„Polska. Ciągle Polska” Andrzej Stasiuk

„Polska. Ciągle Polska”. Tak zaczyna się opowiadanie Andrzeja Stasiuka zamieszczone i chyba nawet specjalnie napisane dla grudniowego magazynu „Książki”.

Podoba mi się jego widzenie świata i ludzi. Podoba mi się ten nienachalny sposób w jaki patrzy, niby bezwiednie, kątem oka, czasem z rozmarzeniem, zawsze ze skupieniem. Podoba mi się jak wiele widzi. A ludzie są przecież w większości ślepi.
„Czasem widzę, że wciąż przechodzą mimo i widzialne nie robi na nich żadnego wrażenia. Jakby szli przez nieistniejące. Dostrzegają tylko własną obecność. Znajdują pociechę jedynie w obecności innych. Tulą się do siebie jak zwierzęta w stadzie. Jakby byli obcy na tym świecie, jakby nie składali się z tych samych pierwiastków, z tej samej chemii co krajobraz. Strach i pył w jednym”.
Człowiek to część świata. A świat jest wszędzie ten sam, jeśli spojrzymy z szerszej perspektywy. I wg Stasiuka nieważne czy to Kielce, czy Konin, czy jakieś miejsce nad jeziorem Bajkał, czy pustynia, albo kawałek plaży pod molo, gdzie kiedyś spał. Każde miejsce jest tą samą ziemią, tymi samymi pierwiastkami, tą samą chemią. Zmieniają się tylko ludzie, budynki, klimat i … wspomnienia. To one najbardziej odróżniają dane miejsca. Dlatego powinniśmy patrzeć, by zapamiętać i nie zapomnieć.

Kiedy Stasiuk przyjeżdża do jakiegoś hotelu – najpierw bierze prysznic, potem.. patrzy. Dlaczego? By uchwycić te skrawki Polski, która przecież jakby nie patrzeć nam najbliższa – nam, mieszkańcom. Patrzy. „Na wszystko co jest. Zanim zniknie we mgle albo demencji”.

Czasem na swoich autorskich spotkaniach nie zawsze chce mu się mówić. Wtedy się zmusza. „Wystarczy przestać myśleć i potraktować słowa jak dźwięki”, co nie znaczy, że ‚olewa’ słuchaczy. Nie. Wydaje mi się, że czasem zamiast mówić wolałby chłonąć, obserwować tę naszą Polskę,  ten zmieniający się ciągle kraj.  „Jak go przybywa i narasta, i jest coraz mniej miejsca dla ludzi. Jak robi się ociężały, stary i smutny”. Zupełnie jak człowiek u schyłku życia.

Każdego czeka śmierć, a i ziemia powoli kiedyś zniknie. Już znika pod natłokiem biurowców, billboardów reklamowych, centrów handlowych, przykrywają ją spaliny samochodowe, śmieci.. i większości chodzą po niej smutni ludzie, którzy nie ‚widzą’. Czasem się pozdrowią, czasem przejdą obojętnie.

Jak pisze Stasiuk: „Czasem wydaje mi się, że powtarzamy gesty, by udowodnić sobie, że czas jest złudzeniem. Że go nie ma, nie płynie. Że zmieniamy tylko miejsca. I że nowi ludzie, nowe zdarzenia i przedmioty, które tam znajdujemy, też biorą udział we własnej grze w nieśmiertelność”.

Jedziemy samochodem, zmieniają się krajobrazy, po drodze mijamy domy, w których ludzie co rano wstając z łóżka, zakładają kapcie, idą zrobić sobie herbatę a potem wychodzą w mrok, chłód, do pracy, do kościoła, gdziekolwiek. Ale my ich mijamy. Możemy tylko musnąć chwilę z ich życia, albo dopowiedzieć sobie resztę w wyobraźni. Jeśli chcemy.

Pięknie to wszystko Stasiuk opisuje – bardzo wyraziście. Bo ma zmysł obserwacji. Ma dar. Ale nawet tułając się po tych hotelach i miastach, po tej samej ciągle jak mówi ziemi, spieszy się do domu. „Trzy i pół godziny, pomyślałem. Z następną kawą w Tarnowie dojadę”.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “„Polska. Ciągle Polska” Andrzej Stasiuk

  1. Jedno ale, notka powinna być nazwana:

    „Stasiuk. Ciągle Stasiuk.” Mary Czytajodlewej

    I nic nie odpowiadaj. Wszyscy wiemy o co chodzi :)

  2. Stasiuk był chyba wszędzie;) Pisze też o Koninie, Że spał w hotelu w którym ja najprawdopodobniej też spałam jakis czas temu, kto wie.. może nawet w tym samym czasie..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s