„Niebo to miejsce na ziemi” Ake Edwardson

Być może nieco monotematycznie u mnie ostatnio, bo kryminalnie, ale Ake Edwardson tworzy intrygi, które pozwalają zapomnieć o realnych sprawach. Lubię się wieczorem opatulić kocem i z kubkiem dobrej herbaty przenieść do zimnej tym razem Szwecji.

Tym razem mamy do czynienia z napadami na młodych studentów. Kilku z nich dostaje w głowę tępym narzędziem, dość dziwnym zresztą. W tym samym czasie kilkoro dzieci skarży się rodzicom, że zgubiło ulubioną zabawkę, po tym jak pewien „wujek” zabrał ich do swojego samochodu, proponując słodycze. Widać, że dzieci bardzo przeżywają to spotkanie z obcym mężczyzną. Eric zresztą też, gdyż sam ma dziecko, uczęszczające do przedszkola, skąd właśnie pochodzą wspomniane dzieciaki. Zgłoszenia matek najpierw są bagatelizowane przez funkcjonariuszy, przyćmione przez sprawę napadów na studentów. Niemniej jednak, obydwie sprawy w pewnym momencie zaczynają się łączyć (przynajmniej w opinii komisarza Wintera). Zbliżające się Boże Narodzenie, to okres kiedy wszyscy powinni spędzać czas z rodziną, cieszyć się wspólną obecnością – niestety plany Erica dotyczące wspólnych Świąt z partnerką i dzieckiem biorą w łeb, gdyż niestety kolejne dziecko zostaje przez pana Wujka zaczepione i tym razem znika bez śladu…

Rozdziały opisujące akcję policjantów, przeplatane są rozdziałami, które przedstawiają myśli psychopaty. I nawet w pewnych momentach jego traumę można zrozumieć. A przynajmniej próbować zrozumieć. Często łapałam się na tym, że było mi go żal. Może dlatego, że dość sugestywnie przedstawiono jego dzieciństwo, wrażliwość, niedostatki emocjonalne.

„Pamiętał jak się śmiał, kiedy mama podniosła go tak wysoko, że aż musnął głową żyrandol, i w górze było światło, które zniknęło kiedy go opuściła. Ktoś coś mówił w radio. Nie słyszał, bo wciąż był w krainie swojego dzieciństwa, wrócił spod sufitu na ziemię i mama coś powiedziała, czego teraz nie pamiętał, nic już nie pamiętał, ale powiedziała coś, co potem usiłował sobie przypomnieć, coś ważnego, to były jej ostatnie słowa, zanim zamknęła drzwi i nigdy nie wróciła”.

Winter z kolei jakby trochę rozkojarzony. Czytając mówiłam do siebie „ty, bałwanie, przecież kurde powinieneś już wiedzieć!! on jest na wyciągnięcie Twojej ręki, pomyśl, skojarz fakty”. To jednak nie umniejsza książce niczego. Czytało się bardzo dobrze. Sama mroczna atmosfera to atut. Zarówno mroczny Goteborg, jakże ukochany przez Wintera (te wszystkie szczegóły dotyczące miasta) jak i mroczna psychika poszukiwanego mężczyzny, stanowią o klasie autora, który umiejętnie dawkuje niepokój i napięcie. Może wielkiego szału tu nie ma, ale dla mnie jest to kolejna pozycja na zapełnienie góra dwóch wieczorów, jeśli ktoś lubi odprężać się przy kryminałach (nawet jeśli są mocne w treści i nawet jeśli wiadomo wcześniej, kto jest przestępcą).

„Niebo to miejsce na ziemi” Ake Edwardson, Wydawnictwo Czarna Owca 2012, stron 456.

Reklamy

5 uwag do wpisu “„Niebo to miejsce na ziemi” Ake Edwardson

  1. Czytałam tylko pierwszą część „Taniec z aniołem”…a to już która….siódma chyba?:) trochę mam do nadrobienia:)Pozdrawiam:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s