroux? „Miałem przesiadając się z pociągu na pociąg, przejechać z Victoria Station w Londynie na Dworzec Centralny w Tokio, po drodze skręcić do Simli, na przełęcz Chajber, ruszyć linią łączącą koleje indyjskie Złotej Strzały, przez Wietnam przejechać osobowymi, i w ogóle wypróbować wszystkie te stare pociągi o kuszących nazwach: Orient Express, Północną Gwiazdę, kolej transsyberyjską. Szukałem pociągów, znalazłem pasażerów”.

To ostatnie zdanie to sedno książki, bo to właśnie ludzie tworzą historię, drobiazgi jakimi się charakteryzują ich życia, zaczęte i nieskończone historie, wypity z nimi alkohol rozwiązujący języki, zjedzona wspólnie kanapka.
Spotykamy ludzi, jak w życiu, którzy albo wchodzą do naszego przedziału i zostają z nami na dłużej, albo po kilku stacjach wysiadają i tracimy z nimi kontakt. Nigdy ich już nie spotykamy. Podobnie jest z pociągami. „Kolej to targowisko opowieści, skąd każdy, kto okaże się dość cierpliwy, może zaczerpnąć ich setki i potem pochylić się nad nimi w samotności”.

Theroux napotyka na swojej kolejowej drodze różne osobowości, dziwaków, którzy chcą zmienić swoje życie przenosząc się do innego kraju, słabych i cierpiących z powodu niespełnionej miłości mężczyzn, ludzi którzy maja dość swojego kraju, bo np. „cały Londyn już obsiedli ci cholerni Hindusi”, smutnych emigrantów, którzy wyjeżdżają uczyć się języków, ludzi, którzy odrzucają społeczeństwo, które ich zdaniem chyli się ku upadkowi i wolą opuścić kraj, żyć w biedzie i spać w zapluskwionych hotelach, mężczyzn samotnych uciekających przed kobietami, a jednocześnie poszukujących miłości.

Theroux poza tym nie opisuje miejsc jakie są w przewodnikach, patrzy na to co widzi za oknem pociągu, a sami wiemy, że widoki zza takiego, często bardzo brudnego okna, są nijakie. Od czasu do czasu pojawiają się pocztówkowe obrazy, ale zwykle są to brudne budynki i brudni ludzie koczujący gdzieś na pustych i suchych przestrzeniach. Czasem jednak zdarzają się przelotem widziane bawiące się wesołe dzieci, kobieta myjąca włosy, albo kilka kobiet w czadorach przykucniętych pod białymi murami domów, gdzie można schronić się przed pustynnym wiatrem. Postoje pociągów zmuszają Theroux do wyjścia na zewnątrz, co chwila w inną rzeczywistość, na krótko z obawy przed odjazdem pociągu, w celu nabycia żywności. Czasem zdarza mu się przespać gdzieś w „hotelu” w oczekiwaniu na dalszy transport, czasem zdarza mu się poużerać z urzędami w celu załatwienia dodatkowych papierów, pieczątek. Czasem też zdarza mu się nieco pozwiedzać, spotkać na swojej drodze ludzi, którzy opowiadają mu historię danego miasta, zabytku. Kraje jakie odwiedza Theroux są kolorowe w swojej inności, niektóre czyste, inne brudne pełne szczurów i paradoksów (np. Birma, gdzie do świątyni wchodzi się bez butów i skarpetek aby nie zabrudzić posadzki a potem się na nią bez przeszkód pluje i strząsa popiół z cygar, albo Indie – Kalkuta pełna bezdomnych i śmieci).

Wiele można by mówić, podobała mi się ta relacja z tamtych czasów, chociaż wiem, że dla niektórych książka ta (jak słyszałam) była nudna. Bo tylko terkot kół i smętne kołysanie wagonów w towarzystwie szalonego pisarza, który wiecznie coś notuje.  Nie ma akcji, można się zmęczyć. Ale jak pisarz sam mówi: „ różnica pomiędzy pisaniem książek podróżniczych a pisaniem powieści jest różnicą pomiędzy notowaniem tego, co widzi oko, a odkrywaniem tego, co wie wyobraźnia. Fikcja to czysta radość”. Tu fikcji nie ma. Tu sama droga jest celem podróży, a nie dotarcie do celu. I nic to, że Theroux jest momentami skrajnie subiektywny, egoistyczny i bezczelny. Kto z nas by nie był? Tym bardziej, że jak sam Theroux mówi: „Od książek podróżniczych wiało nudą. Nudziarze je pisywali i nudziarze czytali. Irytowało mnie, że podróżnicy ukrywają przed czytelnikami chwile rozpaczy, pożądania, czy strachu. (…) Najeździłem się wystarczająco dużo, by wiedzieć, że podróż składa się w połowie z opóźnień i kłopotów.” Czyż nie jest tak??

Żałuję, że to już koniec, ale na szczęście Theroux odbył taką samą podróż trzydzieści lat później i opisał ją w książce „Pociąg widmo do Gwiazdy Wschodu”, która na pewno będzie się różniła, bo przecież i kraje się zmieniły i sam człowiek się zmienia. Niebawem się przekonam. A Theroux wcale nie jest takim do końca zgryźliwym arogantem. I jemu włącza się lampka w postaci melancholii i nostalgii : „Wszystkie podróże są tak naprawdę powrotami. Im dalej człowiek jedzie, tym bardziej się odsłania, aż w końcu, gdy nie ciekawi go już i nie ożywia żaden widok, staje się przede wszystkim sobą – mężczyzną leżącym w łóżku z baterią pustych butelek na podłodze.

Paul Theroux „Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję”, Wydawnictwo Czarne 2010, stron 412.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “„Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję” Paul Theroux

  1. :) tak wiem że są, Stary Express Patagoński już mam a na następną czekam. Theroux taki jest człowiekiem, to prawda, ale mnie to nie przeszkadza. Jest w tym inny, prawdziwy. Nie boi się pokazac prawdziwego oblicza.

  2. dokładnie, nie boi się, pomimo tego, że wiele osób to jemu zarzuca ;)
    Ja też czekam na kolejną!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s